Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


piątek, 21 marca 2014

Powrót do przeszłości

Moi drodzy!!!


Na Blogerze dzieją się ostatnio dziwne rzeczy, nie tylko Wy nie możecie dodać mój blog do obserwowanych, Ja mam ten sam problem. Myślałam z początku, że to wina mojego komputera, gdyż Tim reanimował go jakiś czas temu i stwierdził, że nic mu już nie pomoże, bo... starość nie radość i czas na nowy.
Jednak jak skorzystałam z jego laptopa, działo się to samo - nie mogę dodać nowych blogów, bo wyskakuje mi okienko, żeby się na nowo zalogować, a przecież Ja jestem już na zalogowaniu! Potem pojawia się  informacja o jakimś błędzie.Raczej nie moim, bo robię wszystko, jak dotychczas. Próbowałam być cwańsza i dodać nowe blogi na boczny pasek, ale to też nie funkcjonuje! Masakra! Wiem, że niektórzy z Was już mieli problemy na Blogerze. Mnie też się to zdarzyło i owszem, bo nie mogłam kiedyś dodawać zdjęć i komentarzy. W tym wypadku pomogła zamiana przeglądarki, ale tym razem myślę, że są to jakieś problemy odgórne i pozostaje tylko odczekać.Także moi drodzy zainteresowani Candy,  nie przejmujcie się i bez obaw możecie nadal się dopisywać w komentarzach (bez dodawania się do obserwujących!), czasu jeszcze trochę zostało! ;)))


A teraz o czym innym.
Post zainspirowany w sumie postem Sylvii, która zrobiła coś, na co nie wiele blogerek by się zdecydowało (wystarczy poczytać komentarze...hihi! /pisk!/ ), także wielki  ukłon w Twoją stronę.
Wielokrotnie potykam się na blogach o zmianach w mieszkaniach, ale są to zmiany typu: z wczoraj na dzisiaj. Sylwia pokazała swoje mieszkanie jak wyglądało parę lat temu i pisze dlaczego nie lubi kolorów.
Ja napiszę Wam może trochę odwrotnie - dlaczego nie lubię koloru czarnego i szarego.
W ruch poszło domowe archiwum ze zdjęciami. Nie są to bynajmniej zdjęcia wnętrzarskie, bo robione przy różnych tam okazjach. Z racji, że są na nich osoby trzecie, twarze są ukryte.
Zdjęcia  nie są też najlepszej jakości,bo w tamtych czasach raczej jeszcze nikomu nie śniły się cyfrówki.

Zapraszam więc w podróż do przeszłości osiemnaście lat wstecz!

 Rok 1997


Ta meblościanka, to już historia sprzed osiemnastu lat. Była naszym pierwszym konkretnym meblem na nowym mieszkaniu.
Kolor czarny z szarymi frontami był wtedy bardzo trendy, także możecie sobie wyobrazić, jaka duma serce rozpierała... ;))))
Na podłodze w salonie była szara wykładzina dywanowa, był też czarny stół i szare poduszki na narożnej sofie.
Oprócz nowoczesnych na ówczesne czasy czarnych mebli, królował wtedy także kolor niebieski (najczęściej niebieski chabrowy) w dodatkach i koniecznie każdy musiał (absolutnie każdy!) mieć sofy i fotele w ciapki, noooo...
...bo się inaczej nie byłoby modnym! ;)))


 Oczopląsu można było dostać, ale co tam, byłam "na czasie"! ;))))



Z tamtych czasów zostało mi nie wiele.
W szafie leżą jeszcze zasłony, przetrwała też kolekcja szkła, którą pokazywałam już kiedyś u mnie na blogu:


Niestety nie jest już wyeksponowana tak jak kiedyś. Ale kto wie, mody wracają, pierwszym przykładem jest zdjęcie na dole.
Będąc ostatnio na stronie Ikea, wpadłam na coś takiego:

źródło: Ikea
Ludzie!!! Przecież to moje meble sprzed osiemnastu lat!
Te samiusieńkie fronty, co prawda, że nie ma tutaj strzelistej witryny i te są bardziej klockowate, ale już współczuję tym, co się na takie zdecydują.Faktem jest, że kurz na wszystkim siada tak samo, ale na ciemnym bardziej go widać. Ale co tam amatorom żałować latania ze szmatką! ;))))

Moją nową białą kuchnię mam od dopiero dwóch lat. Kiedyś była taka:


Na zdjęciu niestety nie widać całości.Szafki były z masywnego dębu ( i bardzo dobrze!), bo inaczej by z nami tyle czasu nie przemieszkały.
Dlaczego?
Bo miałam te meble szesnaście lat! Ale to nie wszystko.
Kuchnię tą odkupiliśmy używaną. Na pierwsze mieszkanie była idealna. Co prawda nie przypuszczałam, że tak długo zejdzie z zakupem nowej, dlatego przełknęłam to, że była ciemna, (bo zawsze marzyła mi się biała).
Czasami czytając na blogach o wieku mebli kuchennych, parskam śmiechem jak ktoś pisze, że... : - "..ojej, jak na osiem lat, to jeszcze kuchnia dość fajna...."
Dlaczego się śmieję?
Bo przy wyrzucaniu starej dębowej, natknęłam się na poprzyklejane kartki z tyłu z... rokiem produkcji 1979!  Antyk jak cholera, bo 33 lata stary!

