Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


piątek, 29 sierpnia 2014

Styl babciny?

Witajcie!

Post zainspirowany w sumie pewnym zdarzeniem.

Siedzę sobie oto tu któregoś dnia w kuchni pijąc namiętnie kawkę i widzę ruch przed naszym domem.
To synowie od sąsiadki  wynoszą meble! A konkretnie sofę narożną Beaty, która co prawda pierwszej młodości już nie była (naturalnie sofa, a nie Beata! hihi!), ale Beacia ją kochała, oj kochała... A ile to pochwał się na jej temat nasłuchałem...
...i wnoszą inne!
 Wow - pomyślałam sobie - tej to dobrze! Beatka jest na urlopie, a tu chłopaki  tak się u niej w domu udzielają! Rzuciłam wzrokiem na elementy nowej sofy, oczywiście zamiłowanie wnętrzarskie od razu się we mnie odezwało i ciekawość wprost zżerała. Ale nie chcąc być natrętną i nie przeszkadzać tam u góry, tudzież blokować swoją osobą klatkę schodową, która i tak jest już sama w sobie ciasna,  także odpuściłam sobie wycieczkę o piętro wyżej. Pomyślałam sobie - co się odwlecze , to nie uciecze... Złapię sąsiadeczkę, jak przyjedzie.
A tu było odwrotnie, to ona złapała mnie!
Akurat wgramoliła się z walizką na górę i pełna radości zakrzyknęła:
- Hej!
- Hej, hej! Już jesteś! Kochana, Ja to muszę koniecznie zobaczyć!
- Hmmm??? Co niby?
- Noooo... Te przeróbki  u Ciebie naturalnie!
- Co? Jakie przeróbki, kochana Ja nic nie wiem...
- O cholercia, czyżbym wypaplała niespodziankę?!
I tu wzrok mój padł na "dziecia" Beaci, który stał w progu, żeby powitać rodzicielkę, co prawda nie z chlebem i solą, ale z wypiekami na twarzy...
Cholercia! Jednak miała być niespodzianka! Ale numer.......
Tak jak powoli się wgramoliła po schodach, tak z szybkością światła zaczęła ogarniać wzrokiem całe mieszkanie....
- ???????!!!!!!!!  Gdzie  jest moja wersalka?!!!
-Noooo... Chłopcy chcieli Ci zrobić niespodziankę i wyrzucili tamtą. Ta jest też fajna... I pasuje Ci nawet pod kolor pokoju...
-Co?! Ta maszkara?! A czy ktoś mnie się pytał, czy Ja ją chcę? Dziękuję za takie niespodzianki! Mogli mi wyrzucić starą doniczkę, wazon, a nie zaraz pół pokoju! Co to w ogóle za styl? Jak dla starej babci!

Chciałam coś jeszcze dodać, że przecież za parę miesięcy Beacia zostanie babcią, ale ugryzłam się w język i wolałam zamknąć mimo wszystko paszczę.Wycofałam się cichaczem i czmychłam czym prędzej do siebie piętro niżej.
I atmosferę diabli wzięli!

Ktoś kiedyś wydumał taką złotą myśl:
" Życie jest niep­rze­widy­wal­ne. Szy­kuje dla  nas nies­podzian­ki, choć nie mamy urodzin. "
Hmmm... Coś w tym jednak jest! :)

I teraz doszłam do sedna.
Styl babciny?
 A czy stare meble nie są fajne?
 Przecież na blogach dziewczyny prześcigają się w Vintage, Shabby Chic... Echhhh... I te wszystkie jeszcze gadżety w tym stylu...
 
Chciałam Wam pokazać parę zdjęć (nie, to nie są od Beaty z mieszkania). Zrobiłam je za przyzwoleniem u dwóch moich Babć w pracy, które odwiedzam raz na tydzień.


