Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


sobota, 7 listopada 2015

...oby jak najszybciej do Adwentu!

Witajcie!

Dopada mnie chyba jesienna chandra...
Mimo, że dzisiaj było na dworze 19-ście stopni na plusie, to tak jakoś dziwnie... Wręcz... Hmmmmm...
 ...nieprzyjemnie ciepło, jak na listopad. Ta cała  jesień gra mi coraz bardziej na nerwie. Na tyle, że zaczęłam wywalać powoli z domu wszelkie jesienne deko. Może i ktoś z Was popuka się teraz w głowę, bo przecież jesień jest tak kolorowa i obfita, ale Ja zdecydowanie już mam jej dosyć!



Czuję się trochę jak ta sroka na tym drzewie niżej...
Smętnie.







Oby jak najszybciej do Adwentu, bo oszaleję!

Były oczywiście i fajne momenty ostatnio, na przykład dzień otwartych drzwi w Phantasialand dla mieszkańców miasta (pisałam już parę razy o tym miejscu w starszych postach, także nie będę się powtarzać, a Ci nie w temacie niechaj poszperają może trochę po moim blogu) :







Był też fajny St. Martin w mojej dzielnicy.
W Północnej Westfalii jest to święto bardzo celebrowane. Dzieciaki robią sobie lampioniki z kolorowych papierów i papy, i łażą z tymi światełkami późnym wieczorem przy muzyce, śpiewając piosenki na ten czas. Całość kończy się potężnym ognichem, ciepłym kakao i drożdżowym ludzikiem, który obowiązkowo musi dostać każdy. Acha! i nie może oczywiście zabraknąć samego świętego Marcina w czerwonym płaszczu, hełmie na głowie i na białym koniu!




Tam gdzie przechodzi pochód, najczęściej okna  czy obejścia domów, przyozdobione są lampionami, i światełkami.



A teraz o dyniach. 
Czy ktoś uwierzy czy nie, ale... Ta żółta w zielone paseczki, to......? Też Baby Boo! 
W tamtym roku kupiłam tylko jedną, a w tym wysiałam nasionka. Na wszystkich krzaczkach były białe, na jednym - całkowity odmieniec! 
Czy komuś z Was też takie coś z Baby Boo się przytrafiło?




Kwitnie  mój kaktus  szlumbergera, także święta bliżej niż dalej! :)))))))





A teraz z innej beczki...

