Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


sobota, 30 listopada 2013

Puszyście, biało, czerwono i złoto...

Witajcie!!!


 Takie właśnie kolory będą u mnie gościły w tegoroczne święta... W sumie to dość tradycyjna mieszanka, ale tak właśnie lubię i tak właśnie chcę! :)
Dodatkowo jeszcze dodam, że biel będzie  wzbogacona o  puszystość i miękkość dzięki... piórom!
Ale najpierw może pochwalę się moim stroikiem ze świeczkami...
Świeżutko zrobiony!
Trochę jest przy tym roboty, ale na pewno bardziej cieszy, niż taki gotowy kupiony.
Dość ciekawie wyglądał z tymi wstążeczkami, jednak to była tylko taka tam aranżacja. Trzeba jednak mieć trochę rozsądku kochane, bo nie wszystko co fajnie wygląda, jest akurat bezpieczne i właśnie dzięki nieprzemyślanym dekoracjom, można niestety domostwo puścić z dymem.Także nie spuszczajcie lepiej swoich stroiczków z oczu a pod świecami m u s z ą być koniecznie metalowe zabezpieczenia! W latarniach świece nie mogą też stać bez żadnych podkładek, bądź w towarzystwie łatwopalnych gadżetów, bo wytwarza się tam   niezła temperatura i świece zaczną kiedyś płynąć. Widzę takie rzeczy często na blogach, ale także i w sklepach z dekokramem. Swieczki w klateczkach, szklarenkach.... Aranżacja aranżacją, ale w praktyce jest to bardzo niebezpieczne, bo w sklepach przecież nikt świec nie pali, a jakieś odpatrzone pomysły nie zawsze są mądre...


Tak jest może i mniej kolorowo, ale też fajnie. A tak w ogóle to z tego przejęcia zapomniałam dodać tutaj złoty włos anielski! hihi! (będzie przy następnej sesji)



Rok temu, przy okazji oglądania ozdób na karnawał, wpadły mi w łapki szale boa.Były w różnych kolorach: czerwone, czarne, niebieskie.... Ale jak złapałam te klasyczne nie kolorowane, to  od razu był szał i zachwyt oraz oczywiście wizja , co to ja mogę z tym powydziwić.
A czy taki szal musi zdobić tylko szyję?
Może otulać także na ten przykład świecznik! Wtedy jest tak puszyście, sielsko, anielsko (?) hihi! ;)
Jest to dla mnie bardzo sympatyczna dekoracja, na tyle, że nawet w Wielkanoc u nas zagościła, tylko z drobnymi przeróbkami oczywiście... ;)


Ale zanim pokażę początek moich przygotowań to chcę jeszcze raz podziękowanać Zosi Samosi, za miłą przesyłkę, dzięki której świecznik dużo zyskał na tegoroczny czas Adwentu i świąt...
A wyjęczałam niby tylko te choinusie (a tak na marginesie, to jęczenie jest jakoś dla mnie bardziej korzystne, niż jakiekolwiek Candy! hihi! ;)  )


...a tu się jeszcze  takie skarby się z koperty wysypały:




Podziwiałam te wszystkie rękoczyny, są naprawdę wykonane bardzo starannie i precyzyjnie. Ja bym już chyba nie dała rady powyszywać takie drobinki na tej karcie.... Nie tylko dlatego, że jestem pogniewana z igłą, ale i oczka już nie te co kiedyś...
Dziękuję Ci kochana jeszcze raz!!!!!! :)
A oto efekt na świeczniku (sorki za słabą jakość zdjęć, ale przy panującej szarości za oknami ciężko uzyskać coś dobrego)






A tu trochę innych piórkowych inspiracji zaciągniętych z sieci:
źródło: minimalisti.de

źródło: minimalisti.de

źródło: minimalisti.de
Ta piękna piórkowa choineczka  za pozwoleniem z bloga Speckled Fawn:

źródło: Speckled Fawn

źródło: minimalisti.de
 Zainspirowałam się zdjęciem u góry z ptaszkami i zrobiłam sobie podobny stroik.
Niestety bez takich bombeczek ze świeczkami, bo jakoś to dla mnie nieco niebezpieczne. Jeszcze żeby to były świeczki herbaciane, ale na zdjęciu są to te pływające. No nie wiem... Ja bym się obawiała...
A to moja kreacja:



Ufffff!!! Ukończyłam też wreszcie mój wianek z korków!!!
We wcześniejszych moich postach, gdzieś przewinęły się z nim zdjęcia w tle, niestety nie był jeszcze wtedy cały... Oj, nie było łatwo, bo samo zrobienie to może i bułka z masłem, ale problemem okazał się sam główny materiał, czyli korki.Potrzebowałam dość sporą ilość. Sama zbyt wiele wina nie piję, także przygadywałam się wszystkim naokoło.... Zbierali dla mnie znajomi, przyjaciele... Ba! Nawet moje Babcie w pracy! hehehehe!
Echhhh... Niektórzy to chyba już powoli pukali się w głowę, bo okrutnie pod tym względem byłam natrętna... hihi! ;)
...i jeszcze wybredna!
 Bo... Prawdziwe korki, to jest już artykuł luksusowy,  nie każde wino posiada zamknięcie z prawdziwej kory drzewa korkowego, a jeżeli chodzi o dokładność to z dębu korkowego.Niestety coraz więcej trunków zatykanych jest po prostu plastikiem i tanimi atrapami.
Tak wygląda moje dzieło ("wianek pijacki" - tak nazwał go mój najdroższy)




A te czapeczki to?
Ogrzewacze do jajek!
Kupiłam je na ostatnim bazarze ze starociami u mnie w pracy. Nie pokazywałam wcześniej, bo tak kolorystycznie podpasowały mi do koloru świąt Bożego Narodzenia. Na razie tylko stoją na komodzie, ale już wkrótce zmienią swoje miejsce....




Jedna z gwiazdek-lampionków...
Uwielbiam jak wszystko tonie w mroku i zapalamy wtedy wszelaki nastrojowy drobiazg... :)

Zyczę Wam wszystkim miłego początku Adwentu, udanych wypieków ciasteczek, pomysłów w ozdabianiu swoich gniazdek i cudownej atmosfery z tym związanej! :)))

... wkrótce jeszcze się odezwę!
Pa!




sobota, 2 listopada 2013

Nowa pościel w motyle i trochę o moich starych i nowych bzikach...

Hej!


Post zaispirowany w sumie po trochu wywodami  Zosi Samosi...
Każdy chyba ma, albo miał za sobą jakieś zbieractwa, jakieś bziki... Rzeczy bądź  motywy, które uwielbiał, zbierał, kolekcjonował, koło których nie mógł ( bądź nie może) przejść obojętnie....Czasami były to tylko mody, bądź krótkotwałe zauroczenia.... Niektóre jednak zainteresowania i pasje pozostały i trwają, bądź jak się w jakieś wdepło to już wyleźć nie można....
Tegoroczny sezon obfituje w motywy sów i sówek... Białe, kolorowe, drewniane, ceramiczne, metalowe.....Ale Ja jakoś "sowia" nie jestem, dlatego jak ktoś spytał się mnie niedawno, czy nie szkoda mi tych oddanych na Candy, to odpowiadam - nie szkoda! Booooo... Ja jestem bardziej "motylkowa"!
Nie to zaraz , żebym zachwycała się wszystkimi rzeczami z motywem motyla, to już musi być coś wyjątkowego...
Tak, tak.... Jesień już na dobre za oknem, także sowy jak najbardziej pasujące do jesiennych aranżacji, ale jakoś już mi się odechciało dekorować odpowiednio do tej pory roku... Jest tyle jesieni za oknem, że zastrajkowałam i już STOP z tymi dekoracjami!!!
No i wyszłam ludzie po za szereg , bo kupiłam sobie pościel czysto letnią, z motylami!
Ale jak ją zobaczyłam w H&M HOME, to serce mi mocniej zabiło i poczułam , że wymiękam....
Zobaczcie sami:




Miałam ochotę jeszcze na tą.... ale to byłby już za duży odpływ gotówki  naraz...
źródło: H&M HOME

A te lampiony zrobione moją ręką, ze zwykłych słoików i wydzierganych serwetek.Serweteczki oczywiście wyszydełkowane nie moimi łapkami (wszystko prezenty!).