 I jakie wrażenia???  ;)





79 komentarzy:

  1. Hej Dorotko, moda ma to do siebie , że powraca co kilka lat. Tak jest z ubraniami , tak jest z meblami, bo jedno i drugie współgra ze sobą. Modne paski na spodniach, na bluzkach, modne poduchy w paski, paski na ścianach. Moda powraca ale materiały są lepsze, / np.bistor kiedyś , teraz bawełna / , i mimo , że sukienka skrojona na miarę współczesną niestety materia nie nadaje się do noszenia/ Podobnie z meblami , powracają podobne, ale nie te same.
    To co podobało się Tobie kiedyś , nie oznacza, że teraz coś takiego nie może sie podobać komuś innemu. Mówisz, że się brudzi, kurzy, hm, mam ciemne meble w domu , brudzą się tak samo jak jasne i czy są szare, czy brązowe, czy biale sprzątać trzeba, w moim przypadku kilometry sprzatania.
    A poza tym teraz cieszymy sie z naszych wnętrz, a jak popatrzymy na nie za 20 lat złapiemy się za głowę.
    Takie fotele, jakie miałaś pewnie jeszcze można znaleźć w niejednym domu, podobne miała moja ciotka. To był hit, pamietam, a mnie śmieszyły, bo mieszkanka małe w blokach a fotele olbrzymy.
    No i płeta, nie należy slepo podążać za modą, trzeba wybierać co nam się podoba ale modzie się nie oprzemy. Jak nie kupimy super modnych mebli, to skusimy się na dodatki. Moda po to jest aby się nią cieszyć, bawić.
    No to się rozpisałam Dorotko.
    Ostatnio podobaja mi się meble z lat 60 tych, 70 tych. Szukam fotela , szafki.
    miłej soboty Kochana, o i nie zauważyłam candy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajajaj!
      Faktycznie, żeś się kochana rozpisała! ;))))
      Wiem, że mody wracają. Ale z tym, że materiały są teraz lepsze, to się akurat nie zgodzę. Owszem, bistor nie ma porównania do bawełny, ale jeśli chodzi o meble, to akurat mój Najdroższy jest fachowcem w tej dziedzinie.Powiedział mi, że moja nowa Ikeowska kuchnia jest o wiele gorsza względem materiału, niż moja poprzednia. I ma rację! Już przy samym montażu blatu roboczego odprysł nam kawałek okleiny, oraz "tu i tam" się coś zadrapało. Moja stara kuchnia była nie do zdarcia! Moje dzieci (cała trójka) tłukły dębowe fronty zabawkami, bez praktycznie żadnego dla nich uszczerbku... Alu, nie ma porównania prawdziwego drewna do trociny!
      Meble trocinowe sprzed paru lat wcale nie są wykonane z gorszych materiałów niż trocinowe z teraz... Rozsypią się mniej więcej po upływie podobnego czasu.Dlatego bardziej oglądam się za drewnem. Ja dawno przestałam już podążać za modami, stylami... Nawet i bym nie chciała mieć mieszkania urządzonego w konkretnym kierunku, powiedzmy Shabby Chic, czy Vintagne. Zmęczyłoby mnie to bardzo szybko.Lubię mieszaninę stylów, łączenia starego z nowym, tak mi się podoba i tak właśnie chcę! ;)
      Bytując już dość sporo czasu w blogosferze, odwiedziłam wiele domostw, pięknych mieszkań, urządzonych bogato, urządzonych skromniej... Wiele z tych miejsc pozostawiło na mnie spore wrażenie, bo podobała mi się powiedzmy kuchnia, salon, pokój dziecięcy...
      ...a u Ciebie łazienka! hehehe! ;)))
      Były też takie miejsca, gdzie nie zmieniłabym konkretnie nic! Podobało mi się absolutnie wszystko.Mogłabym tam od razu zamieszkać.
      Ale to temat może na innego posta.
      Względem tych foteli i sof w ciapki, wiem że dużo ludzi jeszcze takie ma.Hmmmm... Nawet i sobie jeszcze chwalą! Ba! ;) Bardzo dużo to miejsca zajmowało, także ten folel co widać na zdjęciu, długo nie zagrzał miejsca. Wyrzuciłam do piwnicy, została tylko sofa narożna.
      Moja droga, meble z lat 60 tych, 70 siątych wcale nie były takie złe. Mam na myśli te z prawdziwego drewna.Dużo moich Babciulek w pracy, do których regularnie zaglądam, właśnie takie posiada.
      Serdeczności............