Blog...  Czym dla mnie jest to miejsce w sieci? Muszę powiedzieć, że jest to moje najbardziej udane wirtualne dziecko. Były i inne dzieci. Jakieś fora, grupy (moje własne i obce), portale społecznościowe... Jednak zawsze czegoś mi w tym wszystkim brakowało. Aż do  pewnego dnia jak zaczęłam szukać w Google (wyszukiwanie grafiką) - dekoracji na stół. Wyskoczyła mi masa  zdjęć. Kliknęłam na jedno  i wlazłam na blog Edyty i kompletnie tam  przepadłam! Zdjęcia mnie na tyle urzekły, że zeszłam niżej, zaczęłam myszkować i stwierdziłam że....? Nawet ludzie komentarze piszą! I od tego się zaczęło. Najpierw obserwowałam i pisałam anonimowo. Za jakiś czas wyskoczyła mi informacja , coś w stylu :
- załóż konto dobra kobieto, albo załóż konto z blogiem, na co czekasz?! Będziesz szczęśliwa!
Kurde, jaki ten wujek Google sprytny jest!
Dałam się namówić. Najpierw było tylko konto, nie byłam już anonimowa. Przez ten czas bytności już z twarzą i nazwą latałam sobie to tu, to tam po tej blogosferze niby ten motylek, zdążyłam nawet zawrzeć znajomości niektóre ze zgrzytami, ale.... Warto było. Tak na marginesie nadal jestem ciekawa KIM jest pani Iwona z którą miałam przyjemność na blogu Asi z Warszawy...hihi! (chętnie Cię poznam! Bez zgrzytów z mojej strony, obiecuję). Potem przyszła decyzja - zakładam bloga! I pierwszy post. Ciężko było. Nie mogłam połapać się w ustawieniach, dodawaniu zdjęć....Wiedza na ten temat przyszła dużo później i była wynikiem prób i błędów. Siadłam przed komputerem, przede mną była biała pusta karta, zupełnie jeszcze niezapisana... Powstały na niej pierwsze słowa i... poszło! Zaistniałam na blogspocie. W sumie nie tak od razu. Przez długi czas nie zaglądał do mnie nawet pies z kulawą nogą...  Było rozczarowanie, nawet decyzja żeby zlikwidować bloga. Ba! Nawet był już zgłoszony do kasacji, ale na unicestwienie się czeka. Jest na to odpowiednia ilość dni, można przed upływem czasu zmienić jeszcze zdanie. I tak też zrobiłam, inaczej nie czytalibyście tego teraz. Pamiętam pierwszą osobę, która się dopisała do obserwujących (dziękuję Kasiu!), potem doszły następne. Blog się rozwinął. Z początku może był i kojarzony jako blog kulinarny, (to pewnie przez ten zawał ciast i trochę kuchenny pierwszy baner). Nie jest też blogiem typowo ogrodniczym (wywaliłam oczy, jak u kogoś niedawno zobaczyłam go w zakładce: ogród... hihi!). Zatrzymuję na zdjęciach chwile, które mnie absorbują, są częścią mojego życia. Nie piszę dużo postów. Bo powstało ich dopiero ponad sto. Dlaczego? W pewnym sensie ważna dla mnie jest jakość niż ilość. Wiem, że wiele blogerek wrzuca po 3-4 posty na tydzień, ba! Czasami i więcej! Ja tego nie robię, bo nie przypuszczam, że życie realne byłoby dla mnie tym czym jest, jeżeli bym codziennie spędzała czas na wykombinowywaniu postów. Z początku blogosfera mnie rozbuchała. Jednak jak to się mówi, doświadczenie przychodzi z czasem. Są rzeczy których już nie robię na blogu i takie których robić absolutnie nie będę.
I tu mogę wielu osobom się narazić, i wywołam może wilka z lasu. Ale zauważyłam u niektórych z Was podobne przemyślenia, takie "na głos". A więc...
Nie prowadzę obserwacji za obserwację, nie daję też komentarza za komentarz... Kiedyś grzecznie dopisywałam się, jak ktoś i u mnie zaistniał. Nie robię tego obecnie, bo z wieloma blogami po prostu nie jest mi po drodze - kompletnie inne zainteresowania, inne tematy. Wiele prowadzących , to na pewno fajne babki, ale co Ja mogę napisać o poezji, szyciu, szydełkowaniu, malarstwie, kosmetykach, modzie... Mam tego typu blogi  u mnie na pasku bocznym i owszem.  Ale zaciekawiło mnie tam coś kompletnie jeszcze innego. Na jednych lubię dobre fotograficzne ujęcia, na innych teksty. Komentuję nieregularnie, bo po pierwsze i najważniejsze to cierpię na niedoczas. Wszyscy coś tworzymy, są w tym blogowym świecie lepsi, gorsi, są i prawdziwi prominenci blogowi. Z jednymi piszę, z innymi nie, niektórych tylko po cichu obserwuję i nawet nie przypuszczam, że oni coś wiedzą o mojej obecności.
Nie biorę udziału w wyróżnieniach, bo uważam, że są inne, fajniejsze formy wyrażenia sympatii.
Co do komentarzy, to nie lubię tekstów typu "extra", "piękne", dlatego i sama takiej ubożyzny słownej nie rozprzestrzeniam. Negatywne komentarze? Hmmmm... Zrobiłam się chyba zołzowatą jędzą, bo takie także czasami wychodzą z pod mojej klawiatury.Staram się pisać grzecznie, efekty są różne, ale  jeżeli ktoś czeka na szczerą opinię, to po co obwijać w bawełnę?
Jestem na Pintereście, ale nie piszę tam nic, bo lubię pooglądać, zainspirować się, i popodziwiać najlepszych. Nie ma mnie na Instragramie i nie będzie, nie mam też homepage bloga na Fejsie - chociaż była! Zanim jednak wypuściłam ten stwór w sieć, nacisnęłam na przycisk "kasuj". Rozsądek wziął górę. Przez głowę przeleciała myśl - ile mi to wszystko czasu zeżre... Następne wstawianie jednych i tych samych zdjęć, proszenie o lajki... Przecież nie prowadzę żadnej firmy, nie zarabiam tym pieniędzy. Masakra jakaś! Lepiej pójść z dziećmi na lody.

Coś jeszcze pozytywnego o blogu? Blog pozwala mi ćwiczyć  język polski, bo niestety ten mój polski jest już opłakany i  mam z nim trudności. Często piszę jakieś zdanie i przerabiam po parę razy. Zastanawiam się czy powinno być tak, czy inaczej zapisane. Głównym problemem jest składnia. Niestety, to robią prawie 24 lata życia w DE. Może teraz i zostanę zlinczowana jako matka, bo? Moje dzieci  nie mówią po polsku. Najstarszy mówi, ale w taki sposób, że w PL od razu będzie wzięty za obcokrajowca. Średni umie trochę... Najmłodszy? Hmmmm... Praktycznie wcale.

Co będzie dalej z blogiem? Dopóki mam z tego radość, będzie istniał. Wiem jednak, że nadejdzie taki dzień kiedy powiem sobie - dosyć! Jak zresztą wiele innych przede mną, których blogi zawisły w sieci, albo znikły na zawsze...
Ale póki co, to nie myślę o tym jeszcze.
A żeby nie było, że ze mnie nie tylko zołzowata jędza to i jeszcze  sknera się zrobiła....
Ogłaszam Candy!



Do wygrania są dwie lodowe gwiazdeczki. Dodały one uroku w poprzednie święta świecznikowi nad stołem. Jak to wyglądało, tak dla przypomnienia :



A więc do wygrania są dwie lodowe gwiazdeczki. Wylosowane będą dwie osoby, każda z nich dostanie ode mnie po jednym egzemplarzu.

Zasady zabawy takie jak i na wielu innych rozdawajkach:

- chętni do wzięcia w zabawie (prowadzący regularnego bloga) proszeni są o potwierdzenie udziału w komentarzu pod postem;
- ustawienie podlinkowanego zdjęcia z "Candy" w banerze u siebie na blogu;
- jeżeli mnie nie śledzisz, miło mi będzie, jak zostaniesz moim obserwatorem, ale to nie jest warunek konieczny...

Dodatkowo...