A jakie wszystko ekonomiczne! Wystarczyło trochę szkolnego kleju i sznurka do ozdoby. Jeżeli lampiony się znudzą,  łatwo serwetki odkleić i po prostu oprać - będą jak nowe! ;)



Kiedyś, będąc jeszcze dziewczynką, zbierałam jak prawie wszyscy, znaczki pocztowe... Z początku jak leci, ale po pewnym czasie nastawiłam się tylko na faunę i florę.Do tej pory leżą w szafie dwa pokaźne klasery, do których tak przeciętnie raz na rok zaglądnę... ;)
Moja młodość przebiegła w czasach lat 80-tych i 90-tych, także zbieractwo wszelkiej maści było wtedy jak najbardziej na topie,już nawet o tym wcześniej napomknęłam tutaj...  Opakowania po czekoladach, sreberka, historyjki od gum Donaldów, najpierw oczywiście były dokumentnie obwąchiwane! hihi!.A pachniały bosko!Były wymianki "podwójnych", albo jakichś specjalnych edycji.Wielkich zbiorów nie posiadałam, bo nie miałam rodziny za granicą, ale byli tacy co mieli tego pokaźne kolekcje!;)))))) A ile puszek po napojach ozdabiało (kurzyło się!) regały...;)
Potem, po przyjeździe do Niemiec, gusta zbierackie mi się zmieniły.W końcu byłam już ustatkowana i (nieco!) poważniejsza.Pojawiło się pierwsze mieszkanie i ... urzandzanie.Pamiętam nasze pierwsze meble w salonie! Były na ówczesny czas krzykiem mody: szaro-czarne, albo jak ktoś woli czarno-szare.... Także droga Ali, szarości, to nie tylko moda ostatnich trzech lat, ale i początku lat 90-siątych! Nooo... Może wtedy meble miały nieco inne formy, ale te kolory już przerabiałam dość dawno... Wrażenia? Nigdy więcej mebli w takich kolorach!!! Ba! Mody wracają ( ale co tam żałować innym latania ze szmatką od kurzu! ;) )
Dodatki też miałam w takich barwach, ale po pewnym czasie zakochałam się w niebieskim kolorze. Także zasłony, dywan, poduchy, sofa (nawet trzy!), wiadomo w jakim kolorze były.Z tego okresu została mi cała masa niebieskich waz i flakonów w odcieniu chabru.Oj, miałam bzika na temat tego zbieractwa!




Wazy zostały, pasja uleciała...Teraz bardziej lubuję się w błękitach, turkusach i mięcie.A i biel mnie opanowała!!! I to już na całego! Także przybywa dodatków w tym kolorze... Oj, przybywa...
Jak tak jeszcze sobie przemyślałam, to miałam (mam?) bzika na punkcie storczyków.Mam ich tyle, że już mi się nie mieszczą na wszystkich naszych oknach.Szczególnie moje ostatnie urodziny były bardzo owocne.Także moi drodzy goście urodzinowi, co prawda w przyszłym roku imprezy żadnej nie planuję, ale jak już ktoś k o n i e c z n i e chce mnie obdarować, to bony do Ikea mile widziane! ;) Oj, moja lista zakupów tam,  jest jeszcze baaaardzo długa! ;))))
I firanki! Oooooo... Teraz może już mniej, ale kiedyś wręcz to była już u mnie choroba!
Była też wielka miłość do płyt CD. I pomyśleć tylko, że teraz setki piosenek można sobie wrzucić na małego sticka....
Była też wielka miłość do.... Fitnessu! Szkoda, że "była", bo to już chyba nie powróci... Jakoś człowiek obrósł w tłuszcz, zrobił się ociężały (tu boli i tam strzyka).Zero kondycji a może i wiek już też swoje robi....
Było też uwielbienie do mosiądzów.W sumie jeszcze uwielbienie to trwa, ale nie wszystkie nasze zbieractwa mam u siebie w domu. Piszę "nasze", bo najdroższy też akurat mosiądze uważał. Część leży w piwnicy, czasami coś przywędruje spowrotem, jak na przykład to:



....ale się rozpisałam!!!!!
Zeby nie zamęczać, to lepiej już kończę! ;)
A jakie pasje, zbieractwa Wy mieliście, bądź macie?
Miłej soboty! (u mnie niestety pada).
Pa!
































Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)