      Usuń
    2. Zdecydowanie drewno !!! Oczywiście, lubię meble tanie, z płyty w formie dodatku, jakiejś półki, szafki prostej. Też preferuję drewno i większość takich mebli mam w domu. I tez lubię łączyć stare z nowym. Pamiętasz jak chciałam kupić stolik z Ikei , okrągły, ostatnio oglądałam go i nogi są super, toczone, kształt super, ale blat z płyty beznadziejny i dlatego nie kupiłam , chociaż myślałam o przerobieniu na blat z dechy ale tyle kasy za stół aby zmieniać go , to nie zdecydowałam się. buziol i słonecznej pogody

      Usuń
    3. Widziałam ten stół ostatnio w Ikea. Mają tam taki kącik z rzeczami przecenionymi, jak są jakieś rysy, odpryśnięcia. Bądź w przypadku tekstylii po prostu rzeczy rozpakowane. Jest o wiele taniej, także z chęcią tam zaglądam, bo czasami można wyłowić perełki.
      Ten stolik był o połowę przeceniony! Miał parę rysek, właśnie na blacie. Wtedy właśnie pomyślałam sobie o Tobie, że Ci się podobał.
      Jednak kupić nowe, żeby przerabiać, to bym się też nie zdecydowała.

      Usuń
  2. Witam
    Śmiesznie się ogląda nasze stare mieszkania , faktycznie misz -masz mieliśmy , Ale ja niestety musze się przyznac ,ze do tej pory jeszcze mam takie starowinki w mieszkaniu , Niekonieczne dlatego ,że tak się do nich przywiązałam , po prostu finanse wciąz nie takie by pozmieniać.
    Ale z drugiej strony przypominając sobie remont gruntowny naszego mieszkania sprzed 14 lat z rozrzewnieniem wspominam stare , urokliwe płytki ścienne , które wyrzuciliśmy z kuchni , bo niby były takie nie modne , a dziś z przyjemnością bym je przytuliła ... jak i jeszcze kilka innych rzeczy z babcinych zbiorów , które wyladowały na śmietniku ...

    Ps .Ja nie miałam problemu z dodaniem do obserwowanych dziś ;)
    Miłego weekendu życzę .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj!
      Nie wszystko musi być nowe i drogie żeby było ładnie. A żeby się urzandzać, mamy na to caaaaałe życie... :)))
      Oglądając stare zdjęcia (takie akurat co tutaj nie wstawiłam), zastanawiam się nad wszelakimi durnostójkami, jakie miałam wyeksponowane...hihi! Oj, miałam na niektóre drobiazgi prawdziwego "hopla"... Kurcze, a może nadal mam, a tego nie widzę?! Rany boskie! ;)))

      Usuń
  3. A czemu Ty tej kuchni nie potraktowałaś białą farbą? ;) W naszym mieszkaniu, gdy młodociana byłam, królowała meblościanka. Czaaaaarna. Normalnie czarna ściana płaczu :D I do tego czerwony dywan w jakieś esy-floresy. Masakra jakaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z początku chciałam przemalować, ale Najdroższy wybił mi to z głowy. Później się do nich przyzwyczaiłam i nawet zaczęły mi się podobać.Niestety tylko fronty były z masywnego drewna, boki już nie. I właśnie to co było z trocinowych płyt, zaczęło się rozpadać.
      "Czarna ściana płaczu"?!
      Dobre! Hahahaha! Ten tekst rozbawił mnie do łez. Jeszcze takiego nie słyszałam.

      Usuń
  4. Oj tak, teraz jak człowiek ogląda stare zdjęcia myśli, rany jak ja mogłam mieć taką meblościankę :) pamiętam, że był czas, gdy moi rodzice też mieli salon na... czarno o zgrozo :)a jak nam się wtedy to podobało!
    PS. z dodaniem do obserwowanych mam to samo! :<
    Miłego weekendu Dorotko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym wiedzieć, kto pierwszy raz wpadł na pomysł produkcji czarnych mebli!
      Nie był idiotą, oj nie bo...
      ...głupich nie sieją, sami się rodzą, i jak widać był na to popyt i w wielu domach takie meble były. Winni Ci, co wpadli w zachwyt i kupili! Ot co!
      Uściski........

      Usuń
  5. Jak ja się cieszę, że to nie moja wina z bloggerem :) Myślałam, że technika mnie przerosła , fiuuuuu kamień z serca :) Jako nastolatka miałam czarne meble i wiem o czym mówisz . Ten wszechobecny kurz !! Z uporem maniaka biegałam ze ścierą i wycierałam , ale on za chwilę był tam skąd go wytarłam ;/ Pamiętam jak moja siostra wyprowadziła się do nowego mieszkania i miała żółto - chabrową kuchnię (1999 rok) Boże jak ja jej zazdrościłam !! A jeżeli chodzi o stare meble to ja kuchnię wymieniałam 8 lat temu wyrzucając kuchnię (uwaga!!) , którą moja mama dostała od swojej mamy w prezencie ślubnym !! Moja mama brała ślub w 1972 roku!! pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, Ja ze ściereczką latałam trzy razy dziennie, a i tak na meblach można było "pisać"... hihihi!
      Jak przemyślałam sobie latanie pięć razy dziennie,żeby było lepiej, to stwierdziłam, że czas wymienić klamora na innego, bo nerwowo nie wytrzymam.... ;))))))
      O tak! Pamiętam takie zestawienie kolorystyczne :żółty i niebieski. Moi znajomi tak mieli. Najczęściej żółte były ściany, a dodatki niebieskie. Osobiście nigdy za żółtym nie przepadałam, także nie wprowadziłam tego u siebie.
      No patrz, to Twoja pierwsza kuchnia też była poważnie zaciągnięta w wiek.A już myślałam, że pod tym względem jestem odosobniona w blogowej sferze... ;)))