Zapraszam do zabawy moich znajomych z Facebooka., którzy chętnie zaglądają na bloga i wielokrotnie mnie dopingują... ;) Wystarczy, że w komentarzu pod postem wyrazicie chęć udziału w zabawie - dla nie mających konta : wybierzcie opcję Anonimowy i podpiszcie się waszymi danymi z Fejsa.

Bawimy się do Mikołajek. Wyniki ogłoszę w ten sam dzień wieczorkiem...

A więc...
Ktoś chętny?

82 komentarze:

  1. Najwyraźniej się starzeję, bo kiedy doszłam do końca, to zapomniałam co było na początku ;) wiec rada nie rada, przeczytałam z niesłabnącym jak się okazało zainteresowaniem wszystko jeszcze raz :)) Myślę Dorotko, że jako bloger też się dorasta... Na początku jest zachłyśnięcie, oczarowanie... jednym słowem zachowujemy się jak zakochani ludzie. potem przychodzi opamiętanie i w końcu dojrzałość! I ten stan jest najfajniejszy, bo łapiemy równowagę między życiem wirtualnym i tym realnym.
    Mój kaktus szlumbergera też kwitnie jak opętany przypominając mi o zbliżających się wielkimi krokami świętach. I dobrze! Bo ckni mi się za gwiazdką okrutnie! Czas jednak płynie szybko... czasem szybciej niż byśmy chciały i już za chwileczkę, już za momencik będziemy stroiły nasze wnętrza, zapraszając baśniowy nastrój do naszych domów :))
    Jeśli chodzi o dynie, to myślę, że biały kolor jest efektem recesywnego genu, który z każdym następnym pokoleniem będzie występował coraz rzadziej. natura ma tendencję do powracania do stanu pierwotnego ;)
    Na candy się zapisuję oczywiście. Mowy nie ma by mogła mnie ominąć zabawa u Ciebie!
    Buźka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to tak z zamierzeniem tyle wszystkiego w tym poście, żeby totalnie czytaczy zakręcić! ;))))))

      Usuń
  2. Dorotko, nie martw się, każda Dorota jest po trosze zołzą, czarownicą i anielicą w jednym. Ale właśnie to jest w nas piękne :) A bloga prowadź, bo uwielbiam, i to jest prawda, oglądać Twoje zdjęcia. Tak więc Kochana, pisz, rób zdjęcia, wstawiaj i nawet nie myśl o zamykaniu bloga :)
    A na Twoje candy oczywiście się zapisuję, a co :)))))
    Pozdrawiam, Dorota, również zołza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorcia, Ja się moim charakterkiem absolutnie nie przejmuję, bo to po prostu jestem JA, czy taka, czy siaka, ale Ja.
      Blog pozostanie, może za dużo napisałam rozmaitości w tym poście i zakręciłam wszystkich. Ale tak jak napisałam wyżej - napewno kiedyś będzie ten koniec.

      Usuń
  3. Haha ja też potrafie być wredna i co?, chyba taka kobiet natura. Nikt nie jest święty;) ani się waż zamykać bloga...jest taki prawdziwy:):):)naturalny.A mamy pogode do du...to każdego dopada chandra.spokojnie to przejdzie- już niedlugo święta, cudowny,piękny czas:) na Twoje candy oczywoście się zglaszam:) piękne te płatki(?);)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam i zadumałam się totalnie :) Zdjęcia jakie mega , warto było kupić nowy sprzęcior :) Takie kolorowe , nasycone barwami , idealnie wszystko uchwycone . Moim zdaniem blogi zmieniają się razem z nami , to my decydujemy co na nich piszemy , a jeśli się komuś nie podobają nasze dygresje od głównej tematyki bloga ... trudno niech czytają inne , my mamy swoich , wiernych czytelników :) Ja piszę o tym co mi w duszy zagra i tyle :) Pozdrawiam Dorotko trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O widzisz z tego wszystkiego zapomniałam dodać że zapisuje się na Candy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta cała zwarta kolumna na temat blogowania miała wzbudzić refleksję, może i kontrowersje (?). Po to napisałam to... Jest to pewne spojrzenie nie tylko z mojego punktu widzenia.
      Czym jest dla każdej z nas prowadzenie bloga?
      Czy warto rzucać się w wir postów i komentarzy?
      Ile czasu na to poświęcamy i czy aby na pewno ten czas nie jest przesadnie przelany na blogspot, bądź wiele dodatkowych miejsc w sieci, które zabierają nasze życie, te realne. Często widzę gęste posty młodych mam na temat domowego życia i co? Coś mi tutaj niepasuje. Bo na zdjęciach sielanka, uśmiechnięte dzieciaki, mamy, które codziennie je rozpieszczają domowym ciastem, zajęciami, zabawą... Masa kolorowych zdjęć. Kurde, albo Ja jestem do du*y, bo Ja nie dam rady tak prowadzić domu, albo tam jest to czystą improwizacją. Dlatego nie piszę zbyt dużo postów, bo żeby utrzymać rodzinę w tych prawdziwych rodzinnych relacjach (nie tylko do sesji zdjęciowej) potrzebny jest czas.
      Miło mi, że bierzesz udział w rozdawajce...Dobrze, że zaznaczyłaś, że się zapisujesz, jestem uważna pod tym względem jak cholera! hihi! Oczywiście teraz sobie żartuję.... ;)

