Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


niedziela, 23 sierpnia 2015

Zgrzeszyłam...

Witajcie!


Przyznaję się! Znowu zgrzeszyłam!
I to myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem!
...a zarzekałam się, że już nigdy nie przytaszczę żadnych klamorów z bazaru staroci (ode mnie z pracy)...
Myślą -  bo jeszcze leżąc w łóżku, w przeddzień bazaru, knułam : zgarniam wszystko przyzwoite, co jest białe, niebieskie i turkusowe! (Oczywiście chichocząc do tych swoich wywrotowych myśli...)
Mową - bo powiedziałam o bazarze Basencji i ta oczywiście też zgrzeszyła...
Uczynkiem - bo mając już wypchane dwie torby (!!!), wyżebrałam za darmochę jeszcze dwa wazony (tak jak bym ich w domu  mało miała).
Zaniedbaniem - bo bardzo dobrze przecież wiem, że już szafy pękają w szwach, i raczej skorupy są ostatnim przedmiotem, jaki potrzebny byłby domownikom.....
A jednak...

Ot, i moje przestępstwa w skrócie (nie są wszystkie na zdjęciach):

Kryształowe miseczki...




Niebieskości....


Znowu kryształki....


...i jeszcze kryształowe kieliszki.
Tymi został wzniesiony toast za........? No ciekawe, czy ktoś z Was zgadnie... hihi!


Koreczek się bardzo przydał....
Ostatnio napadło mnie na "bastelowanie", i zrobiłam sobie takie kule z korków.



Potrzebne są kule styropianowe, klej z pistoletem do klejenia na gorąco, ciemny pisak, bądź farba do pociemnienia nieco styropianu.... No i oczywiście korki! Spora ilość tak na marginesie. Ja wykorzystałam do jednej te od wina, do drugiej od szampanów (do tej drugiej jeszcze zbieram, niestety mam za mało).



Pamiętacie te kwiaty odemnie z ogródka?
U nas nazywamy to nigellą. Po polsku jest to czarnuszka damasceńska. Bardzo wdzięczny niebieski kwiatek. Długo trzyma się w wazonach. Wyczytałam też, że jest wykorzystywany jako przyprawa (nasiona), jako substybut pieprzu. Ja jednak w kuchni czarnuszki w tym roku nie wykorzystam, zrobiłam z niej coś zupełnie innego...



Pięknie wyglądają te przekwitnięte główeczki...

Zrobiłam z nich wianek.
Najpierw miały być dwa, i zawisnąć na obydwu witrynkach w pokoju dziennym, ale...
Przeliczyłam się. Niestety zbyt mało wysiałam tych kwiatków w ogrodzie. Starczyło tylko na jeden...







Koniec końców, wianek wylądował na witrynie...



...a w pokoju nadal królują symbole lata... :)


Teraz (znowu ?!) zabiorę Was do ogrodu ...

Nie byłam zadowolona z tych zielonych boków (zasłon), które były w pawilonie.Wiem, że nie powinnam marudzić, bo jakby co, to pawilon w komplecie dostałam za darmo, ale jakoś te zasłony nie przypadły mi do gustu... Chciałam kupić nowe w Ikea ( te z białej siateczki z suwakami na środku), ale cena czterech sztuk powaliła mnie dokumentnie. Przypomniało mi się na szczęście o starych firankach, które leżą wieki całe już w szafie, ot i teraz wygląda to tak:



Zrobiło się jakby tak bardziej romantyczniej... hihihi!



A lato nadal trwa!
Chociaż widzę już pierwsze oznaki jesieni, i po trochu zaczynają się wymieszywać zapachy oraz  smaki tych obydwu pór roku...


Pszczoły pracowicie zapylają kwitnące nadal dynie...



...ale niektóre już zdążyły się wykształcić i urosnąć.
Na zdjęciach niżej m o j e  własne, wychodowane białe dyniowe love........ :)



Kwitną nadal przecudnie werbeny...


Ale i chryzantemy już także...



Malwy poprzekwitały.



...ale wydały liczne potomstwo, które na wiosnę będzie ozdabiać na nowo moją rabatkę.







Zaczął się obfity czas zbiorów.Mamy własne pomidory, ogórki, winogrona...



Ba! Nawet chili!




Wieczorne niebo nadal jest letnie, i niech jak najdłużej takie pozostanie...



 I ciepłe noce...




SPOKOJNEJ NOCY KOCHANI................

D.








69 komentarzy:

  1. Hehe :) przyjemne grzeszki :)) i udane Dorotko! Wianek bardzo mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...każde grzeszki chyba cieszą! hihi! Gdyby było inaczej, niebu groziłoby przeludnienie... ;)))

      Usuń
  2. kochana skarby zdobyłas cudne. Nie wiedziałam tylko, że ktos jeszcze lubi kryształy. U mnie w domu jest ich sporo i są uzywane. Sadziłam, że jakiś dziwak jestem. Niebieskości równie wspaniałe. Urzekł mnie Twój wianek. Pięknie schnie czarnuszka i pewnie pomyślę o niej w przyszłym roku. Wspaniały wianek poczyniłaś. No i te romantyczne zasłonki w pawilonie.Super. Dodaja elegancji i szyku. Świetny pomysł miałas wykorzystując nieużywane zasłonki. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana miało być z dużej litery oczywiście. Przepraszam za błąd.

