Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


wtorek, 31 grudnia 2013

Szczęśliwego Nowego Roku! :)

Witajcie!


Dzisiaj krótki post, ostatni już w tym roku.

Także życzę wszystkim zaglądającym tutaj, spełnienia marzeń, tych dużych i tych małych, tych o których mówicie głośno i tych, które wypowiadane są tylko szeptem...
Niech się spełnią krok po kroku! :)

 W Niemczech jest zwyczaj obdarzania się w tym dniu, doniczkami z czterolistną koniczynką, świnkami z marcepana i ceramiki, kominiarczykami...
To tak na szczęście! :)
Niestety nie zaopatrzyłam się jakimś cudem w nowe talizmany, także ode mnie dla Was koniczynka z mojego ogródka, ( zdjęcia są z końca lata)...



A to już nasze dzisiejsze świętowanie.
Nie ma to jak raklette grill! 
Jest idealny na praktycznie każdą domową imprezę.






A od jutra dietka! hihi!
Jak ktoś z Was założy jakiegoś bloga o odchudzaniu, to wrzucić mi proszę namiary na pocztę prywatną! Dopiszę się cichaczem jakimś innym Nickiem... hahahahaha! ;)))
Będziemy się tam wspierać! ;)))

...a na razie lecę dalej podżerać!

Do siego Roku!!!

wtorek, 24 grudnia 2013

Wigilia 2013

Moi drodzy!!!


Zyczę Wam cudownych świąt Bożego Narodzenia, przepełnionych miłością, spokojem i ciepłem rodzinnym, z dużą ilością śniegu (o.k. to jest żart! hihi! u nas mamy za oknem halnego),błyszczących radością dziecięcych oczu, wspaniałych przysmaków, duuuużo wypoczynku i odrobinkę czasu na przemyślenia...

Zdjęcia poniżej to mieszanka ostatnich dwóch dni Adwentu i dnia dzisiejszego.Robione na raty, tak pomiędzy klejeniem pierogów, a pieczeniem sernika... Niestety brak czasu to ostatnio moja zmora, ale myślę, że zostanie mi to wybaczone... ;)



















Jeżeli dotrwaliście do końca, to cieszę się bardzo!
Cóż więcej dodać? 
Wesołych świąt!!!


czwartek, 19 grudnia 2013

...święta tuż, tuż!

Hej, hej!!!


Co prawda aura (u nas!) na dworze bardziej wiosenna niż zimowa, bo śniegu ani widu, ani słychu, ale nie przeszkadza  to wcale  przedświątecznej gorączce... Na szczęście ciasteczka już mam upieczone, a reszta? Hmmmmm... Co zdążę, to będzie, a co nie zdążę, to też nic się nie stanie, tym bardziej że jeszcze w Wigilię do południa będę pracować.
Na pewno nię będę robić dwunastu potraw, bo byśmy tego nie przejedli przez następny tydzień (chociaż jest nas piątka)!
Powiem Wam, że dwanaście potraw, to jest typowa polska tradycja. Niemcy nie znają tego zwyczaju.Na Wigilijnym stole najczęściej  gości u nich jakaś pieczeń, przeważnie jest to gęś.Jednak Ja wyprawiam typowo po polsku, gdzie na stole wigilijnym są  ryby i potrawy postne.
Z wielkim zainteresowaniem oglądam ostatnio aranżacje na stołach świątecznych.Nie powiem, wiele osób ma ciekawe pomysły,wspaniale pisze o tradycji, dwunastu potrawach, ale... Właśnie, jest jedno "ale", które mnie zastanowiło.Widzę pięknie udekorowane stoły, z talerzami, świecami, i innym drobiazgiem...
Kurcze, a gdzie miejsce na jedzienie???
Moja Mama zawsze stawiała dodatkowe nakrycie na stole, i mawiała, że to dla "podróżnego". Ja przejęłam tą tradycję i u nas także stoi dodatkowy talerz, oraz jest dodatkowe krzesełko.
Czy Wy też tak robicie?