      Usuń
  6. A ja nie mam kłopotu z dodawaniem blogów do ulubionych. Loguje się do siebie i tuż pod listą moich blogów jest lista czytelnicza. Pod spodem klikam dodaj i wklejam link do bloga, który mnie interesuje. Potem akceptuje i gotowe :)

    Fajny powrót do przeszłości. Ciekawe co będziemy mówić o dziś za 20 parę lat :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie nie każdy ma problemy z Blogerrem. Mam nadzieję, że u mnie i innych trafionych to wkrótce minie.
      Co będziemy mówić za 20 lat?
      A to, że - " po co Ja kupiłam te śmieci?" hahahahaha! ;)

      Usuń
    2. Ja mam podobny problem z Blogerrem, ale zrobiłam jak Ania R. napisała i blog się dodał do obserwowanych:) Dziękeje Aniu :)

      Usuń
    3. Obserwatorzy są już naprawieni!

      Usuń
  7. Ale Cię dawno nie czytałam. Mam sentyment do starych mebli i niektóre trzymam nie bacząc na modę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba! Piszę obecnie tylko raz na dwa tygodnie i to tylko w Weekendy, bo inaczej się nie da z czasem mi zorganizować.
      I to bardzo dobrze, że nie baczysz na modę! Są rzeczy co się podobają i tyle i jeżeli coś się nie rozsypuje, to po co gonić za stadem... :)

      Usuń
  8. Ja jestem taka, ze mam sentyment nie tylko do starych mebli,a le też ubrań czy jakiś przedmiotów!!!!
    Twoje wspomnienia świetne, taka podróż w przeszłośc:-)
    Udanego i pięknego weekendu Dorotko, buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię solidne stare meble, te z prawdziwego drewna, żadne atrapy. Co do ubrań, to z żalem pozbyłam się ostatnio dość sporo, bo sentyment sentymentem, a wpasowanie się to druga sprawa.......
      U mnie pogoda pod psem, mam nadzieję, że u Ciebie jest lepiej. ;)

      Usuń
  9. Witaj Dorotko. Jak wyszłam za mąż, te dwadzieścia parę lat temu, bardzo marzył mi się czarny regał, no właśnie, taka moda była. Stało się inaczej, bo teście uszczęśliwili nas regałem dębowym. Za to czarny kupiliśmy do pokoju syna. I powiem Ci szczerze, że przy sprzątaniu byłam szczęśliwa, że mam tylko jeden czarny regał. Szafki w kuchni mam już dwadzieścia lat i małpy w żaden sposób nie chcą się zepsuć, takie mocne. I tu masz rację, że te stare meble są lepiej i solidniej wykonane. Ale już mi się marzy nowa kuchnia, biała, a u chłopaków króluje olcha miodowa, nic kurzu nie widać. I o to chodziło.
    Miłej niedzieli, pozdrawiam Dorota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm...
      Widzisz, Teście doświadczeni życiem, wiedzieli co jest lepsze...hihihi! ;)))
      Olcha?
      O olsze to napiszę chyba ciąg dalszy tego posta. Mamteż takie meble u mnie, to były następczynie czarnych.Nie są teraz na topie, czyli modne, ale kto by tam za modami nadążył.... ;)
      Pozdrawiam cieplutko.......

      Usuń
  10. Witaj Dorotko!!!!!
    Masz rację na łączach internetowych ktoś dobrze miesza,ale dlaczego ???
    Dorotko moda Retro wraca nie tylko w ciuchach ale i w wzorach mebli .
    Lecz jakość ma wiele do życzenia ,nie dawno pozbyłam się wersalki która miała 33 lata
    wyobrażasz sobie dzisiejsze meble żeby tyle wytrzymały ???
    Ma sentyment do staroci mam zegar który jest z 1903 r dałam do renowacji i chodzi .
    Dorotko miłej niedzieli ,pozdrawiam serdecznie.
    Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz!
      33 lata wersalka! Czyli jeszcze komunistyczny mebel, a tak źle się o nich mówi... ;)
      ... a w mojej nowej sofie już pierwsza śrubka odpadła, co nie wróży nic dobrego, tylko kolejny wydatek.
      Taki zegar to marzenie! W tamtych czasach stawiało się na jakość.Nie było tanio, bo na takie rzeczy nasi "pra" musieli oszczędzać dość długo, ale rzeczy były robione solidnie i naprawdę wystarczały na pokolenia.

