Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


czwartek, 25 lipca 2013

W klimatach łąki : nowe poduszki

 Witajcie...........


Nadal trwa u mnie fascynacja motywami łąki i tego wszystkiego co z tym jest związane. Tym razem są to tekstylia, dwie poduszki, które zakupiłam w H&M HOME.


Zdjęcie zrobione w pokoju u mojej najstarszej lataroślii. Przy okazji zaprezentuję nowy nabytek z Ikea, fotel Poäng. Moje dziecię specjalnie zawróciło mnie  sprzed samochodu na parkingu, żeby pokazać i oczywiście przekonać mamusię do zakupu. Argumentacja była taka : "Mama, musisz koniecznie siąść, zobaczysz jakie będziesz miała odczucie..."
...no i siadłam!
 Mówię Wam - odlot! Fotel bardzo wygodny i żeby nie to, że pokój dzienny mam już kompletnie zawalony meblami, to fundnęłabym sobie taki sam!  Mogłabym tak siedzieć i  bujać się, bujać się...
...i bujać się! ;) A co! ;)))

Trochę było problemu z wyborem koloru pokrowca. Dziecię uparło się na czerń, koniec końców stanęło na takim jaki widzicie, bo ostatnie słowo miała fundatorka, czyli Ja... hihi!
Oczywiście, że czerń mniej brudząca, ale w małym pomieszczeniu, taki fotel za dużo pochłonął by optycznie przestrzeni i to przekonało synusia. Aczkolwiek zastrzegł sobie, że te poduszki,to nie jego klimaty i muszą wylecieć...
A czy Ja chciałam mu je tam zostawić?
Fajnie się kolorystycznie skomponowały z fotelem, ot co!
W przyszłym tygodniu będzie rewolucja u  Tima w pokoju - malowanie. Pokój już dawno się kwalifikuje ku temu. Mam nadzieję, że dziecko nie zażyczy sobie znowu jakichś pomarańczowych pasków na ścianach. Nie wiem, ale ten kolor działa na mnie ostatnimi czasy jak czerwona (czytaj :pomarańczowa!) płachta na byka! Może dlatego, że skrupulatnie się go już pozbyłam z reszty mieszkania - a tu dziecię jedynie jest oporne i wychodzi poza szereg! Mówię Wam, muszę coś z tym zrobić i chyba nie tylko Ja jedna tak mam, że jak coś mnie drażni, to tak długo będę koło tego chodzić, aż postawię na swoim! ;)

Okey......
...i to by było tyle na dzisiaj.
Dopiero co, przeszła u nas  tropikalna burza z gradem.
A jak dziwnie grzmiało!
Ciągowo!
Myślałam z początku, że to może pociąg  towarowy jedzie i jedzie i jedzie.... Ale nie... To były jakieś tasiemcowe grzmoty... Mówię Wam, wszystko się zmienia.
Dobrze...
...bo już zaczynam przynudzać. Dziękuję tym, co dotrwali do końca.......... :)

Uściski! ;)




Co słychać w ogrodzie...

Hektarów nie mam, ale zagospodarowywuję każdy kawałeczek ziemi...
Róże w tym roku trochę cierpią ze względu na mszycę.Nic nie pryskam chemią, próbowałam już różnymi domowymi sposobami pozbyć się tej plagi, ale raczej z kiepskim skutkiem. Może ktoś zna jakieś sprawdzone i dobre?


Dalie.
Mam w różnych kolorach. Piękne kwiaty, jednak do wazonów absolutnie się nie nadają, bo zbyt szybko opadają... Ale w ogrodzie cieszą oczy...




Niedawny nabytek. Kula w gwiazdki z terakoty (ta większa). Wspaniale i nastrojowo to wygląda nocą, kiedy zapalić można w środku świeczki... Mam chrapkę na jeszcze jedną większą, ale czy to nie będzie już przesada?
 
Cosmea.
Kwiaty te wysiały mi się same z nasion z tamtego roku. Wtedy też dałam sąsiadce kilka roślinek, u niej też się powysiewały. Ciekawe jest to, że u niej prawie same białe, a u mnie takie jak widać... Trzeba będzie skubnąć parę nasion od niej... ;)



Pelargonie...


