Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


czwartek, 25 lipca 2013

Co słychać w ogrodzie...

Hektarów nie mam, ale zagospodarowywuję każdy kawałeczek ziemi...
Róże w tym roku trochę cierpią ze względu na mszycę.Nic nie pryskam chemią, próbowałam już różnymi domowymi sposobami pozbyć się tej plagi, ale raczej z kiepskim skutkiem. Może ktoś zna jakieś sprawdzone i dobre?


Dalie.
Mam w różnych kolorach. Piękne kwiaty, jednak do wazonów absolutnie się nie nadają, bo zbyt szybko opadają... Ale w ogrodzie cieszą oczy...




Niedawny nabytek. Kula w gwiazdki z terakoty (ta większa). Wspaniale i nastrojowo to wygląda nocą, kiedy zapalić można w środku świeczki... Mam chrapkę na jeszcze jedną większą, ale czy to nie będzie już przesada?
 
Cosmea.
Kwiaty te wysiały mi się same z nasion z tamtego roku. Wtedy też dałam sąsiadce kilka roślinek, u niej też się powysiewały. Ciekawe jest to, że u niej prawie same białe, a u mnie takie jak widać... Trzeba będzie skubnąć parę nasion od niej... ;)



Pelargonie...


Truskawki...
Pierwszy raz zakupiłam te specjalne do doniczek. Na etykietach było zapewnienie o długim okresie owocowania,bo aż do późnej jesieni, także dałam się skusić. Mam cztery krzaczki, w tym jeden o smaku poziomkowym.Kwitną jak oszalałe i naprawdę owocują!!! Oby tak dalej... ;)




Cieszymy się też już własnymi ogórkami. Dzisiaj mój najukochańszy wykorzystał do tzatzików... Mnaaaam! ;)Ziajamy więc teraz wszyscy ogniem! hihi! To znaczy czuć od każdego czosnek  na odległość..... ;)))
Na pomidorki musimy jednak jeszcze trochę poczekać, bo trochę późno wsadziłam.
 Ale kiedyś tam będą...;)


A ten kolega sympatyczny nie jest mój, tylko sąsiadki z góry...
 Trochę zrzędzę na wszędobylskie włosy i wędrówki jego i brata bliźniaka pod nasz żywopłot w wiadomym celu, ale nie chcąc psuć stosunków sąsiedzkich , przymykam oko... ;)


Zrobiłam też lawendowy cukier.
Zachęcona pochwałami (na jego temat ) jednej z blogerek, dałam się skusić.
Oby okazał się dobry !

Spokojnej nocy kochani...........
Lecę "lu-lu ", bo już dostałam ochrzan, że spać innym tym klikaniem nie daję............ Echhhhhhhhhhh....
Pa!

10 komentarzy:

  1. fajnie mieć ogródek :) kosmosy bardzo mi sie podobaja nie mam ogródka niestety może w przyszłym roku na balkonie spróbuje tylko nasionka musze zdobyć ;),ale na balkonie poziomki i pomidorki koktajlowe zasadziłam ;)poziomki już są , a pomidorki zielone czekam aż dojrzeją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, kosmosy raczej bym Ci odradzała na balkon. Są dość spore, chyba że dorwiesz bardziej mini odmianę, ale to tylko taki tam mój wywód. Zrobisz co będziesz chciała.
      ...to czekajmy obydwie na zbiory! ;)))
      W sumie bardziej opłaci się wszystko kupić w sklepie, ale własne bardziej cieszy... :)
      Pozdrowionka...

      Usuń
    2. dzięki ;)
      tak własne bardziej cieszy i wiesz co jesz ;)

      Usuń
  2. Kochana na mszyce można stosować wywary np.- z aksamitki [kwiaty, łodyzki]
    - z ziemniaka wyciąg [łodygi i liście ]
    -skrzyp polny napar i dobrze skutkuje rozcieńczona gnojówka z pokrzywy 1:10
    Sprawdź sama , ale zawsze to lepiej jak nic nie robić [ opryski ekologiczne stosujemy częściej ] pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za drogocenne rady!
    Aksamitki ma moja sąsiadka.
    Podwędzę jej parę sztuk!
    Sciskam......... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Dorotko!!!!!!!!!!!!!
    Aksamitki powsadzaj wszędzie ,
    to znaczy przy drzewach,na zagonach,
    wszędzie tam gdzie możesz je wsadzić
    by Tobie nie drażniły .
    Szczególnie tam gdzie mszyca lubi przebywać.
    Mszyca lubi np.śliwki ,róże,koper.
    Cudowny ten Twój ogródek wyobrażam sobie .
    pozdrawiam Irena

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczny kociak! Ja mam kota na punkcie kotów (sama mam dwa), więc od razu musiałam ochy i achy przy tym zdjęciu wygłosić ;)
    Dorotko, ja mam skuteczny i ekologiczny sposób na mszyce - spryskaj je bardzo mocnym naparem z herbaty; ja kupuję taką najtańszą, zaparzam 5 torebek w szklance, przelewam do spryskiwacza i do ataku! Oczywiście trzeba ten zabieg powtarzać zwłaszcza na początku częściej, ale to naprawdę działa. U nas mszyce z niektórych roślin wyniosły się na stałe i w tym roku był spokój.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  6. I jak Twój cukier?
    Zrobiłam też dwa lata temu, taki malutki słoiczek - leży gdzieś do dziś - nie smakował mi, czułam mydło.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam jeszcze. Podobno do wypieków jest bardzo dobry, szczególnie do babek (tak przynajniej dziewczyny na blogach twierdzą...hehe!
      Ewentualnie będzie z tego niewypał i stracę pół kilograma... ;)

      Usuń
  7. koty można znichęcić do załatwiania swych potrzeb w ogrodzie-popsikaj miejsce gdzie załatwiają swoje potrzeby Mastro Lindo-środek z innym zapachem-tak żeby nie czuły swojego smrodku -ponoć nie wracają-

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)