      Usuń
    2. Dorotko!!!!!
      Nie wiem co się dzieje na Facebook nie mogę wejść by przeczytać Twoje wieści
      i dlatego weszłam na NK .
      Podobają mi się Twoje pomysły szkoda ,że jesteś tak daleko ,lubisz zmiany i to
      jest fantastyczne i gusty mamy podobne ,ciągle coś wymyślam i zmieniam
      choć nieraz mi się wydaje ,że powinnam się uspokoić gdyż dzieci mają inny
      gust i jeśli zrobię pa pa to oni to wyrzucą ,ale cóż dopóki mogę sama dojść
      i sama sobie przywieść to chyba się nie zmienię .Kocham zmiany i to mi dodaje
      wigoru szukam aspiracji u Ciebie hiiiiiiiiii
      Drugi zegar kupiłam gdy byłam latem na Bornholmie (staroć) cudowne jest to tykanie
      tylko bicia nie nakręcam gdyż dzieci mówią ,że można z bzikować haaaaaaa
      Buziaczki moja droga i miłego tygodnia
      Irena

      Usuń
    3. Oj, nie wiem co jest na Fejsie, nikt inny mi się nie skarżył...
      Ja uwielbiam stare i solidne rzeczy. Lubię je łączyć z nowym, takie mieszanki podobają mi się najbardziej... :)

      Usuń
  11. Fajny powrót do przeszłości nam urządziłaś :-)))
    Pozdrawiam i zapraszam na moje Candy :-)
    http://rodzinnie1.blogspot.com/2014/03/moje-pierwsze-candy.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, chochlik mi się wkradł:-))) Przecież Ty Dorotko już się zapisałaś na moje Candy:-) Dziękuję i życzę powodzonka !!!

      Usuń
    2. Jestem już tam, jestem!
      Kto wie, może i się mi uda tym razem.... ;)))

      Usuń
  12. ale fajne "starocie" :) lubię takie antyki:)

    Jesteś na mojej liście blogów wiec będę tu często, Zapraszam również do siebie , do czytania i komentowania, zorganizowałam również candy http://lesia-rekodzielo.blogspot.com
    Zapraszam Serdecznie i Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Dorotko, mam ten sam problem z blogerem i to mnie zlosci!

    Kolekcje kobaltowego szkla-tez mam;)
    Kuchnia calkiem, calkiem;)
    Gdy sie zaczelismy meblowac, to w Polsce nastala Ikea, wiec zainwestowalismy w sosnowe meble. Ktore dlugo nam sluzyly;)
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to tylko tej swojej kolekcji nie wyrzucaj!
      Niewiadomo kiedy jakiemuś projektantowi znowu coś się przywidzi i krzyknie: "teraz szło koboltowe to absolutny hicior!" Także trzeba być przygotowanym! hihihi!
      Sosna nie jest zła, mankamentem jest tylko to, że to miękkie drewno i nawet paznokciem można zarysować. Ale teraz modny jest "vintagne", także co tam.... ;)

      Usuń
  14. Dorotko , jaka ulga , myślałam , że tylko ja mam coś z blogiem , sama nie mogę od dwóch dni nic dodać nowego .... Wściekam się , bo jak już mam fotki i chęci to nici i nic nie mogę zrobić !
    Jeśli chodzi i twoje obserwacje , to fakt cholery można dostać jak wyda się coś , albo sprzeda za bezcen , a tu zaraz okazuje się , że jest to super modne ...
    Ja ostatnio przeglądając ikee natknęłam się na taką komodę , że niby super modna teraz , to ona http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/40239721/ ! Zeszłego lata wytargałam taką ze strychu teściów i wywiozłam na działkę , z myślą , że będę miała super mebel na naczynia :/ hehehe i wiesz chodzi mi nawet po głowie , żeby przytargać ją spowrotem , może pobielić i zamiast kupować nowe meble wstawić ja ? Zaglądałaś do mnie pewnie , u mnie stale bez mebli , wciąz nie zapadła decycja . Tylko tak sobie myślę , że jednak nowe jest nowe i pewnie kupię , ale i tak jestem w szoku co dzieje się w świecie wnętrzarskim ! Istny galimatias ! :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulino, z fotkami to masz pewnie problem względem przeglądarki. Ja zamieniłam Google Chromo na Firefox i problemy ze zdjęciami znikły.Spróbuj zmienić przeglądarkę!
      "Stockholm Bufet"? Tak na pierwszy rzut oka meble typowe na lata sześdziesiąte, siedemdziesiąte... ;)))
      Wiesz, Ja za modami przestałam lecieć, bo nie nadążyłabym na to wszystko zarabiać. Dlatego w pierwszym rzędzie stawiam na solidność. I jeżeli ta komoda na działce jest z litego drewna, nie zastanawiałabym się wiele i przyciągnęła w te pędy z powrotem.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Cos w tym jest , ze historia designu zatoczyla wielkie kolo , zeby wkrasc sie do naszych mieszkan tylnymi drzwiami . Tak zreszta jest i z ubraniami , bizuteria i wszystkim co nas otacza . i to jest chyba fajne . Wiesz co , ja mam chrapke od kilkudziesieciu lat na babciny pierscionek z wielkim zielonym oczkiem . Babcia sie zastanawia zawsze gdy pieje na jego widok - co ze mna jest nie tak, bo on taki brzydki . Ale jak ostatnio zobaczylam , ze nasze celebrytki po kilka takich nosza na jednej rece to az oniemialam. Buziaki Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, pierścionek jest cząstką rodziny, kawałkiem tych, których kochasz. Dlatego ten niby niezbyt fajny pierścionek Ci się podoba, bo jest kobiety, z którą masz więź emocjonalną...
      Ja mam obraz, który namalował mój Tata. Wisi dumnie w salonie i chociaż do niczego w sumie mi nie pasuje, to Ja mówię, że pasuje i koniec!!! Bo to jest jedyna namacalna rzecz co mi po nim została.

