Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


niedziela, 30 listopada 2014

1 Advent

Hej!


Wreszcie nadeszła pierwsza niedziela adwentowa! Można już spokojnie wystawiać pierwsze dekoracje na ten czas...
...i zapalić pierwszą świecę na wianku adwentowym! :))) Hura!!!
Nie będę Was dzisiaj zanudzać potężnymi wywodami piśmiennymi (zrobię to innym razem...hihi!), będzie zato więcej zdjęć...
Kolorystyka na Adwent i święta w tym roku to: biel, srebro (szarości?), i kropla czerwieni...
Wiankiem już zdążyłam się pochwalić przy poprzednim poście. Niestety zdjęcia są, jakie są... Brak odpowiedniego naświetlenia nie jest korzystny...






Mój świecznik  odziany jak zwykle w białe pióra, nieco jednak jest piórkowych ozdóbek więcej... Są i wiszące skrzydełka i przejrzyste bombki z piórami...







Poduszki z jeleniem i wilkiem już także wcześniej pokazywałam...


...ale że poduszek nigdy nie za dużo, i że gwiazdki i śnieżynki miały u mnie w tym roku być motywem przewodnim, także  nowe nabytki z tymi motywami się także pojawiły  (oraz kocyk!)...
Na zdjęciu tego nie widać (wina oświetlenia), na poduszce z dużą gwiazdą, motyw jest też srebrny...


...a że zwierzyna bardzo modna w tym roku, także będąc w Ikea wpadły mi w oko te przesympatyczne dwie welurowe poduchy z wiewiórką i ptakiem. Jest to limitowana edycja, także jak komu po drodze, to dziewczyny startujcie!



Metalowe srebrne drzewko i ceramiczne choinki także podziałały na moją podświadomość i co pozostało zrobić? Tylko kupić! Chyba wpadłam w zakupoholizm...
Wczoraj jedni moi znajomi powiedzieli mi, że dobry sposób na ograniczenie się w zakupach, to pójście do sklepów z pełnym żołądkiem... Kurcze, może to i  zapobiega w kupowaniu słodyczy, ale drobiazgów? No, nie jestem pewna. Trzeba będzie wypróbować. Podobno naukowo jest to udowodnione... hehe! ;)




Gwiazdki nie są nowe, ale nadal cieszą... Tą białą sprezentował mi Tim w tamtym roku... :)










 Z pozbyciem się starego komputera, i przybyciem nowego laptopa, mój punkt nawigacyjny nieco się także przeobraził...



W kuchni narazie niewielkie zmiany na czas Adwentu i świąt... Powstał wianek, reszta przybędzie później. W innych pomieszczeniach także. W końcu na to są te cztery tygodnie, żeby dłużej wszystkim się cieszyć i powoli przygotowywać do Wigilii i świąt... :)

Zegnam się z Wami adwentowo...

Miłej niedzieli!
:)





niedziela, 23 listopada 2014

Wianek

Hej!


I jak tam przygotowania do Adwentu?
To już za tydzień!
Tutaj u nas w DE, czuje się duże podniecenie w sklepach, bo przecież z wybiciem pierwszej niedzieli adwentowej każdy musi mieć już domek przystrojony. A już na pewno musi palić się pierwsza świeczka na stroiku adwentowym.

Będąc wczoraj w Euskirchen wdepnęłam przypadkiem do sklepu, którego asortyment już na zewnątrz bardzo mnie zachęcił... A w środku tak mnie zachwycił, że obejrzałam chyba wszystkie kąty od A do Z.
...i myśl była następna - wrócę tu na pewno jeszcze raz!
Na półkach głównie dekoracje i to w większości o tematyce świąt.
Muszę powiedzieć, że oprócz tradycyjnej czerwieni i złota,  kolorami bardzo popularnymi w dodatkach to srebro, biel i wszelkie szarości.

Od razu pewna rzecz wpadła mi w oko, a mianowicie ten wianek... Świetnie to wygląda w tej stołowej aranżacji... Biel, srebro, szaroście i... róż!




Te same podwieszone wianki też przyprawiły mnie o bicie serca... Moja przyjaciółka chyba wyczaiła sytuację i zaczęła mnie odciągać..... hihi!





...no i wyszłam z wiankiem!

I uczyniłam sobie z niego w domu wianek adwentowy!
Zdjęcie jeszcze ciepłe, zrobione na szybciaka. Myślę o jednej zmianie w tym moim designerskim projekcie, ale jak mi to wyjdzie, to się jeszcze okaże...



Co było tam jeszcze ciekawego? 
Oj dużo rzeczy, ale nie wypadało fotografować, bo nie w każdym sklepie patrzą na to łaskawie, chociaż pozwolenie dostałam...
Piękne są te gwiazdy... Nie kupiłam, bo już mam!




...i coś dla wielbicieli kolorystyki B&W w świątecznym wydaniu!


Zdjęcia nie są najlepszej jakości, bo robione komórką i jeszcze ten brak dobrego światła dziennego, który nam wszystkim fotografującym niestety doskwiera...

Do następnego razu!