Coś mnie wzięło i przyglądam się ostatno wszelakim drzewom i krzakom. Powiem Wam, że są takie brzydkie w tej swojej nagości, taaaaaakie brzydkie, że... 
...że aż ładne! hihi! 
Podziwiam kształty, formy... 
Zobaczcie sami (zdjęcia w tej tematyce tylko dwa, żeby nie zanudzić Was już na początku.. ;)  )



Zeby się nieco zrelaksować od stresu, byłam niedawno z Niklasem na Weinachsmarkcie (bo akurat to dziecię dostarcza mi go sporo, to znaczy stresu!).
Weinachtsmarkty, są to tutaj w Niemczech świąteczne bazary, a właściwie budki na dworze, z wszelakim drobiazgiem, na okazję Adwentu i świąt.Cała ta impreza trwa praktycznie cztery tygodnie, a kończy się w południe 24-ego grudnia.
Można tam kupić ciekawe prezenty pod choinkę,coś zjeść, chociaż ceny są powalające...
Jednak w  każdym bądź razie ciekawie jest tak połazić wieczorową porą, jak wszystko pięknie rozświetlone, a w powietrzu unoszą się zapachy placków kartoflanych, grzańca, mięsiwa z rusztu, prażonych kasztanów i ziołowych cukiereczków...









Tutaj Niklas dokonuje wyboru... ;)






...a tutaj Matka rzuciła już okiem na konkretne wystawy.
Są pierwsze propozycje ubrań na komunię. Jakby nie patrzeć niby to dopiero w maju i sporo czasu jeszcze zostało, ale z racji, że dziecię uczęszcza na nauki i mam nadzieję (wszyscy mamy!), że dotrwa tym razem do końca, to już przemyślenia są i w tym kierunku.


A tutaj szopka na żywo.
Koło takich uśmiechów nie można było przejść obojętnie...
Każdy przechodzień się rozpromieniał... :)
Ja też! :)


Wszędzie dosyć tłoczno,ale przyjemnie... :)
...jak Ja uwielbiam ten czas!


Myślę, że czas też wreszcie nastąpił wybrać się po choinkę, bo na blogach, dziewczyny  już  rozszalały się w tym kierunku, a moja jeszcze rośnie na polu!!!
A i prezenty popakować!
W tym roku Tim wyręczył mnie w sprawie kupna prezentów.Naprawdę, dziecko ma zdolności ku temu. Jego podarki przypadają wszystkim do gustu, bo sami wiecie, że czasami różnie to bywa z tymi prezentami "mniej trafionymi" (później  nie wiadomo co z tym zrobić... może wyrzucić? a może uczynić jakieś candy? hihi! To tak półżartem).Tim uporał się z kupnem, nie wychodząc z domu. Pozamawiał wszystko online.
Nawet dla mnie! Chociaż dziecku wyraźnie zabroniłam (kurcze,już ciekawość mnie zżera!).

O.K. kochani, muszę znikać, bo czas mnie goni...........
Zyczę Wam więcej przyjemności w przygotowywaniach do świąt, niż tego stresu!
Buziaki ogromne do Was ślę!!!!!!!!!!!!!!!
Bye, bye!
(jeszcze się odezwę!)
:)






niedziela, 15 grudnia 2013

Ciastka, ciasteczka...

Witajcie!

Mało mnie ostatnio tutaj, bo przygotowania do świąt idą pełną parą. Dni uciekają jak szalone. Jeszcze nie tak dawno człowiek na początku tygodnia wyglądał z utęsknieniem piąteczku, a tu nie jeden już minął i zostało tylko parę dni do świąt!
Na szczęście z wypiekiem ciasteczek jestem do przodu i wszystkie pieczenia w tym kierunku są już zakończone.
Upiekłam pierniczki.



Podobną aranżację widziałam gdzieś na Fejsie... U mnie z lekką przeróbką, bo uczyniłam sobie bikini.
Czysty relaks, no nie? Tak po wielkości biustu (i talii! hahaha!) mogłabym być to nawet i Ja!;) (odchudzanie po Nowym Roku!)
Powiem Wam, że piekłam już setki najróżniejszych ciastek, ale pierników do tej pory żadnych. Także był to mój pierwszy raz.
Przepis znalazłam tutaj.




Te ciasteczka, to jedne z moich ulubionych.