      Usuń
  16. Uśmiecham się oglądając Twoje zdjęcia, bo u nas w domu były całkiem podobne meble i kanapy ;) Tak to jest, moda się zmienia, najpierw człowiek skacze pod sufit jak coś kupi, a potem skacze jak może się tego pozbyć :) Samo życie ...
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ..albo skacze, że coś wyrzucił, a to akurat jest znowu na topie! ;)

      Usuń
  17. Dorota,ale się śmieje!!!Bo jakbym widziała swój dom:)Muszę kiedys i moje zdjęcia pokazać....gdy mieszkałam w poprzednim domu w pokoju miałąm piękne meble sosnowe i własnoręcznie uszyte zasłony i obrusy w róże....z sentymentem wspominam tamto miejsce,bo była bardzo w nim szczęśliwa:)Dzięki Tobie to sobie właśnie uzmysłowiłam....dziękuję Ci za to!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasłony w róże???
      O to bym Cię nie podejrzewała Beata !!!!! hahahaha!
      Wiesz, właśnie z sentymentu nie wyrzuciłam jeszcze tych zasłon, co widać na zdjęciach. Mam je głęboko w szafie. To były te moje pierwsze! Pamiętam jak z wypiekami na twarzy wieszałam. Jeszcze wtedy nie mieliśmy żadnych mebli, ale zasłony i firanki już były! Zapłaciłam za nie majątek, były zamówione z katalogu. W ogóle miałam kiedyś bzika na punkcie zasłon i firanek. Ale każdy ma (miał) jakiegoś.... Ostatnio nawet stwierdziłam, że gdybym miała potężny dom, w jednym z pokoi powiesiłabym właśnie te pstrokato-niebieskie... I wstawiłabym nasz olchowy stół i olchową meblościankę....
      Czy to już objaw jakiejś choroby? hihi! ;)

      Usuń
  18. Dorotko, dzięki wielkie za docenienie mojego postu :))) uważam, ze trzeba miec dystans do życia i do samego siebie. Idealni ne jesteśmy :)))) fajnie tak wrócić do przeszłości. Takie czarno-szare meble tez mieliśmy. To był Hit! Ale .... Masz racje, nie były zbyt urodziwe. Mnie też do czarnych mebli nie ciągnie ....... No chyba ze to aksamitny fotelik hihihi
    Miłej niedzieli :)))))) s.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urodziwość urodziwiścią... Ale praktyczność! Można się było zajeździć z lataniem ze ściereczką!
      Chociaż znam kogoś, kto jakiś czas temu nowe czarne meble (z lila frontami) kupił.
      Muszę się przy okazji spytać tą osóbkę o wrażenia... ;)

      Usuń
  19. tez miałam czarna meblościankę dzisiaj masakra kiedyś och

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało jest osób, które nie miały... hihi!

      Usuń
  20. To fakt, nie ciemnym widać wszystko dosłownie.. Niestety jestem posiadaczką kuchni i drzwi w kolorze wenge..i nie ma dnia bym ścierką nie musiała wycierać zabudowy kuchni.. Narożnik w ciapki i kultowe meblościanki wyznacznik mody kilkanaście lat wstecz i obowiązkowy zestaw w każdym mieszkaniu ;)

    Udanej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli jesteś posiadaczką kuchni Ikeowskiej, to fronty możesz bez problemu zmienić...
      Miłego tygodnia...

      Usuń
  21. Kochana takie czarne meble stoja do dziś u moich rodziców i meblościanka brązowa, a ja muszę powiedzieć, że właśnie jakieś osiemnascie lat temu gdy mieszkaliśmy jeszcze w wbloku, w dużym pokoju miałam białe meble, biały stolik pod telewizor z maszyny singer, białą ławę i ściany całe na biało a jedna z tapetą jak brzoza, czyli byłam prekusororkom dzisiejszego pobielanego świata, ale moją motywacją wtedy było w szczególności to, że na meblach tych nie widac było kurzu i połowa roboty z głowy> teraz jestem z białym lekkim dystansem, pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  22. wprawdzie nie czytałam wszystkich komentarzy tylko wyrywkowo, ale......
    myślę że nie jedna z nas zamieniła by stare meble na nowe, tylko zwyczajnie i po ludzku jej na to nie stać....
    jestem na 100% pewna, że te PRL-owskie były o niebo lepszej jakości aniżeli współczesne.
    Bistory....hm....służyły całe lata, nie rozciągały się nie wyblakły.....
    I cokolwiek innego było jakościowo bez porównania. Dziecinne ubrania były z pokolenia na pokolenie, a teraz....
    Talerze, kubki służyły też po parę lat, a dzisiejsze ledwo gdzie stukniesz i skorupy lądują w koszu.
    Te ozdobne kolorowe szkła zawsze techniką decoupage można zmienić i będą nadal oko cieszyć. Pozdrawiam, bardzo fajny temat poruszyłaś