      Usuń
    2. Haniu, kryształy powróciły znowu do łask! Ze nie powiem - są nawet modne!
      Nie mogę powiedzieć, że jestem ich wielką fanką, po prostu pięknie wyglądają, jak wstawi się w nie świeczki, bo niesamowicie rozpraszają światło. Dlatego te miseczki kupiłam z myślą o świecach, na zdjęciach powyżej wykorzystałam akurat pływające świeczuszki. Ale teelighty również świetnie można w kryształach zaaranżować...
      O tak! Mnie wianek także się podoba. W przyszłym roku wysieję chyba cały zagon czarnuszki... hihi! ;) Powiem Ci, że jej kwiecie wygląda rozmaicie. Bardzo lubiłam oglądać jak zawiązywały się kwiaty, bo miały różną budowę...
      Zasłonki mi też się podobają, chociaż... Szkoda, że nie są szersze, byłoby tak bardziej bufiasto, noooo i baaaaardziej romantyczniej!
      Literówkami się nie przejmuj! (nawet kurcze niezauważyłam! hihi!)
      Serdeczności...........

      Usuń
  3. Dorotko, uwielbiam takie grzeszki, zwłaszcza w kolorach niebieskich :) Jeśli istnieje piekiełko ze starociami, to kiedyś się tam spotkamy, hi hi. Zakupy super, a wianek powala na kolana :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kochana, ostatnio (wczoraj) przy toaście, wypowiedziałam zdanie, które chyba będzie moją złotą myślą:
      "Piekło i raj to my wszyscy sobie sami stwarzamy"... hihi!

      Usuń
    2. Oby tego raju było więcej ... chociaż takie grzeszki to fajna sprawa :))))))

      Usuń
  4. Przepiekne skarby zdobyłaś:)altanka jest cudowna i te firanki- romantycznie:)
    Swoje warzywka najlepsze i przepyszne a białą dynię widze pierwszy raz!
    A lato niech nas jeszcze nie opuszcza ja nie chce;););) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty? Z białymi dyniami był niezły szał w tamtym roku na blogach! Absolutnie każda szanująca się blogerka musiała zabłysnąć jakąś fotą z białą dyńką. Ja oczywiście też zaopatrzyłam się w to warzywo ozdobne w postaci sztuk jeden...
      Postanowiłam rozmnożyć z tych nasion co były w środku. Muszę powiedzieć, że się udało! :) Chociaż nie wiem ile ich jeszcze będzie, bo z niepokojem zauważyłam, że na liściach pojawiła się jakaś biała zaraza. Tak samo na ogórkach... Ba! Mimo to, uciecha jest! :)
      Kotletów ruskich jeszcze nie robiłam, bo zbyt intensywny mieliśmy Weekend, ale jeszcze je zrobię, bo mi w głowie siedzą...
      :)))

      Usuń
  5. Dorotko prześliczne skorupy szczególnie te niebieskie ;) Wianek cudowny- zdolna jesteś ;)
    Fajne białe dynie, nigdy takich nie widziałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...bo niebieskości, to moja choroba! :))))))
      Ty też białych dyń na blogach w tamtym roku nie wyczaiłaś? No coś takiego... hihi! (odsyłam do komentarza wyżej... hehe!)

      Usuń
  6. Przesliczne skarby i tak kochana grzesz jak najwięcej!!!!:):):)
    Marzę o białych dyniach... są śliczne:)
    ściskam Dorotko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propo tego grzeszenia...
      ...to zaraz przypominają mi się Disnejowskie bajki, gdzie na ramieniu u kaczora Donalda siedzi diabełek i aniołek i się przegadują. W końcowym efekcie przeważnie diabełek bierze górę. Przypuszczam, że złośliwiec przetrącił skrzydełka (trójzębem!) temu mojemu świętemu... ;))))))