Przepis wypróbowany już w tamtym roku. Są naprawdę fenomenalne!
Tym razem do kremu dodałam nieco alkoholu, naprawdę są warte wypróbowania:

Migdałowe beziki przekładane masą czekoladową

125 g śmietany
10 g proszku cappuccino
50 g mlecznej czekolady
50 g gorzkiej czekolady
2 białka
1 łyżeczka soku z cytryny
1 paczka cukru waniliowego
150 g mielonych migdałów
cukier puder i kakao do posypania

Podgrzać śmietanę i dodać cappuccino.Krótko zagotować.Wrzucać kostki czekolady i rozpuścić. Masę zostawić przez noc.
Na drugi dzień ubić białka, dodać sok z cytryny, cukier i cukier waniliowy. W trakcie ubijania dodać mielone migdały.
Masą bezową napełniać szprycę (końcówka z okrągłą dziurką) i wyciskać na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, krążki o średnicy około 2,5 cm.Piec w 150°C (piekarniki z termoobiegiem nieco niższą temperaturę!) mniej więcej 40 minut.
Czekoladową masą napełnić szprycę . Gdy ciastka są dobrze wystygnięte wyciskać na jedno z ciastek i przykryć drugim. Posypać na przemian cukrem pudrem i kakao, Ja akurat nie posypywałam, ale jak ktoś lubi, może posypać.
Spożywać po paru godzinach, żeby masa chwyciła dobrze obydwie części.
Są to ciastka dość łatwe, ale niestety pochłaniają duuuużo czasu..


Uczyniłam też adwentową klasykę - ciastka z kolorową posypką.
W sumie z jednego tego podstawowego ciasta robię trzy rodzaje ciastek.


Na zdjęciu poniższym je widać.Jest ono z tamtego roku. Umieściłam wraz z przepisami na jednym z dość popularnych portali społecznościowych.


Dla zainteresowanych podaję przepisiki:

Wszystkie trzy z jednego ciasta!

Przepis podstawowy
1 kg mąki
300 g cukru
1 łyżeczka soli
2 paczki cukru waniliowego
500g masła lub margaryny
3 jajka
Z wszystkich składników zagnieść ciasto i podzielić na 3 części.Następnie przerobić według przepisu na poszczególne ciastka.

Kolorowe ciasteczka
1 porcja podstawowego ciasta
1 białko
kolorowe obsypki do pieczenia według gustu i upodobań
Rozgnieść i rozwałkować ciasto na stolnicy (uprzednio lekko podsypując mąką, żeby się nie przyklejało!). Powycinać foremkami.Na wierzchu posmarować każde ciastko białkiem i obkleić posypką.Piec w około 200°C do momentu, aż się lekko zarumienią.

Czarno-białe ciateczka
1 porcja podstawowego ciasta
2 łyżki kakao
1-2 łyżki konfitury z moreli
Połowę ciasta wymieszać z kakao.Rozgnieść i rozwałkować obydwie części ciasta. Powycinać foremkami ciasteczka, część mniejszymi formami.Upiec w 200°C.Następnie w miejscu gdzie ma być przyklejone mniejsze ciasteczko w przeciwnym kolorze, posmarować konfiturą i lekko przycisnąć.

Wieżyczki z orzechów laskowych
1 porcja podstawowego ciasta
2 białka
150g cukru
2 krople zapachu migdałowego
150g mielonych orzechów laskowych
ok. 30 całych orzechów laskowych
Ciasto rozwałkować i powycinać okrągłe ciasteczka. Ułożyć na blaszce.Ubić białka na sztywno, dodając po trochu cukier, następnie aromat.Delikatnie rozłożyć masę na ciastkach. Ozdobić orzechem. Ja uprzednio prażę orzechy - wrzucam na mocno rozgrzaną patelnię, aż ciemna skórka zacznie pękać. Następnie do ściereczki i pocierać, żeby skórka odeszła.Piec w 175°C do lekkiego zrumieniena.





Ciastka poniżej, to klasyczne niemieckie ciasteczka  zwane Spritzgäback, czyli ciasteczka wyciskane.To  też hicior w mojej rodzinie. Są pieczone co roku.Do ich przyrządzenia wystarczą podstawowe składniki, a dzięki zachowanym proporcjom między nimi, ciastka dają się wyciskać ze szprycy i zachowują swój kształt.


Ciasteczka wyciskane (Spritzgebäck)

200 g masła / margaryny
100 g cukru
200 g masy marcepanowej
szczypta soli
1 jajko
3 krople olejku migdałowego
200 g mąki
100 g mąki kartoflanej (Ja dałam kukurydzianą)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
po 50 g białej i półgorzkiej kuewrtury
papier do pieczenia

Tłuszcz, cukier, marcepan i sól wymieszać dobrze mikserem. Dodać jajko i olejek migdałowy.Zmieszać obydwie mąki z proszkiem do pieczenia i dodawać po trochu do masy.
Napełniać szprycę masą (użyć końcówkę z gwiazdką). Wyciskać na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia "esy-floresy". Piec we wcześniej nagrzanym piekarniku (200 °C ok.10 min).
Polewać (lub maczać) rozpuszczoną kuwerturą.


