Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


sobota, 25 października 2014

Phantasialand 2014

Hej!

Phantasialand zaliczony!
Dla tych nie w temacie, a ciekawych, odsyłam do mojego posta z tamtego roku klik tutaj.
Dzieciaki cieszyły się wyjątkowo na nową atrakcję - "Chiapas".




Jest to nowa wodna zjeżdżalnia, o wiele lepsza od poprzedniej, bo...
... ma power! Oj, ma!



Szczególnie takie "coś" jak na zdjęciu niżej, daje dreszczyku emocji... hihi! ;)


Ktoś z Was by się bał?
Mój siedmiolatek chciał tam jeszcze raz!

W Phantasialandzie, oprócz tych wszelakich atrakcji, podoba mi się roślinność i sposób przyozdobienia egzotycznymi kwiatami, krzakami, czy drzewami. Zresztą jak ktoś już kiedyś tutaj był, na pewno na to zwrócił uwagę... Jest naprawdę na czym oko zawiesić...



Chociażby w China Town....



..albo tutaj!


...czy też tutaj!


W tym roku nie zdecydowałam się na "Black Mambę"... 
Szliśmy tylko tam, gdzie nie było ograniczeń wzrostem i wiekiem dla Joshua. Niklas był nie pocieszony z tego względu, ale niestety, nie mogłam go gdzieś w kącie samego zostawić. Dopiero by było, jakby się zgubił w tych tłumach, a ludzi było, oj było! Aż dziw, że Brühl ma tyle mieszkańców... hehe! ;)











Zewsząd rozchodzą się smakowite zapachy i czyhają pokusy nie do odparcia, jak chociażby te lody....... ;)
Oczywiście chłopcy mnie naciągnęli... :) Sama też na tym skorzystałam.



Dzień minął niewiadomo kiedy, ale z zapadaniem zmroku zapalały się kolejno  wszelkie światła i światełka, co nadało jeszcze bardziej bajkowej i zaczarowanej atmosfery....



Na zakończenie, były jak zwykle występy. Pojawiły się smoki, wysportowani ninjas, kolorowe kurczaki (?)



Dla tych co byli "live",to  na pewno zwrócili uwagę na tego typka... hihi!
Miał wyjątkowe poczucie rytmu...


Po występach wszyscy artyści bardzo chętnie pozowali do zdjęć z gośćmi.
My dorwaliśmy dowcipnisia... hehe!


I po imprezie.


 Kierując się do bramy wyjściowej, wpadła mi w oko taka oto witryna wystawowa:


Kurcze!
Jaka piękna porcelana, akurat taką lubię!!!!!!!!!!!
Jak mogło mi to umknąć wcześniej?! Ze tego nie zauważyłam...
No cóż, kto wie, musi poczekać na mnie do przyszłego roku...

A więc dozobaczenia Phantasialandzie!



...a u mnie w domu nadal trwa lato!
Jakoś ozdoby jesienne zakończyły się na wianku z kukurydzy...



Jesieni jest tyle na dworze, że ze zmianą dekoracji poczekam aż do Adwentu, a co! 


Mam nadzieję, że nie zamęczyłam tym postem...

Do następnego razu!

sobota, 4 października 2014

Moja Ci ona, moja!


Hej!


Basencja powiedziała:
- Chcesz, bierz kobieto, bo inaczej wyrzucę na ulicę! Ty lubisz drewno.
Najdroższy obejrzał i skwitował tylko:
- Rany boskie... Przecież to szrot!
A Ja?
Ja dostrzegłam w tym iskrę.
Drewno!
Co prawda to tylko świerk, ale naturalny, bez lakieru. Moja sypialnia jest z tego drewna.
Po pierwszej euforii dokonałam oględzin.
Rokowania jednak nie były najlepsze.Szczena mi opadła, bo szafka była rozklekotana, zakurzona, pobrudzona farbą... Nie powiem, zawahałam się, czy to warto w ogóle inwestować swój czas, no i miejsce.... Bo w razie niewypału, musiałabym to Ja ją wyrzucać, a wystawkę darmową możemy robić tylko raz na rok. A w tym roku już  limit wystawkowy wyczerpaliśmy...
Ba!
Kto nie ryzykuje ten nic niema... I zostało, że szafkę przygarnę.

Tak wyglądała przed metamorfozą:

Rozebrałam na części pierwsze, przetarłam papierem ściernym, pomalowałam na biało.
W duńskim sklepie dokupiłam gałeczki...


...i pasowne wielkością koszyki.


Przez farbę przebijają sęki, ale to efekt zamierzony.
Wygląda teraz tak:


A to Basencji nowa "królowa przedpokoju"...
Nowoczesna, wisząca, biała, na wysoki połysk... Ale już niestety nie drewniana w środku...



Nie wiem jak Wam, ale mnie się podoba bardziej ta stara...
...i już nie oddam!!! ;)
Moja Ci ona, moja! ;)))
Nie wiem jeszcze, czy zamienić na tą co już u mnie stoi w przedpokoju.Jeszcze przemyślam sprawę, bo czeka mnie w przyszłym tygodniu malowanie korytarza, także wiele może się zmienić... ;)))
A szafek na buty ci u mnie dostatek! Oj, dostatek! Jest stojąca i są wiszące... Nie to, żebym miała tam jakiegoś "hopla" na punkcie obuwia, a gdzie tam.... Nie mam takiego zboczenia.Wszystko względem oczywiście potrzeb rodziny.
Ale tak to jest, jak tyle narodu w domu... ;)
Wyjątkowo to odczuwamy, jak jedziemy na urlopy.
Jedna potężna torba, czyli ćwierć bagażnika to są...
...nasze buty!
Wystarczy tylko, że dla każdego: kapcie, sandały i jakieś obuwie sportowe...
Aaaaaaa!
Bym zapomniała! Jeszcze gumaki! To dla młodszych chłopców obowiązkowy but (szczególnie na Mazurach się przydają! hihi!)


A to już dzisiejszy zakup.
Polowałam na taką koronę z terakoty już od dawna.
I jeszcze ta świnka wpadła mi w oko! Wpadło i wiele innych rzeczy, ale...
...portfel mój by zbyt żałośnie zakwilił... ,)



Spokojnej nocy........
Paaaaaa!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)