      Usuń
  7. Rozgrzeszam Cię siostro !
    Wianek jest przepiękny !!!!! A i ogródek i pawilon wygląda cudnie. A myślałaś o woalach, u nas dwie sztuki kosztują 16zł. pieniądze zadne ale i te firaneczki pasują i zupełnie za free, ha ha ha, pozdrawiam cieplutko, mam nadzieję, że synek w domu i to świętowaliscie. A dynie tez mam , urosły i dalej rosnął, pół ogrodu zarosło, ha ha ha , pa pa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amen! ;))))))
      Zanim pomyślałam o firankach, przeleciało mi przez głową, żeby kupić woalki, takie z organzy, ale w sumie te firanki są praktyczniejsze, bo już gotowe. Jakoś nadal nie podrodze mi do szycia i staram się tego unikać. W tym sezonie zostanie tak jak jest, ale... Leżąc w wannie przyszedł mi do głowy zupełnie inny pomysł - cztery białe zasłony do wanny! Są szerokie, odporne na deszcz, nie są przejrzyste, co jest plusem jak się nie chce nikogo z sąsiadów oglądać, no i mają już dziurki, że bezproblematycznie można je zawiesić. A poza tym są t a n i e, bo ok. 5 do 7 Euro w zwykłych sieciówkach... W przyszłym roku wyprubuję ten pomysł... ;)
      Cmokasy!!!!!!!

      Usuń
    2. P.S:
      Nie zgadłaś! To nie był toast na powrót synka, ale na spełnione jedno z dużych marzeń... ;)

      Usuń
    3. O zdradź to marzenie, bo spełnione można już powiedzić !!!
      Moje zasłonki w gwiazdki w pawilonie w ogrodzie , to zasłonki prysznicowe, a o woalach pisałam tych z Ikei, gotowcach, u mnie takie wiszą na tarasie, buźka, i wreszcie pomyśl o tym urlopie na Mazurach, poleżymy sobie na kanapach na pięterku, !!!:):):)

      Usuń
    4. No patrz!! Prysznicowe, czyli i te do wanny! Kupię takie na następny sezon, bo w tym roku to już mi się w ogrodzie niewiele chce zmieniać. Jeszcze trochę i trzeba będzie wszystko rozbierać... :(
      Spełnione marzenie to lustrzanka! Sony alfa 58. Teraz sporo pstrykam, bo przecież trzeba się podszkolić na nowym sprzęcie, no nie? ;)))
      Kochana, bardzo żałuję że znowu z tym urlopem na Mazurach mi nie wypaliło... No cóż, wyszło jak wyszło. Ale przecież marzenia są po to żeby je spełniać. Może spełni się i to, że uwalę się na jednym Ektorpie, a Ty na drugim...hihi! ;)

      Usuń
    5. To ja teraz rozumiem , zdjęcia wychodzą przepiękne, te wszystkie owady , do schrupania, ha ha ha

      Usuń
  8. skarby warte fgrzechu sądzę że lepiej grezeszyć i załować niż żałować że się nie grzeszyło :))) miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tym obiema łapkami! :)

      Usuń
  9. Co za zdjęcie fantastyczne świecącego łysego !!! Chciałam je udostępnić ale się nie udaje! Dorotko,wianek z czarnuszki śliczny, firanki bardzo pasują do wystroju, a w kupowaniu skorup nie wiem czy mnie przebijesz. Przydałaby się nam ta torba pt."Panie spraw żebym kupiła tylko to po co przyszłam". Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż jedna osoba zauważyła foto z tym łysym... ;)
      Powiem Ci, że jesteś bardzo blisko powodu wzniesienia toastu, tylko nie myśl sobie, że wybieram się przypadkiem na księżyc! hihihi! ;) Nie wiem jak się zdjęcia udostępnia w Google+, tylko całe posty. Chyba powinnaś skopiować i dodać, tak na moje rozeznanie...
      Ze skorupami to u mnie ciężka sprawa... W tym roku przy zmianie mebli sporo ich wyrzuciłam, bo po prostu było ich zbyt dużo.A teraz znowu dokupiłam. Na szczęście wszystko dało się poupychać po szafkach, bo jestem mistrzynią w robieniu tak zwanych "piramid" na półkach. Na zdjęciach widać tylko cząstkę moich zakupów, inne rzeczy pokażę przy okazji następnych postów. Chociaż też pewnie nie wszystko, po sztućce, czy powiedzmy trzepaczka, to są dla mnie rzeczy zbyt banalne...
      Kochana, myślę że tego typu napisy niezabardzo by nam pomogły. Bynajmniej Ja jestem odporna na takie oznaczenia...hehe! Nie to, żebym tam zaraz była zakupoholiczką... W sklepachpotrafię sie trtymać w ryzach, tylko cholera te bazary staroci u mnie w pracy wszystko psują!
      Pozdrowionka!

      Usuń
  10. Kochaniutka... takie grzechy to nie grzechy :-) Cudowności! Toast...hmm...urodzinki?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty... Urodzinki mam w styczniu. Dwa razy w roku nie obchodzę...
      Czyli? Pudło!

      Usuń
  11. Dearest Dorota, you made this wonderful photos!
    My favourites are crystal bowls of whether the crown from Nigel and bees in yellow flower!
    Nice summer days!

