Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


sobota, 18 maja 2013

Pokój Josha i Niklasa

Witajcie!



Dziś pokażę Wam pokój moich dwóch młodszych chłopców, Joshua i Niklasa.
Kiedyś to była nasza sypialnia, ale że rodzina  nam się gwałtownie powiększyła, zdecydowaliśmy oddać dla nich ten pokój.
Szafa musi zostać, bo wiadomo, ubrania trzeba  przecież gdzieś trzymać.Kiedyś, tam gdzie są lustra, była jeszcze ozdobna kratka z listewek, ale aktywacje naszych dzieci pozbawiły szafę już dawno tego szczegółu...
Szafka nocna również musi zostać, bo stoi na niej klatka z chomikiem. Zwierzak jest Niklasa, a właściwie to panna chomikowa o imieniu "Chomik", bo Niklas jakoś do tej pory nie mógł się zdecydować, jak ją nazwać. Jak na dziewczynkę straszna bałaganiara i wredniaczka! ;) Nikt nie weźmie jej na ręce (ryzyko pogryzienia!) A tak to wszystko z nią w normie. Lata całą noc w kółku, także pod względem kondycji, ukłon w jej stronę... ;)
Cały pokój, to stylistycznie Ikea i tak mi odpowiada. Kiedyś, jak chłopcy dorosną, wymienimy tylko łóżko na wyższe, a może coś innego mi do głowy przyjdzie... Na razie jest dla nich optymalne... Czasami żałuję, że każdy z nich nie ma swojego pokoju, bo są strasznie niezgodni.Co i rusz słyszę - "Mama!!! A Niklas to........" I na odwrót oczywiście. Ale przecież nie wszystko można mieć, także muszą się niestety znosić...
Kiedyś (jak sypialnia jeszcze była sypialnią) przeważał w tym pomieszczeniu kolor miętowy (zasłonki, wykładzina, gadżety).Niestety nie mam typowych zdjęć wnętrzarskich z tego okresu, także nie mogę pokazać jak to wyglądało.
Potem, jak dzieciaki opanowały to pomieszczenie, rozgościły się pomarańcze z dodatkiem koloru zielonego jabłka... Kiedyś tymi pomarańczami byłam zachwycona, jednak po jakimś czasie stwierdziłam, że jest mi zbyt ciemno, pokój się optycznie zmniejszył, a i ten kolor stał się jakoś męczący... Może i kiedyś skorzystam z dodatków w tym kolorze, bo je zatrzymałam (kto wie?), ale na razie mówię im "bye, bye".... i powróciłam do klasycznej b i e l i.





Ostatnio dokupiłam w Ikea takie mini komódki. Służą Niklasowi do przechowywania jego skarbów.




 Dzieciaki moje (jak zresztą chyba wszystkie) lubią rysować, wycinać, kleić...Na stole dlatego ciągle praktycznie goszczą kredki i kartki papieru...

 
Niklas jest w fazie Lego Star Wars... 


  ...Joshua zaś piratów


Zawieszki  pełnią rolę podwiązań do zasłonek.. ;)






Ten delfinek i słoneczko to praca mojego "m"... :))))) Zeby wszystko było Feng-Shui! ;)






Miłego Weekendu drodzy czytacze!
U mnie będzie dłuższy, bo w poniedziałek mamy święto! :)



środa, 8 maja 2013

Czy pamiętacie lata 80-te, lata 90-te?