      Usuń
  6. I co ja tu mogę jeszcze napisać ,jak Ty ten temat blogosfery tak pięknie ujęłaś.
    Z językiem Polskim jest u mnie troszkę podobnie ,często się zastanawiam czy zdanie jest dobrze napisane gramatycznie wiec ograniczam pisanie na blogu do zbędnego minimum.
    Natomiast moje dzieci mówią dobrze po Polsku ,ale z pisaniem już gorzej ,a jak się wezmę za czytanie ,to można się czasem pośmiać
    Kaktus piękny ,muszę sobie taki kupić ,bo poprzedniego zmarnowałam.
    A czy ja mogę się ustawić w kolejce po te gwiazdeczki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, Ty jesteś krócej niż Ja w DE, jeszcze wszystko kochana przed Tobą! Po tylu latach co Ja i Tobie zacznie się knocić. Masz szczęście, że miedzy Twoimi dzieciakami jest mała różnica wieku, to między sobą oni potrafią rozmawiać po polsku. U mnie tylko Tim potrafi dość płynnie mówić, bo urodził się krótko po moim przyjeździe tutaj. Nie znałam wtedy niemieckiego, to i mówiłam do niego po polsku. Następni chłopcy przyszli na świat po bardzo długim okresie czasu. Niestety są teraz takie czasy, że dwoje musi pracować, nie mogę sobie pozwolić na bycie kurą domową (a szkoda!). Nie było zbyt wiele czasu, żeby uczyć ich po polsku, bo obowiązki ich wychowania przejęło poniekąd przedszkole, szkoła, świetlica... No a tam przecież panuje niemiecki. W domu rozmawiamy "mieszanką".Jesteś tutaj, to wiesz jak to wygląda...hihi! Jak rozmawiam z Tobą to nie muszę się "anstrengen" i rozmowa idzie lekko, właśnie w tej mieszance. Jak rozmawiam z kimś z Polski, co nie ma kontaktu z niemieckim,rozmowa często idzie jak po grudzie, bo zdaję sobie sprawę, że muszę niektóre rzeczy tłumaczyć, a na niektóre słowa mam pustkę w głowie.
      Jasne, że po gwiazdeczkę możesz stanąć w ogonku!

      Usuń
  7. Popatrzyłam na sówkę od Ciebie ( cały czas zajmuje w pokoju ważne miejsce) i stanęłam po gwiazdeczkę:-)
    A cały Twój post świadczy o pięknie jesieni:-)
    Ale i ona wkrótce musi ustąpić Adwentowi! Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, kto wie? Może będziesz miała szczęście i gwiazdeczka zajmnie miejcse obok sówki.... Kto nie ryzykuje, ten nic nie ma... ;)
      Serdeczności!

      Usuń
  8. Mam wrażenie, że twoja pogoda to taka jaką ja miałam jeszcze przedwczoraj, wczoraj się z lekka rozjaśniało a dzisiejszy poranek mnie po prostu powalił. Pięknie i słonecznie ale i ciepło. Wyszłam na taras i oniemiałam. Padało wczesnym rankiem więc obecnie jest takie powietrze jakbym była w jakiejś ciepłej oranżerii. Aż krzyku narobiłam z radości jak jest ciepło :D
    Mam nadzieję, że i do Ciebie przyjdzie ten cieplejszy front. Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą pogodę trafnie określiłaś - jak w orażerii. Wręcz parno(?!). Obecnie jest też 19-ście stopni na plusie, słońce świeci, dlatego zaraz spadam na spacerek. Sama nie wiem w sumie jak się ubrać, bo za lekko - może mnie przewiać, z grubo - będę się pocić jak szczur i... też może mnie przewiać! hehehe!

      Usuń
  9. Wydaje mi się, że każdy wypracowuje sobie własne metody prowadzenia bloga i tego się trzyma :) Ja przyjęłam sobie zasadę by odpowiadać wszystkim na komentarze pod postem, lubię taki kontakt z osobami mnie odwiedzającymi. Dzisiaj u mnie świeci słoneczko to i od razu weselej na duszy chociaż wieje strasznie. Czekam na pogodę bym mogła wyjść z aparatem.
    Pozdrawiam Ciebie serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się kiedyś także wszystkim odpowiadać, jak nie u siebie , to u tych co coś tam u mnie napisali. Niestety czasami jest tych komentarzy tyle, plus jeszcze prywatnych wiadomości, że niewyrabiam! Nie mam tu tylko bloga na myśli, dochodzi do tego Facebook, czy jeszcze jedno miejsce w sieci, które chcę unicestwić, bo nie mam czasu odpowiadać na banalne wiadomości.
      Ja wyszłam dzisiaj z aparatem, ale nie zrobiłam ani jednego zdjęcia... Była piękna pogoda, można rzec wiosna a nie jesień, ale jakoś brak natchnienia chyba.
      Serdeczności!