    OdpowiedzUsuń
  12. Dorotko ja zawsze uwielbiam twoje posty :) Tyle w nich ciepła :)
    Nie dziwi mnie, że tyle przytachałaś do domku tych staroci bo sa cudowne :) Ja ci już pisałam wcześniej w poście poprzednim, że dzięki tobie pokochałam odcienie niebieskiego :)
    Buziaki i teraz altanka wygląda perfekcyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi... Aż się zaczerwieniłam chyba... :))))))))
      Widziałam Twój wpis... No kochana, dla mnie niebieskości, to jedyne właściwe kolory...
      Pawilonikiem cieszę się bardzo, inwestycja ta jak najbardziej się opłaciła. Szkoda, że jeszcze może tylko miesiąc i trzeba będzie stół i krzesła schować do piwnicy, zdjąć dach, firanki... Niestety jesień nadchodzi, a z nią deszcze i ochłodzenie. Miejmy nadzieję, że będzie jeszcze duuuużo słonecznych dni...
      Cmokasy!

      Usuń
  13. o Ty gzresznico ;) piekne wazony :)) , a czarnuszke bardzo lubie i jaki masz swietny imbryczek z kwiatami

    pozdarwiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imbryczek także zdobyczny! Mam go już od jakiegoś czasu. Jest żeliwny, stał dosyć długo bezużytecznie w szafie i zawalał miejsce. Przynajmniej w ogrodzie się jeszcze do czegoś przydał...
      Serdeczności!

      Usuń
  14. Zgrzeszyłaś ale kto by tego nie uczynił.. hi hi cudne łupy! Taras zachwyca, wianek przecudny, złote rączki masz kobieto :-)
    Buziole!
    Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, dwa wianki z czarnuszki mi nie wyszły, ale mam nadzieję, że dwa wyjdą z kolbek kukurydzek.Narazie czekam, aż dojrzeją kolbki. Wysiałam podobnie jak w tamtym roku kukurydzę truskawkową, ale dokupiłam też nasiona innej ozdobnej. Jestem ciekawa co z tego wyrośnie.... Także czekam i czekam...
      Cmokasy! :)

      Usuń
  15. Wianek prześliczny.
    Ja uwielbiam bułeczki posypane czarnuszką :-)
    P.S ode mnie masz rozgrzeszenie jakby co :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarnuszką (razem z sezamem), posypują u nas Turcy taki płaski pszenny chlebek. Nazywa się to tutaj Fladenbrot.
      No patrz! Jesteś bardzo dla mnie szczodra, bo zdrowaściek nie muszę dukać... hehe!

      Usuń
  16. śliczne są te niebieskie wazoniki i zazdroszczę takich ładnych kształtnych dynii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi dyńkami nie wiem ile ich jeszcze będzie, bo niestety na liściach pojawiła się jakaś zaraza... Ba! Nie pryskam żadnymi środkami, co będzie, to będzie...

      Usuń
  17. Witaj Dorotko !
    Twoje grzeszki są do opuszczenia ,jesteś niesamowita ,
    Podziwiam Twoje pomysły i Twoje zbiory
    PIĘKNIE,CUDOWNIE ,ŚLICZNIE i.t d.
    pozdrawiam serdecznie Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Co tam w ogóle u Ciebie? Nie widuję Cię na FB, zresztą sama też tam wpadam tylko przelotowo....
      Uściski........................

      Usuń
  18. Jakbym czytała o sobie, te same myśli i grzeszki towarzyszą mi na targach staroci. Dobrze, że mąż mnie kontroluje, bo wykupiłabym połowę rzeczy. Wracając do Ciebie - w altance zrobiło się naprawdę romantycznie, wianek wyszedł cudowny, kule z koreczków po prostu świetne (nigdy takich nie widziałam), a w ogóle wszystkie zdjęcia mają w sobie taką magię, że oczu nie mogłam oderwać. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz ile fajnych rzeczy można zrobić z korków po winie?
      To super naturalny materiał, tylko ciężko osiągalny, bo Ja w sumie aż tyle zakorkowanego wina nie piję. Obecnie wielu producentów idzie na łatwiznę i zatykają butelki plastikiem. Wciskają kity ludziom, że nie ma różnicy smakowej w winie między prawdziwym korkiem, a tym z tworzywa sztucznego. Głównie chodzi o to, że plastik jest po prostu tańszy, ot co!
      U mnie w pracy (Rezydencja dla Seniorów) babciulki i dziadki sporo tych trunków piją, dlatego mam szansę uzbierać szybciej tego materiału, niżbym miała tylko sama to robić. Moi podopieczni dlatego mają nakaz - pić ile wlezie, a koreczki dla Dorotki! ;)))))
      Serdeczności!