To jest mieszkanie (pokój)  pani B. 
Meble są bardzo solidne i moim zdaniem piękne... Szczególnie to biurko (stoliczek?) Na stołeczku siedzi piękna figura kobiety z dzieckiem z brązu. Jak pójdę tam następny raz już jej nie będzie. Babcia B. oddaje ją za darmo  na oddział położniczy w szpitalu. Ma tylko córkę, która ma dosyć swoich rzeczy i nie miała by co z tym począć...




Pani B. nie wie też co się stanie z tymi meblami, wtedy...
...wtedy kiedy już jej nie będzie.
Oszczędzała na nie całe życie, a teraz nikt ich nie chce...
Jest to trochę smutne, a zarazem refleksyjne, bo czy warto tak pędzić za czymś całe życie, żeby potem stanąć na krawędzi życia i stwierdzić, że to było niepotrzebne?


A to już kredens od innej z Babć. Od Pani W.
Jest cudowny! To obiekt wręcz moich westchnień, przygarnęłabym go z przyjemnością... :)
Masywny dąb, bardzo precyzyjnie wykonany...


Zwróćcie uwagę na te szczegóły!
A jaka piękna tęga noga!


Taki mebel jest już  na pokolenia...
Ale...
...ale czy te pokolenia będą go chciały?


...i znów się rozpisałam!  
Ja to nie mam umiaru, nie ma co! hihi!

Miłego Weekendu......................

sobota, 23 sierpnia 2014

Jabłka, jabłuszka...

Witajcie!


Jak Wam się podoba mój nowy metalowy koszyk?
To niedawny nabytek, pytanie jest tylko...
... przemalować?
... czy nie przemalować?


Mimo, że jeszcze mamy sierpień, da się jednak odczuć, że jesień już się rozprzestrzenia... Noce i ranki są zimne i czuć ją już w powietrzu. Zaczynają  żółknąć liście i przekwitać kwiaty lata.
Jakoś szybko to lato przemknęło w tym roku. Dlatego wszelkie słoneczne przerwy między padaniem deszczu, wykorzystuję w ogrodzie.Oczywiście kawkując i osładzając sobie życie (a jakże!).

Dzisiaj będzie post jabłkowy!

...związany z konkretnymi ciastami, które są akuratne na tą porę roku.




Szarlotka z jabłkami

500 g margaryny
3/4 szkl. cukru
3 łyżeczki proszku do pieczenia
ok. 0,5 do 1 kg mąki (to jest opcjonalne)
2 jajka
cukier waniliowy
1-2 łyżek kwaśnej śmietany
jabłka (ilość opcjonalna)
parę łyżek cukru do jabłek i cynamon

Wszystkie składniki na ciasto zagnieść.Podzielić na dwie części.Jedną częścią wylepić (rozwałkować) blachę.Podpiec w piekarniku ok. 15 min..
Jabłka zetrzeć na tarce. Nieco odcisnąć. Dodać parę łyżek cukru i cynamon.Wymieszać.
Rozłożyć na podpieczonym spodzie.
Położyć drugą część rozwałkowanego ciasta na starte jabłka. Piec ok. 45 min w 180°C.
Po upieczeniu i ostygnięciu polukrować.


Następne ciasto jest banalnie proste, ot zwykły placek z jabłkami...


Prosty placek z jabłkami 

4 jajka
1 1/2 szkl. mąki
1szkl. cukru
1/2 kostki masła
cukier waniliowy
1 łyżeczka proszku do pieczenia
jabłka (opcjonalnie ilość)
cukier puder

Ubić pianę z białek, dosypując na końcu ubijania cukier. 
Kiedy piana jest już sztywna, dodać żółtka, mąkę, proszek do pieczenia, cukier waniliowy i na końcu rozpuszczone masło.
Formę wysmarować tłuszcze i wysypać tartą bułką. Wyłożyć ciasto i na to kawałki pociętych jabłek.Piec ok. 45 min. w temp. 180°C.
Po przestygnięciu posypać cukrem pudrem.




A teraz z innej beczki.
Może ktoś wie co to za kwiat?