      Usuń
  10. Ewidentnie moja droga dopadła Cię nasza babska przypadłość, czyli "chwilowy dół", kiedy wszystko wokół wkurza i wydaje się, że czegokolwiek nie robisz - nie ma to sensu. Też tak mam i chyba każda z nas tak ma. Ale to znak, że jesteśmy kobitkami z krwi i kości i nasze hormony ciągle pracują. To co dzisiaj wydaje Ci się beznadziejne - jutro okaże się najfajniejszą rzeczą jaka w życiu Ci się przytrafiła. Obudzisz się rano, zobaczysz słoneczko i stwierdzisz: "Jaka ja byłam głupia. Przecież ten świat jest taki piękny". I zapomnisz o tym co złe. Tego życzy Ci kobieta, która bardzo dobrze rozumie Twoje dylematy i serdecznie pozdrawia. Pamiętaj: Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hormony?!!!!!!!!
      Oj kobieto, nie przerażaj mnie! Czyżby to już ten przekwit mnie dopadał?!!!!!!!!!! hehehehehe! ;) Oczywiście teraz sobie żartuję, chociaż w podświadomości strach przed menopauzą jest....
      Wiem, że wiele problemów - to nie problemy. Są gorsze rzeczy, co mogą się przytrafić, jak choroba, strata kogoś bliskiego, etc. Spoko, sprawy blogosfery to nie jest dla mnie trauma. Tylko moje spostrzeżenia.
      A jesieni nigdy nie lubiłam! :)

      Usuń
  11. Mam nadzieje, ze bedziemy sie cieszyc jeszcze dlugo Twoim blogiem. Bardzo podoba mi sie Twoje podejscie do spraw blogosfery. Jestem dopiero 9 lat w DE i jeszcze niemiecki wciaz kuleje, ale juz lapie sie od jakiegos czasu, ze zastepuje polskie slowa niemieckimi i czasem na szybko trudno mi sobie przypomniec jak to bylo po polsku. I zdarza mi sie po przyjezdzie do Polski w pierwszych dniach, odruchowo po wejsciu do sklepu powiedziec: hallo. Dopiero dziwny wzrok sprzedawczyn przywoluje mnie do rzeczywistosci.
    U mnie tez cieplo, za cieplo na listopad, ale juz wczoraj wieczorem widzialam swiatelka bozonarodzeniowe na balkonie. Sama czekam juz na adwent, choc u nas Weihnachtsmarkt, przynajmniej w naszej dzielincy, zaczyna sie juz 13 listopada. A ja zaczelam polowanie na fajna biala choinke deco z porcelany, Twoja z Kodi mega mi sie podoba. Ustawiam sie w kolejce po gwiazdeczke. Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, niestety przyzwyczaj się do tego, że Twój niemiecki będzie zawsze kulał, a każdy rdzenny Niemiec od razu zauważy, że mówisz jak nie z błędami, to z obcym akcentem. I najciekawsze jest to, że powie Ci jeszcze z kąd jesteś. Ja też wyłapuję w mig KTO jest KTO, bo nawet Polacy z różnych regionów Polski mówią inaczej po niemiecku - inaczej akcentuje ktoś ze Sląska, inaczej z Gdańska. Zastępstwo polskich słów niemieckimi, to też rutynowa sprawa. Mieszkamy tutaj, żyjemy i samoistnie pojawiają się te naloty. Ja nazywam to "mieszanki" w zdaniach. W sumie jest to normalką. Jest gorsza rzecz. Po wielu latach zaczniesz się łapać na tym, że Twój zakres polskich słów jest bardzo ograniczony. Rozmawiając jakiś czas temu ze znajomymi na ten temat doszliśmy do tych samych wniosków.Jest to jakby wtórne cofanie się. Bo łapię się na tym, że nie wiem jak nazwać coś po polsku i po niemiecku też! I to jest katastrofą, bo przez tą dwujęzyczność stajemy się... Hmmm... Nijacy (?)
      Skąd jesteś z Niemiec? Nie mogę znaleźć Twojego bloga. Te białe choinki były w tamtym roku w Kodi. Jeżeli masz blisko ten sklep, możesz tam wiele fajnych rzeczy upolować. Obecnie jest tam masa rzeczy ze srebra i drewna.

      Usuń
    2. Z tym juz sie pogodzilam. Nie mam bloga, mialam zalozyc, wiec konto mam, ale do bloga nie doszlo. Jestem z Essen a z Polski ze Slaska. Bylam w Kodi, ale nie widzialam, jeszcze raz sie wybiore. W tym roku duzo stonowanych i drewnianych ozdob wlasnie jest. Bylam w moim ulubionym ogrodniczym Schley, jak tam pieknie robia wystroj swiateczny

      Usuń
    3. Moj maz jest tu od 1990 i tez spokojnie rozpoznaje kto skad jest:)

      Usuń
    4. Essen jest niedaleko Brühl!
      Coś takiego... Miło mi, że zagląda do mnie ktoś z tak bliska. W Essen znam parę osób, nigdy niestety tam nie byłam.
      Bierz gazetki reklamowe z Kodi! Nie jestem pewna ile razy w tygodniu (raz, czy dwa?) jest nowy towar, a nóż-widelec upolujesz choineczkę! ;)