Narrra!

piątek, 14 listopada 2014

Chwalę się! (a co!) Porcelanowy zawrót głowy...

Witajcie!


Ludzie!
Ja chyba oszalałam! Dostałam tak zwanego "hopla", "fioła", "świra", albo jeszcze co innego, jak kto woli...
Półki w szafach uginają się od wszelakiego szklanego dobra.
... a Ja jeszcze dokupuję!
Winny był oczywiście  bazar staroci (nie Ja!) u mnie w pracy. Dla tych nie w temacie objaśnię, że pracuję w tak zwanym Domu Spokojnej Starości.Co jakiś czas mieszkańcy tego przybytku organizują wyprzedaż absolutnie wszystkiego co można wynieść, czyli porcelana, szkło, obrusy, obrazy, etc.
Na meble i ciężkie sprzęty jest lagier, otwarty raz na tydzień. Rzeczy tych przybywa, bo przecież nikt nie żyje wiecznie, a wielokrotnie mieszkańcy nie mają żadnych spadkobierców, bądź też spadkobiercy zbytnio się na takie spadki nie kwapią. Z tego też powodu rzeczy trzeba upłynnić! Czyli staruszkowie (Ci przy życiu naturalnie... hihi!) organizują takie bazary, a dochód idzie na inne zbożne cele, na przykład na wycieczki dla nich. Ceny nie są wygórowane, można się potargować, ale Ja wiem z doświadczenia, że jeżeli coś mi się spodoba, biorę natychmiast! Potem idę raz jeszcze, zaraz po zakończeniu mojej pracy i lukam co tam jeszcze zostało. Babcie wpychają wręcz na chama za prawie darmochę, albo i całkiem za darmo co popadnie, bo...
...to co zostanie - nikt tego z powrotem nie pakuje w kartony. Po prostu ląduje to w śmieciach. Przykre, ale taka prawda...
W co się obłowiłam tym razem?
W dość sporo rzeczy. Głównie porcelana i to ta najlepszej klasy!
Jak zobaczyłam tą różę (chociaż za różyczkami aż tak nie jestem), to  byłam pewna - to jest TO!

 



Fürstenberg!!!
Jest to  Książęca Manufaktura Porcelany, która  istnieje od ponad 260 lat. Bardzo ceniona przez koneserów skorup na całym świecie...
Po prostu się w niej zakochałam!
Jest piękna, cienka i delikatna w dotyku. Aż cud, że wśród tylu białych talerzy, filiżanek i spodków, jakie były pomieszane na bazarze, udało mi się skompletować prawie wszystko... ;) Mam te oko! ;)


Skusiłam się też na te dwa wysokie świeczniki z kryształu górskiego... Dodają szlachetności stołowi, czyż nie?




 Waza w sumie tylko do zupy się nadaje, ale kto powiedział , że nie mogą w niej być słodycze?

 Dorwałam też świetne dwa półmiski i platę pod tort też tej samej marki...


Poza tym to co jeszcze tutaj widzicie...


Kupiłam coś jeszcze pięknego i  bardzo wyjątkowego...
Rosenthal...
Marka ta jest zawsze gratką dla znawców porcelany...



Zapytacie się ile mnie to wszystko kosztowało?

Parę Euro więcej niż ta jedna jumbo filiżanka w molyle!
Czyli zrobiłam super interes! ;)))))))))))




A teraz o tym, czego nie kupiłam...

Patrząc na taką  porcelanę, samo się nasuwa, że te cudowne skorupy aż proszą:
- Popatrz na mnie, weź mnie  mnie do ręki, zobacz jaka jestem fajna...
To tylko parę zdjęć, jakie udało mi się zrobić na samym bazarze. Trochę nie wypadało tak latać i pstrykać fotki, bo i torowałam przejście innym...
Zresztą najpierw skoncentrowałam się na tym, żeby sama wyłowić co najlepsze dla siebie...  ;) Zdjęcia  nie są najlepszej jakości, bo robione komórką.

To też  jest porcelana marki Fürstenberg, seria "Schlossgarten".Ma też piękną białą różyczkę na dekielku.
Jednak dodatkowo wzbogacona jest motywami barwnymi, w kolorze zielonym.



Na zdjęciu niżej też komplet z białą różą na dekielku, nieco jednak inny, bo róża jest lekko pociągnięta złoceniem. Dodatkowo jest floralny, bordowy dekor w różyczki.Wygląda też na porcelanę Fürstenberga, ale nie jestem pewna, bo nie spojrzałam pod spód. Wielokrotnie się zdarzało i zdarza nadal, że konkurujące ze sobą firmy wypuszczały podobne serie.


Ten komplecik nie miał szczęścia, nikt go nie kupił... :( Cena którą tu widać (20 Euro), na końcu bazaru była... 5 Euro!


Tak samo  tą angielską porcelanę... Wątpię, czy ktoś się zlitował i ją kupił. Jak wychodziłam przy samym końcu, jeszcze była. Na moje pytanie, dlaczego nikt jej jeszcze nie capnął, dostałam odpowiedź (i tu się narażę tym co taką uwielbiają ) - że jest zbyt pospolita...
No coś takiego...