      Usuń
  19. Sama nie wiem co piękniejsze,czy grzeszki czy ogród czy witrynki czy... :)) Czarnuszkę muszę mieć też :)) na wianki dwa ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wiosnę wysieję cały zagon czarnuszki! Od razu kupie z cztery torebeczki nasion. Widziałam w sieci, że kwiaty te są nie tylko w niebieskim kolorze, są i w bieli...Na ten drugi kolor będę też czatować.
      Pozdrowionka... :)

      Usuń
  20. Kochana ależ piękności kupiłaś :)) Wcale się nie dziwię, że się skusiłaś, bo jak można było ominąć takie perełki :))
    Wianek z czarnuszki przepiękny, zachwyca swoją urodą, naprawdę <3
    To w ogóle cudna roślinka i pięknie wygląda i jest nieprawdopodobnie zdrowa. Właśnie piję olej z czarnuszki..... w smaku przeobrzydliwy, ale ma niesamowite właściwości zdrowotne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż zerkłam w Google:

      "Oto 20 powodów dla których czarnuszkę oraz jej olej warto pokochać:

      1. Ma działanie immunoprotekcyjne. Zawarte w niej związki wzmacniają układ odpornościowy, pobudzając m.in. syntezę interferonu czy wzrost ilości limfocytów i makrofagów stojących na straży naszego zdrowia. Warto sięgnąć po czarnuszkę szczególnie teraz, na przełomie sezonów, aby wzmocnić organizm.

      2. Poprawia samopoczucie alergikom. Regularne przyjmowanie oleju z czarnuszki przez 6-8 tygodni powoduje znaczną poprawę symptomów. Czarnuszka – podobnie jak witamina C – jest świetnym antyhistaminikiem.

      3. Pomocna dla astmatyków. Po kilku tygodniach stosowania oleju z czarnuszki uzyskano znaczącą poprawę u 80% badanych (szczególnie pozytywnie odpowiadały dzieci): poprawiła się wydolność płuc, ustąpił świszczący oddech i można było zmniejszyć dawki konwencjonalnych farmaceutyków (inhalatorów).

      4. Pomoże uporać się z anemią. W wielu badaniach wykazano, iż regularne stosowanie oleju z czarnuszki podnosiło poziom hemoglobiny i erytrocytów. Naprawdę nie jest konieczne jadanie martwych tkanek zwierzęcych, skoro można używać czarnuszki. Jednak doktorzy uparcie przepisują żelazo i każą „jeść dużo mięsa” przy anemii. Jak widać nie jest to jedyny sposób aby pożegnać anemię :)

      5. Ma silne działanie antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybicze. Naukowcy podejrzewają, że stoi za tym spora zawartość tymochinonu. Podanie czarnuszki powodowało w ciągu 3-10 dniowej kuracji zahamowanie wzrostu patogenów, w tym również Candida Albicans. W dobie powszechnego zagrzybienia jak również zbliżającego się przełomu sezonów skutkującego jak zwykle wzrostem przeziębień, gryp, infekcji zatok, oskrzeli itd. – warto o tym fakcie pamiętać. W czarnuszce siła! :)

      6. Ma również działanie przeciwpasożytnicze. Olej z czarnuszki wykazał w badaniach działanie przeciwtasiemcowe u dzieci chorujących na tasiemczycę. Czarnuszkowa kuracja okazała się też skuteczna w przypadku zakażeń przywrą, nie powodując przy tym żadnych działań ubocznych. Czarnuszka dzięki poprawie funkcji układu immunologicznego skutecznie zwalcza również owsiki, blastocytozę, a nawet włośnia krętego. Pod tym kątem olej z czarnuszki ma działanie silniejsze nawet od oleju czosnkowego.

      7. Czarnuszka chroni przed skutkami promieniowania. W badaniach czarnuszka zapobiegała uszkodzeniom wywołanym promieniowaniem jonizującym w radioterapii. To ważna informacja dla tych, którzy poddawani są naświetlaniom promieniami w radioterapii chorób nowotworowych.

      8. Pomaga pozbyć się nadciśnienia. Czarnuszka nie tylko obniża ciśnienie krwi i zmniejsza ryzyko powstawania zakrzepów, ale również chroni przed wzrostem homocysteiny, prowadzącej do rozwoju miażdżycy.

      9. Przeciwdziała tworzeniu się kamieni nerkowych. Obniża stężenie szczawianów w moczu i hamuje formowanie kamieni nerkowych.

      10. Działa przeciwwrzodowo na żołądek. Olej z czarnuszki powoduje wzrost ilości mucyny w błonie śluzowej żołądka. Czarnuszka ma również udowodnioną skuteczność przeciwko bakteriom Helicobacter pylori. Przynosi ulgę w przypadku symptomów refluksu żołądkowo-przełykowego.

      Usuń
    2. c.d.