Kiedyś będąc na zastępstwie u mnie w pracy, wpadłam w zachwyt u jednej z Babć.
 Kwiat ten u niej stał w potężnej donicy na podłodze.Pomyślałam z początku, że jest sztuczny...hihi!, a sięgał...
...pod sufit!
I cały był w tym czerwono-różowym kwieciu. Oczywiście wyżebrałam odnóżkę i tak oto się teraz u mnie prezentuje.


Może ktoś z Was mi pomoże z identyfikacją...

I to tyle by było na dzisiaj...

Miłego Weekendu!!!

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Turkusowe inspiracje

Hej!


Pierwsze dwa dni mojego urlopu, były dla mnie jak niedziela...
Potem doszła do mózgownicy ta świadomość - Jenyyyyyyyy! Mam urlop!
I się zaczęło.
Człowiek się rozleniwił, pofolgował sobie we wszystkich dziedzinach życia. Rano wstawać? A po co! Na tyle się rozbestwiłam, że szłam spać o dość późnych porach nocy (a może już i dnia? hihi!). Wstawałało się jak popadło (też o dość nieprzyzwoitych godzinach)...
...a tu urlop mój pękł, jak guma w majtkach!!!
I oto dziś był pierwszy dzień w pracy, moje Babcie oczywiście szczęśliwe, Ja już nieco mniej... :(
Kończy się też niestety powoli lato i tu jeszcze gorsza rozpacz, bo jak to?!
Już?!
A Ja nie chcę!
Nie chcę myśleć o jesieni!
Nie wpuszczę jej do domu i tyle!
Dlatego nie będę chować turkusowych dodatków, niech lato u mnie nadal trwa.......


I dlatego...
Dzisiaj kupa zdjęć i mniej mojej pisaniny. Uczta dla oczu, dla tych co lubią kolor turkusowy, błękit, odcienie blue... Czyli typowe kolory kojarzące się z latem i urlopem. Wpadłam niedawno, na wspaniały blog Erin "House of Turquoise"...
...i przepadłam!
Zobaczcie sami:

"House of Turquoise"
"House of Turquoise"

"House of Turquoise"


"House of Turquoise"

"House of Turquoise"
"House of Turquoise"
"House of Turquoise"
"House of Turquoise"
"House of Turquoise"
"House of Turquoise"
"House of Turquoise"
"House of Turquoise"

"House of Turquoise"
"House of Turquoise"

sobota, 2 sierpnia 2014

Lawenda... i najlepsze ciasto z budyniem i śliwkami!

Hej!

Wiem, wiem...
... pewnie zanudzam już Was tymi zdjęciami ode mnie z ogrodu, ale nie mogłam się kurcze powstrzymać!


Jak wiecie uwielbiam motywy motyli w grafikach, porcelanie, dekoracjach... W zdjęciach również, ale jakoś w tym roku nie udało mi się żadnego uchwycić, pozostały więc pszczoły i trzmiele, które nie powiem, oprócz bzyczenia, odwalają kawał dobrej roboty u mnie w ogrodzie! hihi!

Tutaj też sobie leci jedna...


...nie wiedziała biedaczka, że z jednym krzakiem lawendy będzie  musiała się u mnie pożegnać, bo "ludź", czyli Ja uwidział sobie poczynić zbiory. A to za sprawą Beaty z bloga "Utkane z pasji" (klik tutaj), u której już w tamtym roku z zazdrością podziwiałam lawendowe szyszki.
Beacia to profi!
Moje takie fajne nie wyszły, ale jak na pierwszy raz, to i tak jestem zadowolona. Jak takie zrobić, zobaczycie u niej na blogu.




A tu jedna z aranżacji sklepowych także w temacie lilowego kwiecia...
Zdjęcie ze spacerku po mieście z Moniką z bloga "Kolorowo w kuchni".
Resztkami sił powstrzymałam się przed zakupieniem tego cudownego dzbanka i osłonki!