Było też sporo innego kramu...





I to by było na tyle...
Znikam!
Czas lecieć do drugiej pracy....

Narrra!


niedziela, 2 listopada 2014

Świąteczne nabytki...

Hej!

Post ten miał się w sumie pojawić jutro, ale nie wiem czy dam radę zajrzeć na kompa względem obowiązków których mam teraz masę, także chyba nic się nie stanie jak puszczę go dzisiaj.

 Mimo, że do świąt jeszcze sporo czasu, to Ja już powoli  przygotowywuję się do tego najfajniejszego dla mnie okresu w roku. W Niemczech dekorowanie w domach, startuje zaraz z dniem wybicia pierwszej niedzieli adwentowej. Dekoracje na Boże Narodzenie można u nas już kupywać  zaraz na początku września, chociaż w tym roku przyobserwowałam, że w niektórych sklepach pojawiły się... O zgrozo!
...pod koniec sierpnia!
To trochę z lekka przesadzone, ale cóż, przecież do kupywania nikt nikogo nie zmusza... Także bez wyrzutów sumienia mogę teraz już spokojnie  kupywać i tworzyć co nieco, bo w sumie na przygotowywania aż tak dużo czasu nie zostało.
W tym roku kolorystyka u mnie będzie nieco zmieniona. Będzie oczywiście biel i klasyczna czerwień. W tym roku czerwień jednak w mniejszym nasileniu. Ciekawskich, a nie odwiedzających mnie regularnie, odsyłam do posta tutaj . W tym roku złoto zastąpię srebrem.
Będą też naturalnie i ozdoby z piór! A jakże! Nawet w tym roku trochę ich  mi przybędzie... Ale o tym - cicho szaaaaaa.............. ;)

Ostatnio chętnie zaglądam do Ernstings Family. Jestem zachwycona ich asortymentem na czas świąteczny. Na zdjęciu niżej tylko cząsteczka tego na co dałam się skusić, a gdybym mogła wyniosłabym chyba cały sklep... hihi! ;)


Poduchy z jeleniem i wilkiem już od dawna za mną chodziły. Ale nigdy nie wpadłam na takie, żebym mogła powiedzieć - tak, to są te "moje"... 
No i mam te "moje"!
I te potężne płatki śniegu! Podbiły od razu moje serce.


Zdradzę jeszcze rąbek tajemnicy , że święta w tym roku będą u nas pod znakiem śnieżynek i gwiazdek. Dlatego też już teraz zbieramy wszystkie powypalane aluminiowe sreberka po teelightach.
Po co?
Dowiecie się jak będzie czas ku temu... ;))))))))
Na zdjęciu niżej, lekka przymiarka śnieżynek, czyli tam gdzie zawisną... Myślę, że świecznikowi będzie z nimi bardzo do twarzy... :)


I mam  tildowego Mikołaja!






A teraz czas pochować te wszystkie świąteczne drobiazgi, muszą zaczekać jeszcze cztery tygodnie.
Ostatnio zrobiłam takie oto ciasteczka:


Widziałam kiedyś (zdaje się na Fejsie) bardzo podobne zdjęcie ciastek. Niestety nie było tam przepisu. Los chciał, że tamto zdjęcie  przepadło i odeszło w niebyt wraz ze starym komputerem (tak w ogóle, to piszę teraz z nowego! Juhuuuuu!)
Ciacha mnie zaciekawiły, bo są w kształcie kwiatków i są robione w foremce do mini - muffinków. Specjalną foremkę do babeczek nabyłam, niestety okazało się, że standardowa foremka do wycinania z kwiatkiem, jest zbyt mała.
No i co tu zrobić ?
Tak długo kombinowałam, wycinałam, aż?
 Zrobiłam sobie szablon kwiatka, który pasował! Roboty było sporo (będę musiała jeszcze w Ikea popatrzeć za większymi foremkami do wykrawania, bo przy wycinaniu nożykiem do szablonu myślałam że się sama w tyłek ugryzę! hehe!), ale ciacha  smakowały!
 Jury w składzie z moich Najdroższych dało mi najwyższe oceny w postaci pomruków zadowolenia... :)
Czyli - dla chcącego nic trudnego!



Zdjęcia uzupełniam przepisem:

Ciasteczka "kwiatki"

500g mąki
1/2 łyżeczki soli 
150g cukru
1 cukier waniliowy
250g margaryny
2 jajka
marmolada  w jakim kto woli smaku
cukier puder
 
Z wszystkich składników zagnieść ciasto.
Rozwałkować, wykrawać ciastka.Każdy wycięty kwiatek włożyć do mini - muffinkowej blaszki w zagłębienie. Płatki muszą być na rancie.Wypełniać dowolną marmoladą. Ja użyłam w trzech smakach: wiśnia, lemon curd i morelową.
Piec do zarumienienia w 200°C.
Po przestygnięciu posypać cukrem pudrem.


A mnie po tym poście  należy się teraz zasłużony odpoczynek........




Paaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)