Ciastka kokosowe są na pewno wszystkim znane i powszechnie lubiane. Robi się je błyskawicznie, ale i błyskawicznie znikają...


Kokosowe ciasteczka

3 laski waniliowe lub cukier waniliowy
2białka
150g cukru
1łyżka soku z cytryny
200g wiórków kokosowych
opłatki (około 25 sztuk)

Wyciągnąć środek z wanilii, dodać do białek i mocno ubijać.Dodać cukier i sok z cytryny. Następnie wiórki kokosowe.Masę nakładać na opłatki.Wstawić do nagrzanego piekarnika (150°C). Piec tak długo, aż się nieco zarumienią.

Ostatnie ciasteczka, to ciastka anyżowe. Nie każdy lubi tą przyprawę, także do polecenia tylko dla tych, którzy dobrze ją tolerują:


Ciasteczka anyżowe

125g masła/margaryny
około 70g cukru pudru
60g mąki
125g mąki kartoflanej lub kukurydzianej
1 paczka waniliowego cukru
1 łyżka mielonego anyżu

Miękki tłuszcz utrzeć mikserem wraz z 50g cukru pudru. Dodać mąkę, mąkę kukurydzianą, cukier waniliowy i anyż.Mieszając dodać 1-2 łyżki zimnej wody. Wszystko zagnieść i odstawić na 30 minut w chłodne miejsce.
Z ciasta formować kulki wielkości wiśni. Rozkładać na formie wyłożonej papierem do pieczenia.Za pomocą widelca nieco spłaszczyć i zrobić odcisk.Piec w nagrzanym piekarniku 175°C ok. 12-15 min.Wystudzone posypać pozostałym cukrem pudrem.

I to by było na tyle.
Zostało jeszcze tylko wszystko zapakować i... porozdzielać!
...bo te wszystkie dobra są nie tylko dla nas!
W przedostatnim poście ktoś pisał, że chyba otwieram piekarnię... hihi!
Nie  moi drodzy. Lubię piec, ale takich ilości, to My sami oczywiście nie zjemy.
Ciastka zostaną ładnie zapakowane w woreczki i już od przyszłego tygodnia zaczną wędrować do Babć i Dziadków u mnie w pracy.... :)
Zyczę Wam wszystkim spokojnego trzeciego Adwentu i...
...znikam na Wasze blogi!
Pa!

niedziela, 8 grudnia 2013

Sernik z makowymi roladkami i... takie tam inne adwentowe wariacje... ;)

Hej, hej!


Dzisiaj już druga niedziela Adwentu! Ludzie, jak ten czas pędzi!
A Ja dopiero teraz  ruszyłam się z jakimiś wypiekami odpowiednimi dla tego pięknego okresu.
Nie wiem co się dzieje, ale dni uciekają mi jak szalone i już mam obawy, że się z wszystkimi planami nie wyrobię.
Wczoraj piekłam sernik z makowymi roladkami i trochę ciasteczek....
Nie będę dzisiaj zbyt się rozpisywać, bo ostatnio łapię się na tym, że albo piszę długaśne posty, którym końca nie widać, albo takie tylko coś tam w formie notatki... hihi!;) Jakoś opcji pośredniej nie mogę w sobie wyrobić.
Dla chętnych do wypróbowania, podaję przepisiki.
Sernik jest dość skomplikowany, ale dla tych z Was co lubią wyzwania, na pewno nic trudnego.Mnie lekko wyszedł z zakalcem, ale udajmy , że nic nie widzimy!;)
Podałam tam przepis na masę makową, ale Ja poszłam na łatwiznę i kupiłam już gotową w saszetkach. Zaoszczędziłam na czasie i pracy.