Jakoś ostatnio górę u mnie bierze rozsądek.Nie powiem, nadal lubię pooglądać sobie fajne rzeczy, ale najczęściej potrzymam tylko w rękach i odkładam z powrotem na półkę.W pierwszym rzędzie rozsądek stawia na przydatność, potem reasumuje z czym by mi to pasowało, co już w domu jest...
... i w tym momencie sama siebie zbeształam - chyba ty kobieto oszalałaś! A co masz w kolorze lila? Nic! Z motywami lawendy? Tylko tą żywą w ogrodzie!

Czyli sprawa była jasna - nacieszywszy oczy i tyle na tym!


Ale...
Nie kupiłam  tam nic, ale kupiłam gdzie indziej.
Monia lubi też te wszystkie fajne rzeczy co i Ja.
Dzięki jej sokolemu wzrokowi i zawziętym grzebaniu w "morzu niczego", Monika  wyszukała skarb!
Stempel do ciastek!
Bardzo praktyczny, bo ze zmiennymi nasadkami, a przy okazji bardzo tani! Także jak ktoś ma blisko sklep Kodi, to dziewczyny starujcie!
Tylko 4,95!



Spacer był na tyle wyczerpujący , że trzeba go było uwieńczyć w "Cercenie" najlepszymi lodami truskawkowymi w Brühl!
No i oczywiście Latte Machiatto, bo przecież bez kawki by się nie obeszło...



A jeżeli już jestem przy słodkościach, to wypróbowałam przepis od Moniki (klik tutaj)  na ciasto ze śliwkami.
Muszę stwierdzić, że jest to najlepsze ciasto z budyniem i ze śliwkami jakie jadłam!
Pierwszy placek ze śliwkami, który nie jest kwaśny i...
...absolutnie wszystko mi w nim pasuje!
Dzięki dodatkowi czekoladowych budyni do ciasta, placek ma bardzo aromatyczny smak, nawet nieco skojarzył mi się smakowo ze szwarzwaldzkim tortem.
Niebo w gębie!
Polecam!



Przepis wrzucam od razu do siebie, bo już będzie i u mnie na stałe w repertuarze.... :)

Ciasto z budyniem i śliwkami (blacha 25x30)
Ciasto:
2 budynie czekoladowe
1,5 szklanki maki pszennej
3/4 szklanki cukru
kostka masła lub margaryny
4 żółtka
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa budyniowa:
3 opakowania budyniu waniliowego
litr mleka
5-6 łyżek cukru

Dodatkowo:
700 g śliwek
łyżeczka cynamonu
2 łyżki brązowego cukru
cukier puder

Sposób przygotowania:
1) śliwki umyć, przeciąć na pół, wyjąć pestki- odstawić.
2) Mąkę przesiać, wymieszać z proszkiem do pieczenia i suchymi budyniami  czekoladowymi.Dodać pokrojone masło, żółtka i cukier- zagnieść dłuższą chwilę kruche ciasto*, następnie podzielić je na pół. Jedną część zawinąć w folię spożywczą i włożyć do zamrażarki. Drugą rozłożyć na blaszce, następnie wstawić do lodówki.
3) Z litra mleka odlać 200 ml do miseczki i rozmieszać budynie. Pozostałe mleko zagotować z cukrem, do gotującego się mleka wlać rozrobione budynie, szybko mieszać, zagotować i zdjąć z ognia- przestudzić.
4) Lekko ciepły budyń włożyć na ciasto w blaszce, na budyniu ułożyć obok siebie śliwki, obsypać je cynamonem wymieszanym z brązowym cukrem.Na wierzch zetrzeć drugą część ciasta które wcześniej było zamrożone.
5) Ciasto wstawić do gorącego piekarnika. piec 60 minut w 180 st.C. Po upieczeniu, i przestygnięciu posypać je cukrem pudrem.

Oczywiście dla tych co mają piekarniki z termoobiegiem, należy czas skrócić i zmniejszyć temperaturę!


...z bitą śmietaną smakuje rewelacyjnie! 


A tutaj na stole jeszcze się pszczółka obsłużyła....hihi! ;)



Rany!
I znowu wyszedł mi post tasiemiec............

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)