      Usuń
  12. Twoje spostrzeżenia co do blogosfery nie okazały się kijem w mrowisku, wszyscy zgodnie przyznają Ci rację, przyznaję i ja. Boję się innych nośników właśnie z powodu braku czasu, bo wiem, że wciągnęłoby mnie to totalnie, a nie chcę życia ograniczać tylko do blogosfery.
    W kolejce się ustawiam, bo obejrzałam Twoje świąteczne posty i gwiazdka bardzo mi się spodobała. Coraz rzadziej biorę udział w rozdawajkach, bo nie wszystko mi pasuje, chyba jestem wybredna, a wiec też zołza.
    Przednią zabawę mieliście z tymi przebraniami. W Poznaniu obchodzi się hucznie święto świętego Marcina 11 listopada.
    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... Czy wszyscy zgodnie, to nie jestem pewna, Ja wyraziłam tylko swoją opinię. Każda z nas ma prawo oczywiście do innego zdania. Każda ma też prawo wyboru, że Ja coś teraz wytykam paluchem, ktoś inny może pomyśleć - co ona bredzi? hihi! ;)
      Ja także ostatnio rzadko biorę udział w rozdawajkach. Bo z jednej strony jest niestety małe prawdopodobieństwo że coś tam wygram, bo komu by się chciało wysyłać coś do Niemiec? Raz wygrałam Candy, to fakt. Cieszyłam się wtedy jak cholera, to było naprawdę miłe... Obecnie dopisuję się tylko tam, gdzie coś naprawdę mi się podoba i może być mi przydatne. To też chyba już wybredność z mojej strony, ale powiedz sama, co Ja bym na przykład zrobiła z jakimiś kawałkami materiału? Tobie już bardziej by się przydały.

      Usuń
  13. Ja się przyznam, że FB i INSTAGRAM wciągnęły mnie i zabierają mi dużo czasu.
    Tez już sie nie mogę doczekać Adwentu, tego cudnego przedświątecznego czasu... Już nawet wczoraj zaczęłam przygotowywać świąteczne dekoracje, nawet za mną juz pierwsza sejsa świąteczna.
    ściskam kochana i chandrze mówimy stop:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ....że co?! Sesję świąteczną?!
      Szczena mi opadła i właśnie ją zbieram. A myślałam, że tu w Niemczech panuje przesada, bo cała świąteczna machina w domach rusza w pierwszą niedzielę adwentu (w tym roku jest to 29 listopada).Oj Natalio, zaskakujesz mnie...
      Ja homepage (tak jak napisałam w poście) na Fejsie nie mam, tylko normalne prywatne konto, gdzie jeden z albumów publicznych jest albumem na poczet bloga. Wykombinowałam też, że zdjęcie w tle, jest banerem bloga. Jeżeli kogoś z moich znajomych interesuje moja strona, to sobie zajrzy przez linki na osi czasu. Obsługiwanie homepage powiązanej z blogiem, to byłoby dla mnie za dużo, bo pracuję zawodowo, mam obowiązki związane z domem, z dziećmi.
      Serdeczności!

      Usuń
  14. Wow, matko, ale kolorów, wiadomości, piękności!!! Cudownie :)
    Mam identyczny kwiat i aktualnie kwitnie mi w domu :)
    Biała dynia ?? Zaskakujesz :D ja w tym roku miałam trzy dwukolorowe i nic więcej... coś mi pousychało :(
    ...a!
    Chętnie biorę udział bo gwiazdka jest tego warta :)
    http://kamira90.blogspot.com - wisi baner
    Obserwuję

    i co najważniejsze!!!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj!
      Jakoś ostatnimi czasy wychodzą mi same posty "skoncentrowane" w pigułce, a właściwie pigule... ;)
      Piszę o wszystkim po trochu i wychodzi z tego potem post tasiemiec, że jak dojdziesz do końca, to nie wiesz już co było na początku... ;)

      Usuń
  15. Kochana widzę, że i Ciebie dopadła chandra... Ja mam to już za sobą, więc zapewne i Tobie szybko przejdzie. I pamiętaj, ani się waż, żeby zaprzestać pisanie na blogu, bo gdzie wtedy znajdziemy takie cudne fotki i aranżacje poparte naturalnym, pełnym humoru tekstem? Na Candy oczywiście się zapisuję, pozdrawiam i życzę miłego oraz słonecznego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Beacia, Beacia... Podziwiam tą Twoją grzeczność kochana, co drugi blog u mnie na pasku bocznym, to są świetne foty... hihi! Noooooo.... Ale nie będę ukrywać, pocukrzyłaś mi, a słodkie to Ja bardzo lubię... :)))

      Usuń
  16. Dorotko! Piszesz bardzo dobrze! Widoczne są efekty tego, że się starasz!! Jakbym była bliżej, już bym wzięła tego Twojego najmłodszego w obroty!!! ;-) Lepiej się czuję, jestem mocniejsza fizycznie na tyle, by myślec rozsądnie co zrobić z tym miejscem tu - to znaczy na co zmienić! Dziękuję Ci za każde słowo wsparcia....
    I zraziłaś mnie porcelaną. Wróciłam w sobotę z dzbankiem, talerzami i karafką z targu...ech TY!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...a Ja znowu podjęłam męską decyzję i staram się nie latać już po żadnych starociach!
      Zawaliłam znowu doszczętnie witryny, ba! Nawet piwniczne regały, bo zostałam ostatnio obdarowana nowymi skorupami (grzech było nie wziąźć za darmochę), także żebyś mieszkała bliżej, gratisowo bym Ci sprezentowała nadwyżki, tak na oko sama z pół kredensu byś mogła u siebie zawalić...hihi! ;)