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo konkretna wypowiedź Basiu....
    Niestety taka prawda,że nie każdego stać na nowe graty, dlatego to jeszcze nie koniec tego posta i będzie część druga, właśnie w tym temacie.Tylko muszę się zebrać... :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Dorotko wpadam z rewizytą i co widzę prawie jak moje, habrowe zbiory szkła..Zebrałam całą kolekcję od świeczników po miski .. to były moje ukochane kolory. Meblościanki wprawdzie szarej nigdy nie mieliśmy- dlatego szary mi nie obrzydł...ale pomarańczowy za to strasznie...:-D
    Pozdrawiam
    Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest tylko kawałeczek kolekcji... Miski też mam, świeczniki, kule... Trochę powyrzucałam, ale reszta zostaje.
      Może kiedyś będą jak znalazł? ;)))
      Pomarańczowego też nie lubię. Miałam go jeszcze nie tak dawno u chłopców w pokoju, plus do tego firanki z organzy.Tim miał u siebie pomarańczowy pasek na ścianie, oraz narzutę na łóżko, a u mnie w salonie były dwie ściany w tym kolorze. Niby przyjemny i ciepły kolor, ale w natężeniu strasznie męczący. Także jak pod pędzlem znikły jego ostatnie resztki, odetchnęłam z ulgą.

      Usuń
  25. Czyli kłopoty z obserwowaniem sa ogólnoblogerowe...
    Da się dodawać obserwatorów poprzez pulpit nawigacyjny: www.blogger.home
    Pozdrawiam Ania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, Ja tak dodawałam zawsze blogi, które nie miały możliwości dopisania się do obserwatorów - właśnie przez adres URL... Teraz albo wcale nie jest to możliwe, albo tylko nieliczne blogi mogę dodać, w zależności jak widać od kaprysu Bloggera.

      Usuń
  26. Pamiętam meblościanki. My mieliśmy akurat w mieszkaniu ciemnobrązową. Później jak przeprowadziliśmy się do domku to mieliśmy już bardzo nowoczesne meble na tamte czasy. Meble z tamtych czasów były o wiele porządniejsze niż te dzisiejsze sklejki. Fakt, jest wiele porządnych, drewnianych mebli, ale cena jest też od razu porządna. Dlatego też wiele osób nadaje starym, drewnianym meblom nowe życie. Można je fajnie wybielić (np. takie jak miałaś w kuchni) i zrobić w stylu vintage:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja stara kuchnia, już na nie wiele się nadawała w końcowej fazie. Powyrywały się zawiasy, etc.Moje dzieci nieźle się temu przysłużyły, zresztą widać na zdjęciu oględziny szafki przez jedną z moich latorośli... hihi! ;)
      Idealne były tylko fronty i blat, reszta to trocina i ta właśnie zaczęła się sypać.
      A styl vintage zapewniają mi nadal moi dwaj młodsi! Ile to mi oni vintagu narobili (i jeszcze narobią!) I pomyśleć, że ludzie płacą porządne pieniądze, za porysowane stoły i krzesła... hahahahaha!

      Usuń
  27. Oj pamiętam taki wystrój, choć przyznam, że ja zawsze pod prąd szłam i nigdy nie był w moim stylu... pamiętam rok 1997 ... tydzień przed moją studniówką siedziałam zalana łzami bo rodzice wymienili bez mojej zgody starą kanapę na taką w ciapki.... stara mimo, że była w moim wieku wyglądała jak nowa i mimo, że pojęcia nie miałam o design lat 70 o wiele bardziej podobała mi się niż ta nowa... pamiętam że powiedziałam mamie "że mi wstyd bo wolę być uważana za kogoś biednego niż bez gustu".... a potem jakoś się złożyło, że pod koniec 1998 roku przyszło mi urządzać już własne mieszkanie, wyszło jakoś tak uniwersalnie, że w zasadzie przetrwało do 2012 roku, a więc kuchnię miałam 14 lat (to była najdroższa część domu i wyszła najbardziej solidna), w zasadzie wystarczyło wymienić blaty... myślę, że jednak najlepszą metodą nie jest ślepe podążanie za modą, klasyka zawsze się sprawdza i to o najtrwalsze lub najdroższe, najlepiej wybrać jak najbardziej stonowane aby móc poszaleć w dodatkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, na zamancaniu w ludzkich umysłach żerują produceni i kreatorzy tych wszystkich nowych "designe".
      A komu najłatwiej zamącić w głowach? Kobietom! W domach najczęściej rewolucję robią baby, czy nie tak? Nie zawsze jednak takie rewolucje są korzystne, tak dla kieszeni, jak i dla praktyczności, czy też dla oka...