Wpadłam ostatnio w sieci na coś takiego: tutaj. Uśmiałam się do łez.... Większość z Was na pewno nie pamięta tego czasu, z racji wieku (nie to, żebym znowu jęczała...  haha!), akurat te lata to był czas mojej młodości i znam te wszystkie paradoksy życiowe z tamtych czasów, które tak naprawdę nie zawsze były takie złe... ;)
Tak, tak... Moje dzieci mają całkiem inne życie, niż Ja wtedy.
Czy lepsze?
Ba! Tak jak pisze autor tekstu - nie było wtedy Playstation, komputerów, komórek... Teraz idąc do pracy mijam przystanek metra i co widzę? Co druga osoba trzyma w ręce smart fona i albo słucha muzyki, albo siedzi w internecie, gra w gry, bądź rozmawia o sprawach ważnych, bądź wręcz banalnych...
W moich czasach było coś takiego nie do pomyślenia. Wydarzeniem było wtedy  video i magnetofony "jamniki", a jak już ktoś miał odtwarzacz CD, to był pierwszy najważniejszy we wsi  zaraz po sołtysie! hihi!
Naprawdę nie pamiętam, żeby z mojej szkoły wysyłano kogoś do psychologa, albo żeby ktoś był hiper aktywny... Z tym drugim to rodzice radzili sobie chyba za pomocą pasa, a nauczyciele w szkole za pomocą linijki, czy wskaźnika......
Obecnie to aż dostaję gęsiej skóry, jak widzę mój kalendarz i co to Ja  jeszcze  m u s z ę  z moimi dzieciakami zaliczyć - bo dziecko musi na ergoterapię, bo dziecko musi do logopedy etc. Ale czy to wszystko nie przesada? Z logopedy udało mi się narazie wymigać, bo wytłumaczyłam pani przedszkolance, że synek mój będzie i tak nadal seplenił, gdyż nie ma jednej jedynki w uzębieniu  - ząb urośnie - to wtedy mogę z nim do logopedy pochodzić ( jak mu to w ogóle wtedy będzie jeszcze potrzebne).
Pamiętam sklepy w tamtych czasach i to co w nich było - towarem nadwyżkowym był ocet i powietrze na półkach... Ludzie stali w kolejkach po papier toaletowy, bądź owoce cytrusowe na święta. Czekolada była marzeniem, bo była na kartki...Ze słodyczy można było nabyć takie coś o nazwie -"wyrób czekoladopodobny". Normalnie szok! Człowiek cieszył się z jakiegoś lizaka czy oranżady czerwonej, która później została wycofana ze względu na szkodliwy barwnik. Przebojem była guma Donald, którą żuło się przez pół dnia i nawet co niektóre dziewczyny pomalowały ją sobie kredkami, żeby zmienić kolor (ot, i niby była inna! haha!). Zbierało się również tak zwane "historyjki" z tych gum oraz wszystkie opakowania z zagranicy. Niektórzy mieli pokaźne zbiory puszek po coli, piwie, opakowania po czekoladach... Stało to dumnie na meblościankach, które gdzie się nie poszło wyglądały podobnie - wnętrzarsto w tamtych czasach było dosyć ciekawe, no nie? Segmenty, segmenty i jeszcze raz segmenty... hahahahahaha! ;)
Niektóre dziewczyny miały rodzinę za granicą, także "achy" i "echy" były dla tych, co mieli takie szczęście, bo zaraz była rewia mody w szkole, oglądania kolorowych katalogów a jak już kiedyś jedna przyniosła krem do rąk marki "kamille", to wysmarowałyśmy się nim wszystkie i to nie tylko na racach! ;) (pachniał naprawdę bosko).Zbierało się także torebki foliowe, bo były kolorowe i z nazwami zagranicznych supermarketów, no bo jaki to był szpan, jak się taką pod pachą miało - teraz to nie do pomyślenia!
Program telewizyjny nie był kiedyś tak rozbudowany jak teraz. Dzieciaki miały swoją Dobranockę i coś tam raz dziennie po południu. Teraz bajki lecą na okrągło i to takie typu "Spongebob", czy "Pokemon", że rodzice naprawdę są zmuszeni blokować oglądalność dzieciom w telewizorze.
Autor tekstu, na końcu zapytuje się, jak udało nam się przeżyć... Dla mnie to były cudowne czasy -  mimo wszystko;)))

A dla Was?

Udało mi się kliknąć parę fotek z rzeczy co pozostały mi z tamtych czasów.
To jest mały imbryczek. U mnie w domu Mama parzyła herbatę w bardzo podobnym. Robiło się esencję i tylko nalewało trochę do szklanki. Następnie zalewało to gorącą wodą. Nie wiem czy ktoś z Was parzy tak jeszcze herbatę, raczej wątpię, bo takie gadżeciki wyparły herbatki expresowe. Ten imbryczek przyjechał za mną do Niemiec 21 lat temu. Kupiłam go jako nastolatka w wioskowym sklepiku na Mazurach...











































Ten porcelanowy komplet dostaliśmy w prezencie ślubnym od mojej Teściowej (1992):


A ten komplet na 12-naście osób przytargałam po pierwszym urlopie w Polsce. Obecnie już nieco rozkompletowannym zresztą... ;)


Kiedyś nie cierpiałam różyczek... Ostatnio jednak jakoś przychylnym okiem zaczęłam patrzeć na takie floralne motywy... To jednak prawda, że ludzie z wiekiem się zmieniają... ;)

Zyczę Wam spokojnego wieczoru i zapraszam do napisania własnego "widzimisię" pod postem............:)))

środa, 1 maja 2013

Herbatkowo i majówkowo...

Witajcie!


Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa, oraz witam nowych obserwujących... :) Miło, że zaglądacie...
Dzisiaj nieco herbatkowo.
Przedstawiam Wam mój ulubiony czajnik (bądź jak ktoś woli - imbryk)!
Mam w sumie kilka czajników, ale sami wiecie jak to jest czasami z gadżetami - są rzeczy, które przypadają wyjątkowo do gustu i się je używa na okrągło i są takie, które stoją tylko w szafie, bądź raz na jakiś czas się je wyciąga.
Czajnik mam  już jakiś kawałek czasu. Kupiłam w specjalistycznym sklepie z herbatą. A żeby nie skłamać, to napaliłam się najpierw (jak szczerbaty na suchary! hihi!) na bardzo podobny , też  z motywami słoni, tylko tamten był czerwony i słonie były inne.Jak wreszcie zdecydowałam się na zakup  to zdarzyło się to co zazwyczaj- czajnik został wcześniej sprzedany! To dopiero było "rany boskie!" Obejrzałam tam wszystkie inne czajniczki i czajniki, ale niestety... Miłość do słonia mnie zaślepiła. Miła pani sprzedawczyni obiecała mi sprowadzić jakiś inny z takim motywem. Trochę to trwało.I tak przechodząc obok wystawy któregoś dnia,  zakochałam się ponownie!












































Dzisiaj jest ostatni dzień kwietnia i późnym wieczorem widzi się wszędzie młodych chłopców, którzy z załadowanymi brzózkami jeżdżą do punktów docelowych, czyli wybranek serca.Chłopcy wyrażają bowiem swoje uczucia do wybranej dziewczyny ustawiając nocą pod jej oknem ściętą brzózkę przyozdobioną kolorowymi wstążkami  albo tekturowym bądz wyciętym z płyty sercem z imieniem wybranki.Dlatego rano emocje są duże, czy przed oknem stoi wymarzone drzewko, czy nie...
Co cztery lata - czyli w latach przestępnych to dziewczyny mają prawo stawiać majowe drzewka bądź serca  swoim ukochanym. Taką niespodziankę miał Tim od swojej dziewczyny w tamtym roku:




























A w tym roku to On się musiał postarać! Pomogli oczywiście koledzy, bo dwa inne drzewka pojadą dla innych panien.. :)


Tradycja nakazuje, że drzewko stoi pod oknem przez cały miesiąc.
Może się zdarzyć,że ktoś złośliwie postawi brzózkę z powiewającymi wstęgami papieru toaletowego... Ale to już nie jest sympatyczne dla tak obdarowanej panny.

A tu parę migawek jeszcze ode mnie z ogródka.
(Szczaw już zcięty i zjedzony!)




Dziękuję też  Natalii Wanilii za kolejne wyróżnienie (ojej, posypało mi się teraz tego!) Dziękuję Ci kochana i sorki, że dopiero teraz odbieram: Odpowiadam już na zadane mi pytania:

1. truskawki czy maliny                                                  -jedno i drugie!
2. róża czy tulipan                                                          -tulipan
3. biały czy różowy                                                        -biały
4. ciacho czy mięsko                                                      -jedno nie przeszkadza drugiemu  :)               5.rower czy siłownia                                                       -rower
6. horror czy komedia romantyczna                                 -zdecydowanie komedia
7. zima czy lato                                                               -lato
8. sukienka czy spodnie                                                  -spodnie!
9. wieś czy miasto                                                           -wieś
10. książka czy gazeta                                                     -jak na dzień dzisiejszy to tylko gazeta
11. poranek czy wieczór                                                  -w Weekendy poranek, a tak to wieczór



Nominacja do Liebster jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Nominuję tylko trzy blogi (niech będzie, że i lenistwo z mojej strony):

http://efemerycznie-margo.blogspot.de/

http://zielenie.blogspot.de/ 

http://potworkiispolka.blogspot.de/


Nie będę w pytaniach zbyt kreatywna, bo zadam te same co zadałam i innym osobom z racji poprzedniej mojej mominacji, ale myślę, że to chyba nie stanie się nic strasznego.... Tak więc moje pytania do nominowanych:


1. Jak miałabyś określić siebie jednym z tych dwóch słów, to jesteś "aniołek", czy "diabołek"? ;)
 2.Ulubiony kolor?
3.Rzecz, która działa na Ciebie jak "czerwona płachta" na byka...
4.Tradycjonalistka, czy idąca za modami i trędami w świecie wnętrzarstwa...
5.Zainteresowania...
6.Ulubiona seria w TV...
7.Gdzie zaglądasz w internecie....
9.Gdybyś wygrała milion, to..........
10.Ulubiona kawa...
11.Którą "Desperate Hausviwes" mogłabyś być?

I na tym już koniec mojej pisaniny na dzisiaj. Dziękuję, że dotrwaliście do końca..... ;) Uffff... (i Ja też!) ;)








 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)