      Usuń
  17. Widzę Dorotko,że faktycznie masz jesienny nastrój po pierwszych zdjęciach taki troche smutnawy, ale jak sie rozkręcisz to nastrój Ci sie poprawia na taki bojowy bym powiedziała. W wielu kwestiach mam podobne zdanie co do blogowania i komentowania, ja tez pisze posty jak mam cos do powiedzenia lub pokazania...też nie lubię robic nic na siłę albo dlatego,że inni tak robią....dopóki sprawia mi to jakąś przyjemność i nie zabiera za wiele czasu, który wole poświęcić na inne sprawy....dlatego uważam,że mój blog jest taki life stylowy, gdyz zawiera różności z mojego zycia, ale ż ktoś prowadzi tylko typowo blog w jednej dziedzinie nie zraża mnie, gdyz widocznie mam tylko taka potrzebę, czy ochotę....tutaj każdy kreuje siebie jak chce i myślę,że dobrze, bo w normalnym życi raczej tak nie można! Pozdrawiam Dorotko:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bojowy nastrój powiadasz? ;)
      To tak jakoś wyszło (na rozruch) pod koniec posta, żeby co niektórzy czytając nie zasnęli... hihi! Oczywiście znowu sobie żartuję...
      Napisałam co myślę, w końcu to jest mój blog to i moje przemyślenia. Wiem, że niektórzy poczują się pewnie i urażeni, ale jestem pewna, że wiele z tych osób kiedyś dojrzeje do tych samych wniosków.

      Usuń
    2. Własnie przeczytała o konkursie fotograficznym, może Cie to zainteresuje; http://turkusowyhamak.blogspot.com/2015/11/fotograficzne-inspiracje-oszronione.html

      Usuń
    3. Dziękuję Ci Beaciu!
      Zajrzałam tam, niestety temat przewodni "Oszronienie" nie sądzę, że byłabym w stanie uchwycić coś takiego. To musiałby być prawdziwy zbieg okoliczności, bo zimy u nas łagodne. Bardziej mokre, niż mroźne, temperatury przeważnie lekko powyżej zera.

      Usuń
  18. Witaj :) Jesiennym smuteczkom nie wolno się poddawać :) Wszystko zależy od nastawienia...Co prawda brak słońca i krótkie dni nie napawają optymizmem ale za to jest więcej czasu na relaks i "posiedzenie" w domu.
    Ps. tego kaktusa widzę już po raz kolejny , muszę się nim zainteresować bo fajny jest :)))

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, kaktus szlumbergera to klasyka! Nazywany jest też kaktusem świątecznym, bądź bożonarodzeniowym, bo zakwita właśnie na ten czas. Jest chyba jednym z najbardziej popularnych kwitnących kaktusów w domach. Rozmnaża się bardzo łatwo, bo wystarczy właściwie jeden listek. Najczęściej bywa w kolorze różowym, mój jest czerwonowaniliowy a może czerwonobrzoskwiniowy (?), są też białe, pomarańczowe, żółte.

      Usuń
  19. Gdybym miała napisać post na temat moich poczynań i przemyśleń blogowych to wypisz, wymaluj byłby to Twój wpis :) Bardzo fajnie jest przeczytać coś takiego pod czym podpisała bym się własną ręką. No może różnica jest tylko taka, że ja gdy mi się coś nie podoba to po prostu o tym nie piszę ;) swoją drogą nie znałam Cię z tej strony i muszę przyznać, że dla mnie byłaś łaskawa :)))
    Trzymaj tak dalej!
    Oczywiście, że zapisuję się na Twoje gwiazdko-śnieżynki :)
    P.S. Zaraz sobie poczytam co też wypisywałaś w pierwszych postach, bo ich nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznę może od końca... Kochana, moje pierwsze posty były niezbyt ciekawe. Wręcz nieprzeciętnie nudne.Także gdybym teraz wpadła na te posty nie znając siebie, pewnie bym się do siebie samej nie dopisała...hehe!
      Ale masz oko! To fakt, dla Ciebie byłam zawsze łaskawa, bo co można zarzucić najlepszej tapeciarze jaką znam? ;)
      Przemyśleń moich to jest tylko część, chociaż optycznie wyszła z tego taka potężna zwarta murem kolumna tekstu. Moich obserwacji na temat blogowania jest znacznie więcej, nie napisałam wszystkiego. Ja dość łagodnie jeszcze potraktowałam ten temat. Były w sieci już ostrzejsze wypowiedzi.

      Usuń
  20. Takie ładne jesienne kadry złapałaś, masz dosyć jesieni? :)) Ja jeszcze cieszę się jesienką, ale adwent też mnie ucieszy :) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te ładne kadry, to tylko momenty... Bo reszta to sprzyja rowijaniu się depresji...

      Usuń
  21. Miło u Ciebie spędziłam czas, poczytałam po oglądałam i nie żałuję.
    Biorę udział w Candy oczywiście a banerek wisi... o tu ----> Mój blog Ma i Bla

    OdpowiedzUsuń
  22. Dorotko ja też mam lepsze i gorsze dni. Uwielbiam czytać Twoje wpisy. A sama nie cierpię pisać, wolę tworzyć dekoracje w tym się czuję najlepiej. Pozdrawiam i ściskam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa jakie dekoracje wyjdą na święta spod Twojej rączki.... Pewnie szczena mi opadnie... ;)))
      Zeby nie zbzikować z braku słońca, myślę już o wianku ze świecami. Czy zrobić taki jak w tamtym roku, przerobić może? Albo coś kompletnie innego...
      Serdeczności!