      Usuń
  28. Super powrót do przeszłości, chyba wiele z nas miało takie mieszkanka, taka meblościanka - to był powód do dumy!!
    A co do kuchni, to moja każda kolejna jest gorszej jakości.
    Pozdrawiam
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  29. Fajna wędrówka do przeszłości. też gdzieś mam w szufladzie zdjęcia z meblami z tamtych czasów.
    Pamiętam modę na te czarne meble i jak takowej meblościanki zazdrościłam (chwilowo) kuzynowi. Ale jak sama stanęłam przed potrzebą kupna mebli nie zdecydowałam się na takie ciemne. Doszliśmy ze Ślubnym do wniosku, że ciemne meble są zbyt ponure i nikt nie będzie ciągle biegał ze ściereczką do kurzu. Tym bardziej, że miałam wcześniej do czynienia z ciemną meblościanką , taką na wysoki połysk. Obecnie jedynym pomieszczeniem gdzie stoją ciemniejsze meble jest salon z dużą ilością okien,- wynikało to z potrzeby dopasowania ich do czarnego fortepianu z 1905 roku. A najbardziej zadowolona jestem ze swoich kremowych mebli w sypialni.
    Podobają mi się bardzo jasne meble w kuchni, ale wymieniać moich solidnych drewnianych( które nie są ciemne) na inne nie mam zamiaru. Zwłaszcza, że jakość obecnie produkowanych mebli zostawia sporo do życzenia.
    Mój mąż najchętniej obstawiłby się starymi solidnymi, nie do zdarcia meblami :komoda dębowa po jego prababce z 1880 roku, stary przedwojenny zegar, wygodna 40-letnia weresalka, równie stara drewniana (bardzo pojemna) szafa z zawiasami nie do rozwalenia itp.
    Tyle, że dla mnie ten zestaw jest nie do przełknięcia....hihihi...
    A na koniec. Moda, modą uważam, że przy urządzaniu wnętrz trzeba się kierować swoim rozumem, swoimi potrzebami, własnymi upodobaniami i wygodą. I nie robić z domu, (jak moja jedna znajoma) muzeum;" .....tylko w moich kapciach......nie dotykać...... siadać w wyznaczonym miejscu"...... STRASZNE!!!!!!
    Cieplutko i wiosennie pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
  30. Hmmm...
    Dlaczego "ten zestaw jest nie do przełknięcia"?!
    Takie skarby posiadaciecie!!! O matko i córko! ;)))))
    Twój mąż mądry, światły człowiek jak widać, wie co dobre.... ;))))
    Pod ostatnim Twoim stwierdzeniem podpisuję się obiema łapkami! Znam też takie miejsca.Wiele z moich podopiecznych w pracy, takich właśnie jest. Ale nie tylko...Znam i dość młode osoby. Wtedy oddycham z ulgą, kiedy z tamtąd wychodzę i zamykam za sobą drzwi.

    OdpowiedzUsuń
  31. Wiesz jak tak czytam twój post to powiem że już jestem staromodna prawie 60 - tka na karku ale jak zobaczyłam te fronty u ciebie na fotce to tak jakoś odmłodnieć mi się chciało bo prawie identyczne mam do tej pory ale troszkę jeszcze bardziej starsze a problem z bloggerem po co się martwić ja rozwiązałam kilka dni temu pozdrawiam ciepło Maria :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marii!
      Zespół Google naprawił już "obserwatorów"!
      Można wreszcie odetchnąć z ulgą!

      Usuń
  32. oj tak kiedys takie meble były w modzie , ja najpierw kupiłam czarna szafke pod tv i chwała bogu bo meble były w planie ale po szafce rtv mi sie odechciało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarną szafkę pod telewizor też kupiliśmy, tylko nieco później. Dlatego na zdjęciach jej nie ma...
      Oddałam ją za darmo kuzynowi, bo się zaraz po mnie także na czarno meblował... Ba! M o d a.......... ;)

      Usuń
  33. Też miałam problem z dopisywaniem się do obserwacji. Pomogła mi pewna blogowicka. To działa, dopisałam się już do dwóch blogów. Nie będę się rozpisywała , jeśli jesteś ciekawa jak to zrobić zajrzyj do komentarzy mojego ostatniego postu i przeczytaj wpis Agaty.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym sposobem na pewno dopiszesz się do obserwatorów. Ja robię tak:)
      loguję się u siebie,póżniej literka B pomarańczowa (Blogger) w lewym górnym rogu
      niżej lista czytelnicza, pod nią dodaj (nacisnąć) wcześniej trzeba skopiować adres bloga którego chcesz obserwować
      wkleić adres i obserwuj. Mam nadzieję, że coś z tego zrozumiałaś. Daj znać jak się uda. Pozdrawiam

      Usuń
    2. I tak już Cię obserwuję:)

      Usuń
    3. Dzięki bardzo za info. Pozdrawiam

      Usuń

  34. Tamte czasy rządziły się swoimi prawami, pewnie to co teraz mamy we wnętrzach za kilkanaście lat, też będzie nas dziwić :)
    Lubię takie posty bo wiele mówią o ludziach z za monitora. Na Twoich zdjęciach widać ciepełko domowe i to jest najważniejsze!
    Buźki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego niektórych rzeczy nie chcę się pozbywać. Zawarte są w nich wspomnienia, te dobre wspomnienia.... :)

      Usuń
  35. Cześć jestem Bożenka ,
    bardzo przyjemnie przegląda się twoje teksty, zapewne obejrze twojego bloga również nie raz, a tymczasem pozdrawiam także proponuję wejść na moją strone online

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)