      11. Ma działanie cytotoksyczne – przeciwnowotworowe. Hamuje angiogenezę i metastazę komórek nowotworowych, stymuluje syntezę cytokin: interleukin, TNF-α oraz interferonu, immunoglobulin skierowanych przeciwko antygenom rakowym. Czarnuszka ma też zdolność wywołania apoptozy (zaprogramowanej śmierci) komórek rakowych – działa silnie antyutleniająco. Badania były robione w stosunku do licznych rodzajów nowotworów, między innymi białaczki, nowotworów okrężnicy, płuc, macicy, prostaty, piersi, jelita grubego, wątroby, mózgu czy nawet wyjątkowo niebezpiecznego i podstępnego raka trzustki. Czarnuszka nie czyni przy tym szkody komórkom zdrowym.

      czarnuszka kwiat12. Pomaga opanować zmiany skórne. Olej z czarnuszki jest tradycyjnie stosowany w przypadkach trądziku, łuszczycy, przy atopowym zapaleniu skóry, grzybicy skóry, wysypek, zmianach wywołanych zakażeniem bakteryjnym lub poparzeniem słonecznym. To ostatnie mogę potwierdzić własnym niedawnym doświadczeniem: kiedy w środku lata podczas prac w ogródku nieopatrznie spiekłam sobie odsłonięty kark, prosiłam następnie męża aby kilkukrotnie w ciągu dnia smarował mi obolałe miejsce olejem z czarnuszki (nie miałam akurat w domu kapsułek z witaminą E) i w ciągu najbliższej doby miejsce to było wyleczone z oparzenia słonecznego – naskórek był w doskonałym stanie, ból zniknął, złuszczenie naskórka nie nastąpiło. Doskonałe remedium!

      13. Ma działanie antycukrzycowe. Reguluje poziom cukru we krwi: działa ochronnie na trzustkę sprzyjając jej regeneracji i proliferacji wysp trzustkowych beta odpowiedzialnych za produkcję insuliny.

      14. Chroni przed uszkodzeniami wątrobę i nerki. Zarówno gdy czynnikami szkodliwymi są metale ciężkie czy też dostające się do ustroju ksenobiotyki (np. leki) czarnuszka chroni te dwa ważne narządy: oczyszcza ustrój z toksyn i przywraca prawidłowe poziomy markerów stresu oksydacyjnego.

      15. Chroni przed osteoporozą. Zwiększa gęstość mineralną kości dzięki zwartości kwasów tłuszczowych oraz silnemu działaniu antyutleniającemu i antyzapalnemu.

      16. Działa kojąco na ośrodkowy układ nerwowy. Stwierdzono działanie antydepresyjne, sedatywne (uspokajające) i anksjolityczne (przeciwlękowe) czarnuszki. Można powiedzieć, że działa jak adaptogen zwiększając naszą odporność na stres, przeciwdziałając stanom depresyjnym i/lub lękowym i poprawiając samopoczucie. Obiecująco przestawia się czarnuszka również jako oręż w zwalczaniu symptomów epilepsji czy choroby Parkinsona.

      17. Pomocna w przypadku chorób autoimmunologicznych. Znowu kłaniają się niezwykłe właściwości antyzapalne, antyhistaminowe i zmniejszające stres oksydacyjny, dzięki którym czarnuszka przynosi chorym poprawę samopoczucia w postaci zmniejszenia symptomów.

      18. Doskonała na problemy z włosami. Przeciwdziała łysieniu, hamuje wypadanie włosów, pozwala pozbyć się łupieżu i spowodowanego stanem zapalnym swędzenia, pobudza porost włosów i zwiększa gęstość czupryny.

      19. Przyspiesza gojenie się ran. Owrzodzenia, skaleczenia, rozpadliny, zmiany ropne itd. zagoją się szybciej dzięki czarnuszce.

      20. Wpływa pozytywnie na układ rozrodczy. Reguluje miesiączkowanie, wspomaga laktację u matek karmiących, a nawet stwierdzono jej działanie antykoncepcyjne podobne do etynyloestradiolu (syntetycznego estrogenu, składnika współczesnych tabletek antykoncepcyjnych), nie wykazując jednocześnie aktywności estrogenowej. Dobra wiadomość dla panów jest taka, że czarnuszka naturalnie podnosi u nich poziom testosteronu.

      Jestem pod wrażeniem.... Lek na wszystko.

      Usuń
  21. Dorotko, jak widzisz trudno sie oprzec tym pięknym przedmiotom, w kryształowych miseczkach zrobiłas świetne świeczniki, oczywiście niebieskie dzbanki, piekna dynię wychodowałaś... a kolorowa kukurydza od Ciebie mam nadzieje,że juz niedługo ją zerwę...musze zdobyc czarnuszkę na anemię, albo ogołocę Twój piekny wianek. A i jeszcze świetne to zdjęcie z połowa księżyca....Ty robiłas??? Pozdrawiam gorąco...papa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałam wczoraj do kukurydzek, jeszcze na nie ciut za wcześnie.Jak poczynisz zbiory, musisz kolbki porozkładać w dobrze przewiewnym miejscu, żeby podeschły. Nie mogą leżeć też zbyt gęsto, bo zaczną pleśnieć. Dobrze także jak widzisz, te kolbki mieć na oku.
      Te główki co widać na ostatnim zdjęciu, to jeszcze inne ozdobne kukurydzki. Jestem ciekawa, jakie będą.
      A nasiona czarnuszki dostaniesz właściwie w każdym ogrodniczym sklepie (z łapkami wynocha od mojego wianka dobra kobieto! hihi! ), a nawet w stoiskach w normalnych sieciówkach jak na przykład Netto. Ja chyba tam kupiłam, albo w drogerii, już dokładnie niepamiętam.
      Zdjęcie księżyca jest kochana MOJE... :)
      Pozdrówka.........................