Sernik z makowymi roladkami

CIASTO:
6 żółtek,
200 g margaryny,
3,5 szklanki mąki pszennej,
0,5 szklanki cukru pudru,
2 łyżeczki proszku do pieczenia,
szklanka śmietany 
MASA MAKOWA:
3 białka,
0,5 szklanki cukru,
300 g zmielonego maku,
aromat migdałowy.
MASA SEROWA:
1 kg sera białego (Ja użyłamam quark)
3 białka,
1 budyń waniliowy lub smietankowy 
1 szklanka cukru,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
aromat waniliowy 
DODATKOWO:
powidła lub dżem-ok 6-7 łyżek

CIASTO: Z podanych składników zagnieść ciasto, podzielić na 5 rownych części.Pierwszą część rozwałkować na blaszce i posmarować powidłami/dżemem.Pozostałe części ciasta rozwałkować na długość blaszki.
MASA MAKOWA: Białka ubić na sztywno, dodać cukier, po łyżce maku i na koniec aromat.Powstałą masę dzielimy na 4 częsci i smarujemy nią rozwałkowane placki.Zwijamy w rolady i układamy na blaszce (na powidłach/dżemie).
MASA SEROWA:Białka ubijamy na sztywno.Ser mieszamy z cukrem, budyniem, proszkiem.Pod koniec dodajemy aromat i po łyżce piany.Wylewamy na rolady, pieczemy ok 90 minut w temp 180 stopni.Po godzinie pieczenia zmniejszamy temp.do 160 stopni (wszystko zalezy jak komu piekarnik piecze).


Ciasteczka z orzechami włoskimi
120g miękkiego masła
120g cukru
220g mąki
1 jajko
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka proszku do pieczenia
połówki orzechów włoskich

Masło ubijamy z jajkiem aż powstanie puszysta masa. Dodajemy cukier, wanilię i dalej ubijamy.
Proszek łączymy z mąką i dodajemy do masy. Ubijamy mikserem na najwyższych obrotach, aż z ciasta zrobi się kula.W tym momencie przechodzimy na ręczne gniecenie. Formujemy kulę. Jeśli ciasto się klei, podsypujemy mąką.Wkładamy do lodówki na około 30 min.
Z ciasta formujemy kulki mniejsze od orzecha włoskiego. Na każdej umieszczamy połówki orzecha i dokładnie dociskamy. Powinno się nieco spłaszczyć. Piec w 180°C na biało (!). Po upieczeniu wystudzić i posypać cukrem pudrem.

Marmoladkowe oczka
150g mąki
50g cukru
szczypta soli
1 laska waniliowa
40g mielonych orzechów laskowych
100g masła/margaryny
1 żółtko
marmolada (Ja użyłam morelową)

Mąkę, cukier, sól,szpik z wanilii i mielone orzechy wrzucić do miski. Dodać tłuszcz pocięty w kawałki i żółtko. Wszystko razem zagnieść.Odstawić na około godzinę w chłodne miejsce.
Ciasto zagnieść w rulon (ok. 2cm średnica) . Pocięć w grube plastry (1cm). Formować kulki z wgłębieniem na środku. Do każdej ponakładać marmoladę. Piec w 200°C przez 12-15 min.

Waniliowe księżyce (Vanillekopferl)

280g mąki
70gcukru
100g mielonych migdałów
210g masła
4 łyżki cukru pudru
1 laska waniliowa

Mąkę, cukier, migdały i posiekane masło, zagnieść w misce. Ciasto podzielić na trzy części i uformować w rulony.Odstawić w chłodne miejsce na około godzinę.Następnie pociąć na grubość około palca i formować małe rogaliki.Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i piec w temperaturze około 180°C przez 15-20 min.Wymieszać cukier puder z wyłuskanym rdzeniem z wanilii i jeszcze ciepłe ciasteczka obtaczać w cukrze pudrze.


W domu po trochu przybywa świątecznych dekoracji...
Jakoś ostatnio zapałałam wielką sympatią do wszelkiej rogacizny, także w tym roku pojawiły się renifeki, jelonki i temu tam podobne.. :)




Stojaczek do muffinów już kiedyś przewinął się gdzieś w zdjęciach na blogu, ale w czasie Wielkanocy. Zagościły na nim wtedy kolorowe jajka.
Tym razem wykorzystałam go do babeczek-bombeczek.Jakoś ostatnio  przyuważyłam, że oprócz wielu ozdób w stylu retro, są trendem w dekoracjach choinkowych.




W kuchni przybyła girlanda.


...a u chłopców w pokoju następna gwiazdka.


Kurcze... Post nie miał być dłuuuuugaśny, ale znowu mi taki wyszedł.
Także znikam już...
...do miłego następnego! ;)))





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)