Truskawki...
Pierwszy raz zakupiłam te specjalne do doniczek. Na etykietach było zapewnienie o długim okresie owocowania,bo aż do późnej jesieni, także dałam się skusić. Mam cztery krzaczki, w tym jeden o smaku poziomkowym.Kwitną jak oszalałe i naprawdę owocują!!! Oby tak dalej... ;)




Cieszymy się też już własnymi ogórkami. Dzisiaj mój najukochańszy wykorzystał do tzatzików... Mnaaaam! ;)Ziajamy więc teraz wszyscy ogniem! hihi! To znaczy czuć od każdego czosnek  na odległość..... ;)))
Na pomidorki musimy jednak jeszcze trochę poczekać, bo trochę późno wsadziłam.
 Ale kiedyś tam będą...;)


A ten kolega sympatyczny nie jest mój, tylko sąsiadki z góry...
 Trochę zrzędzę na wszędobylskie włosy i wędrówki jego i brata bliźniaka pod nasz żywopłot w wiadomym celu, ale nie chcąc psuć stosunków sąsiedzkich , przymykam oko... ;)


Zrobiłam też lawendowy cukier.
Zachęcona pochwałami (na jego temat ) jednej z blogerek, dałam się skusić.
Oby okazał się dobry !

Spokojnej nocy kochani...........
Lecę "lu-lu ", bo już dostałam ochrzan, że spać innym tym klikaniem nie daję............ Echhhhhhhhhhh....
Pa!

niedziela, 21 lipca 2013

Łąkowo

Witajcie!


...i zaczął mi się dawno wyczekiwany urlop!!!!!! Ufffffff... Muszę powiedzieć, że ostatni tydzień w pracy był krytyczny, bo dni rozciągały się jak guma...
Ale nareszcie JEST! :)
W tym roku nigdzie dalszych wyjazdów nie planujemy. Zamierzam nieco poświęcić czasu dla domu (przemeblowywania, malowania ścian, porządki w szafach etc.). Jak będą wyjazdy, to w okolicę, gdzieś nad Ren, z koszem piknikowym, kocem...
....i też fajnie!
W przyszłym planowany jest wyjazd, tam gdzie słońce zachodzi dwie godziny wcześniej niż u mnie, czyli do krainy tysiąca jezior -  na M a z u r y !
Narazie zadawalam się słodkim nieróbstwem i małymi przyjemnościami, chociaż te ostatnie czasami inaczej się toczą niż zaplanowane. Ot, chociażby wczorajsza wizyta u fryzjera...Miały być pasemka, a to co mam na głowie to jakaś katastrofa! Zawsze chodzę do jednego i tego samego salonu, ale tym razem nie jestem zadowolona. Wszystko było robione tak jak zawsze oprócz... No właśnie.Pasemka wyszły świetnie, ale po umyciu głowy jedna z fryzjerek zaczęła mi nakładać jeszcze jakąś farbę na łepetynę, spytałam się po co to? a Ona, że kontrast jest zbyt mocny i trzeba stonować. Muszę z przykrością stwierdzić, że nigdy już na takie cuda nie pozwolę! Zapłaciłam 90 Euro nie wiem w sumie za co, bo wszystko na głowie mam zlane w jedną całość, a kolor wyszedł jakiś niekreślony, zbyt jasny i spłowiały... Jedno wielkie rozczarowanie. Oczywiście mój szanowny najdroższy podchwycił! On strasznie nie cierpi farbowanych włosów! No ale co ma zrobić kobieta, jak siwizna ogarnia???  Najdroższy twierdzi, że akceptować to tak jak jest bo... "siwe włosy to korona dla kobiety". Jakoś królową nie chce mi się jeszcze być, może i się zachce tak około 50-siątki. A i otoczenie bywa czasami zgryźliwe. Oto sytuacja:
Idę sobie przez Rewe i spotykam tam swoją dawną sąsiadkę. Prawie lecę ją uściskać z radości,wycmokać,  a ta mi na to - "...ale Ty żeś posiwiała!" Mówię Wam, piorun z jasnego nieba! Rzuciłam okiem na jej cienkie włoski, jakieś wyrudziałe, no ale fakt - nie siwe.... Naprawdę ostatkiem sił powstrzymałam się, żeby nie rzucić jakiegoś zgryźliwego tekstu. A to żmijka co krwi utoczy, a śladu nie zostawi..... Ba!
Zrobię wiec teraz badanie opinii publicznej, czyli Wasze:
Jakie macie zdanie na farbowania i czy to same robicie?

A teraz o czym innym. Uwielbiam motywy łąkowe. Wszystko jedno, czy na porcelanie, tekstyliach... Jestem po prostu zachwycona! Te wszystkie dmuchawce, chabry, maki, motyle, ważki... etc.Kocham!!!


Poniżej przedstawię nieco inspiracji.
Czy to proste zestawienie nie jest cudowne?
 Zwykłe rumianki, a nastrój niesamowity....