      Usuń
  22. WoW!!!!
    Nie wiem od czego zaczczac…..
    Post swietny,i komentarze bardzo interesujace!!!!
    Wieniec przepiekny,choc prawde powiem,ze o tych wspanialych wlasciwosciach nic nie wiedzialam…..
    Musze poszukac tego oleju z czarnuszki….
    Miseczki ,kieliszeczki….cudo.
    Ja przez zniwa nie bylam na zadnym Flohmarku….trzeba to nadrobic!!!!
    Przepiekny pawilon,cuowne zdjecia dyni itd….
    Podziwiam!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz... Nie myślałam, że w komentarze się zagłębiasz... ;)))))
      Kochana, Ja tylko bazar staroci u mnie w pracy nawiedzam, po innych Flohmarktach nie łażę, ludzie za byle co chcą niewiadomo ile pieniędzy, a czasami mają po prostu śmieci. Wolę u mnie w Seniorenwonheim się potargować bo i często za darmochę coś mi wpadnie. Babciulki mnie znają (sławna jestem jak cholera... hihi!), takżejestem na dobrej drodze do kompletnego zagracenia naszego domostwa...... ;)))))))

      Usuń
  23. A tam, takie grzechy na pewno będą Ci odpuszczone :D
    Wianek jest przepiękny!
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  24. kupilas sliczne rzeczy tak ze wcale sobie nie wyrzycaj ze moze za duzo. Slicznie u Ciebie!!!! Ja wlasnie dzisiaj w nocy wrocilam z Polski i juz tesknie i placze dlaczego przyszlo mi byc emigrantka. Chce jak najszybiej tam wrocic nawet jesli trzebaby bylo zyc skromnie ale jesc polski chleb i widziec "polskie niebo".!!!!
    We Francji sprzedaja suszone nasionka tej roslinki z niebieskimi kwiatkami, podobno ma duzo wlasciwosci leczniczych ale juz nie pamietam dokladnie jakich, popularna w Algerii. Pozdrowienia i usciski Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, moich zakupów nie pokazałam wszystkich, bo i tak zawaliłam ten post sporą ilością zdjęć.Pobytu w PL zazdroszę, nie byłam tam już parę lat, niestety mój urlop tam nie wypalił.
      Kiedyś, zaraz na początku jak przyjechaliśmy do DE na stałe, bardzo tęskniłam i też popłakiwałam. Z czasem gdzieś ta tęsknota znikła. Owszem chętnie bym pojechała i odwiedziła stare kąty... ale tylko odwiedziła. Inaczej jest tam jechać jako gość, ale status gościa przecież kiedyś się skończy. Nie znam Twojej sytuacji, ale jeżeli masz możliwości tam wrócić, gdzie mieszkać, oraz pracować - to wracaj dziewczyno! Niestety Ja takiej możliwości nie mam. Kiedyś jeszcze tliło się coś tam w głowie, że wrócę, jednak realia życiowe sciągnęły mnie na ziemią i lądowanie było dość twarde. Nie mam gdzie wrócić. Do mojej Mamy?
      Ot, i symulacja sytuacji: wracamy do PL! Z dzisiaj na jutro. Pakujemy cały dobytek, albo i po co? Od razu teleportujemy się z wszystkim co mamy teraz w mieszkaniu. I co? Nie miałabym gdzie tego tam upchnąć, bo pewnie musielibyśmy się gnieźć w jednym pokoju.Wizją byłaby rozbudowa poddasza i zrobienie przybudówki.ale to chyba musiałabym wygrać w Totka, żeby podołać kosztom całej tej przebudowy. Praca? Nie byłoby mnie w domu od rana do wieczora, jak jeszcze mogłabym dojeżdżać autobusem, bo są polikwidowane (Mama mieszka na wsi i to tej zabitej dechami).Moje dzieciaki? Musiałyby do szkół dojeżdżać, problem wynikłby z językiem polskim, bo niewiele rozumieją.Dalsze kształcenie także miałyby zamknięte, bo co Ja bym tam była w stanie zarobić?
      Tutaj mamy inne możliwości, wszystko pod ręką, oczywiście jest COS ZA COS... Niebo jest tutaj inne, te na Mazurach jest niepotarzalne.Coraz częściej mam też wrarzenie, że się cofam w słownictwie, tz. mam ograniczony dobór polskich słów. Tak jakoś ze znajomymi żeśmy o tym rozmawiali i oni też mają takie odczucia co do siebie... Dobrze, że są te blogi, to przynajmniej trenuję polski język. Chociaż coraz częściej mam problemy przy pisaniu postów ze składnią zdania. Czy ma być coś na początku, czy na końcu... Echhhhh...

      Usuń
    2. Co do tego kwiatka, to o jego właściwościach leczniczych napisałam w jednym z komentarzy wyżej...

      Usuń
  25. Ja się nie dziwię Twoim polowaniom. Sama bym chodziła bez żadnych wyrzutów! Ode mnie masz rozgrzeszenie ;) Co więcej... Jeśli udałoby Ci się upolować coś z firmy Arzberg we wzorze Blaublüte za tzw. grosze, to ja Cię ozłocę. Moja mama ma hopla i wyszukuje do kompletu. Są oczywiście nowe do kupienia, ale to nie to samo, no i cena też lekko zaporowa się robi.
    W ogrodzie u Ciebie pięknie. A czarnuszkę na wianku jak mocowałaś??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, Ja nie pokazałam wszystkiego co kupiłam, było tego o wiele więcej. Z porcelaną tym razem się powstrzymałam, bo widziałaś na pewno co mam w witrynach w pokoju dziennym, to sama rozumiesz...hihi! Równie na maxa zapchane mam szafki w kuchni, że o piwnicy już nie wspomnę. Skorup na bazarze było sporo. Wpadł mi w oko orginalny komplet firmy Zwiebelmuster (biało z niebieskim), jednak na szczęście się opanowałam. Wyroby Arzberga znam, jest to renomowana firma. Sporo mam porcelanki z bazaru właśnie od nich. Serii tej (Blaublüte) nie znam, zajrzałam aż w Google...
      ...jest bardzo ładna! Twoja Mama ma dobry gust... :)
      Delikatne niebieskie kwiatuszki na białym tle... Będę patrzeć przy okazji następnych bazarów za tym motywem, jednak kiedy następny taki będzie, tego nie wiem.
      Czarnuszę przykleiłam bezpośrednio klejem na gorąco. Dobrze jest właśnie tak jak Ja to zrobiłam, wykorzystać jeszcze nie w pełni obsuszone główki, bo przynajmniej nic się nie kruszy i nie obsypuje.

      Usuń
    2. Nawet jakby następny bazarek był za rok, to i tak pamiętaj :) Mama ma świra od dłuższego czasu. Kiedyś jej babcia miała cały serwis, ale niestety prawie wszystko się "wytłukło". No i teraz sentymentalnie zbiera.
      Zwiebelmuster boski! Nie wiem jakim cudem się opanowałaś... Jeszcze kilka bazarków i będziesz mogła otworzyć ekskluzywny butik z porcelaną i szkłem ;)
      A wieniec jest śliczny. Ja w tym roku nie zdążyłam mojej czarnuszki wysiać. Jednak nasionka na nowy sezon są i dzięki Tobie już wiem jak wykorzystam główki po kwitnieniu :)

      Usuń
  26. I jak doczytałam do końca to zapomniałam co chciałam napisac na początku :P Ale z przyjemnością pooglądałam i poczytałam, a ... czuj się rozgrzeszona :D To tylko dobry uczynek dając przedmiotom nowy dom i jaka to piękna ekologiczna ideologia się kłania od razu :D No same korzyści. Przygarnęłaś czyjąś pracę, dar ludzkich rąk przecież :)))) Czy czujesz się już rozgrzeszona? :))))
    ślicznie w twoim ogrodzie. Buziaki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...bo u mnie zawsze (nooo... przeważnie) w postach jest taki misz-masz, że się wcale Tobie nie dziwię, że się pogubiłaś! hihi! ;)
      AMEN! ;)))

      Usuń
  27. Dobrze ci radzę- wyjmij wianek na wierzch:) Spodobał mi się bardzo i szkoda go chować. Zazdroszczę targowiska w pracy- chętnie bym kupowała a dzięn wcześnie pewnie umierałabym z emocji:) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten wianek chyba jeszcze nie jedno miejsce w domu zaliczy, obecnie czekam aż dojrzeją kukurydzki, będę dalej wianki wiła... ;)

      Usuń
  28. Też bym zgrzeszyła:-)))))
    Wianek z czarnuszki- ekstra.
    Fotkami się zachwycam!

    OdpowiedzUsuń
  29. Dorotko,księzyc mnie powalił,reszta fotek świetna.Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. Dorotko,księzyc mnie powalił,reszta fotek świetna.Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba! Uczę się dopiero na nowym sprzęcie... :)
      Serdeczności..........

      Usuń
  31. Interesujace fotografie, ciekawie polozone swiatlo? Ja oferuje swoje zdjecia gratis( w zamian za link do strony), jesli ktos z Twoich znajomych by potrzebowal, to zapraszam www.my-gratis-foto.de

    pozdrawiam, marek :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)