źródło: internet

źródło:internet

źródło:internet
źródło:internet




Jestem zachwycona porcelaną firmy Arzberg z serii "Sommerwieise", czyli "letnia łąka". Szkoda, że moje urodziny tak daleko jeszcze, bo wiem co bym sobie zażyczyła... hihihi! (mój "m" jak to przeczyta, złapie się pewnie za głowę).. ;)

źródło: internet

  
źródło: internet

źródło: internet

źródło: internet


źródło: internet

źródło: internet

źródło: internet


źródło: internet

źródło: internet


źródło: internet



źródło: internet

źródło: internet




Ciepłe uściski dla moich stałych bywalców i tych nowych...........
... i do następnego miłego!!!!!!!

sobota, 13 lipca 2013

Trochę nowych zmian i skarby z bazaru staroci...

Hej!


Dzisiaj udostępnię kawałek mojego pokoju dziennego. Jest tu trochę zmian, bo przybyła mi biała półka, dwa obrazki i to co widać....
....a resztę pokażę następnym razem!
 Ale jestem, co? hihi!
 Wybaczcie kochani, ale cierpię na brak czasu.Zeby  zrobić sesję, to muszę się skoncentrować (posprzątać!). Za tydzień zaczyna mi się urlop, to obiecuję, że będę więcej się udzielać.Pragnę też podziękować wszystkim zaglądającym za miłe słowa, dużo one dla mnie znaczą, a także za wiele prywatnych wiadomości i rozmów... Jesteście cudowni! :)



A teraz o starociach.
Wędrując po blogach, zauważyłam potężne zainteresowanie bazarami używanych rzeczy. U mnie w pracy jest też coś takiego dwa razy do roku. Wychodzę czasami stamtąd obładowana jak wielbłąd, bo i ceny są kuszące a i same starocie, to w większości prawdziwe skarby. Po za tym pod koniec bazaru można dostać wiele rzeczy za darmo, bo wszystko co nie zostanie sprzedane, ląduje po prostu w kontenerze na śmieci. Czasami aż się serce kraje słysząc brzdęk tłuczonego szkła, ale taka kolej rzeczy , nikt nie będzie zbierał całego tego dobra w kartony i wywoził z  powrotem do magazynu, bo tam jest potrzebne miejsce na nowe  "stare" rzeczy.
Pracuję w Rezydencji dla Seniorów, a to już naprawdę ostatnie miejce dla niektórych na tym ziemskim padole.Wielu  z tych mieszkańców nie ma nikogo, żadnej rodziny, spadkobierców, także wszystko co zostaje, musi ktoś posprzątać i tak jest to u nas uregulowane, że robi się z tych rzeczy bazary. Dochód przeznaczony jest na wycieczki dla Seniorów, także naprawdę w zgrzebnym celu. Sprzedającymi są ochotnicy wpośród babć i dziadków, także wszystko się kręci we właściwym kierunku.

Czy ta stara stylowa taca w wenecjańskim stylu nie jest przepiękna? Jest z drewna, prawdopodobnie z lipy, bo jest bardzo lekka.


Tej również nie mogłam się oprzeć...


....a ten talerzyk skradł moje serce. Nie jest duży, z motywem jakichś polnych kwiatów, a te ostatnimi czasy są dla mnie na pierwszym miejscu. Nie powiem, nawet polubiłam motywy róż na porcelanie, chociaż kiedyś ich nie cierpiałam, ale polne kwiaty i łąka to jest to co naprawdę sprawia mi przyjemność...


Talerzyk jest firmy Fürstenberg, jest to książeca manufaktura, istniejąca już ponad 250 lat.Porcelana  jest sygnowana, czyli coś dla zbieraczy..... Kto wie, może uda mi się zebrać z czasem całość z tej serii? Będę w każdym  bądź razie rzucać okiem na następnej wyprzedaży....







Zakupiłam także i te trzy gliniaki.
Gliniany garnek przydał mi się od razu do wszelakich dużych łyżek etc. Dzban przyda się na bukiety, a sówka będzie uprzyjemniać ciemne wieczory, bo to jest mały świecznik.

Te talerzyki dostałam od jednej z Babć za darmo! To bardzo stara porcelana (firmy Eschenbach). Są w kolorze kości słoniowej, ze złotym rantem.Na bazarze udało mi się dokupić więcej, co prawda innej marki, bo Arzberg, ale zbytnio się nie różnią......






...a na ten gadżet polowałam już dawno! Zawsze były na bazarach zbyt duże, a ten jest taki w samo prawie!


Zakupiłam trochę więcej rzeczy,ale te akurat wydały mi się najbardziej godne pokazania....
Dziękuję, że wytrwaliście do końca! ;)
Zyczę Wam spokojnej nocy i słonecznej niedzieli jutro już od samego rana...........
Serdeczności! 
:)))


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)