      Usuń
  23. Twój blog,to kawał dobrej roboty, a Twoje zdjecia są niesamowite, oby tak dalej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję...Stram się z różnymi efektami... ;)

      Usuń
  24. Witaj, bardzo ciekawy wpis, szczegolnie dla kogos jak ja, kto jest dopiero na poczatku drogi bloggera. Rozgoszcze sie u Ciebie, bo czuje duzo dobrej energii :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi...
      Rozgość się, zrób sobie kawę, zjedz ciasteczko.... ;) Chociaż w wypiekach to myślę, że jesteś lepsza ode mnie! ;)))

      Usuń
  25. Dorotko, nie ma lepszych lub gorszych, liczy sie idea tworcza i nasz zapal. Jejku jak to patetycznie zabrzmialo! Rozgladam sie i podziwiam piekne dekoracje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...że co?
      Patetycznie?!
      ... hihi! Musiałam sprawdzić najpierw u wujka Google, co to znaczy, żeby gafy nie strzelić publicznie... ;)
      Oj tam, oj tam... Ważne, że to co robimy sprawia nam rzeczywistą frajdę...

      Usuń
    2. Dorotko, to jak pathetisch w niemieckim :-)

      Usuń
  26. I ja bardzo chętnie staję w kolejce po te wspaniałości ; )
    Banerek jest u mnie: www.skradzionechwile.blogspot.com
    Pozdrawiam cieplutko ! ; )

    OdpowiedzUsuń
  27. Byłam u Ciebie na blogu, robisz zachwycające zdjęcia natury... :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Doroto, nie poznaję siebie, bo w tym roku (jak nigdy!) zaczęłam przygotowania do świąt, adwentu już po 3 listopada...może w obawie że nie zdążę, ostatnio tyle nadprogramowych rzeczy się piętrzy...
    Od kilku lat obserwuje jak blogosfera się zmienia, z jakim nurtem płynie. Były momenty zwątpienia, decyzje których żałowałam, ale jak widać nadal jestem. Najważniejsze to nie zagubić siebie.

    Z wielką przyjemnością dopisuję się do ogonka

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo podobało mi się to co napisałaś,dobrze się Ciebie czyta,tak prosto i z przyjemnością a co najważniejsze czytasz i czujesz że sama tak myślisz tylko ktoś tak dobrze potrafił to napisać...ten ktoś to TY Dorotko oczywiście.Ja nie staje w ogonku,bo taka ze mnie blogerka że nie umiem podlinkowywać itp.Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bierz sobie do główki, że nie umiesz podlinkować. Masz u mnie względy specjalne i biorę Cię także pod uwagę w Candy...
      Uściski!

      Usuń
  30. Kochana oczywiście zgłaszam się do candy ;) Banerek u mnie na blogu :) Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Miło było trafić na Twojego bloga :) Teraz cofam się powoli do tyłu i czytam i oglądam.
    Pozdrawiam serdecznie i dopisuję się do candy

    OdpowiedzUsuń
  32. przepiękny blog i sliczne gwiazdki... zapisuję się do zabawy...
    banerek na dole bloga.

    idę rozglądać się dalej u Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  33. I ciesze sie, ze wujek Google Cie do blogowania zachecil)

    Oczywiscie, ze sie ustawiam w kolejce do Candy.
    Ps. mnie te wysokie temperatury listopadowe tez zbily ztropu. I atzr, dzis zimno i od razu wskoczylam na wlasciwe tory:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie i My dzisiaj rano doznaliśmy chłodu, aż z niedowierzaniem wystawiłam łepetynę za okno, bo myślałam, że oczy mnie zawodzą (w końcu już przecież nie pierwszej młodości...hihi!). Było dwa stopnie na plusie...
      Uuuuuuuu... Powiem Ci, że też wskoczyłam na właściwe tory, bo byłam zawieszona przez te ocieplenie listopada w jakiejś nieokreślonej czasoprzestrzeni...

      Usuń
  34. Blogowanie, to coś więcej niż tylko dodawanie postów i zdjęć. To styl życia, niezależnie o czym jest blog. Mi już mija czwarty rok na blogu. Ustawiam się w kolejce po gwiazdeczki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. Witaj Dorotko !
    Pukam do Ciebie jak zwykle Twoje fotki są niesamowite
    magia zdjęć to kawał dobrej roboty zrobiony przez Ciebie
    Komentarz który piszesz czytam z wielką ciekawością
    Trzymaj tak dalej
    pozdrawiam serdecznie Irena

    OdpowiedzUsuń
  36. Aj tam zołza i jędza od razu. Ja myślę i robię podobnie a za zołzę się nie uważam ;) Na gwiazdeczki oczywiście się zapisuje. Ale to przecież taka oczywista oczywistość, prawda? :)
    P.S. Ja Ci chyba zalegam z odpowiedzią na maila? Muszę się ogarnąć i odnaleźć go w natłoku ostatnich wiadomości. Sorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bierz sobie Aniu do głowy, Ja też mam zaległe maile, będę musiała chyba wszystkim czękającym na prywatne wieści ode mnie, odpisać krótką adnotcję :
      - przepraszam, ale będę osiągalna (chyba?) dopiero po świętach, albo w następnym życiu...
      ;)

      Usuń
  37. Biorę udział :)
    Baner na moim blogu- http://kosmetykoweszalenstwo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. Potwierdzam udział w zabawie :)
    baner: http://kosmetykiiurodaoczaminati.blogspot.com/
    mail: nataszkab280@gmail.com

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  39. Dorotka, jak ja się za Tobą stęskniłam :-) uwielbiam Twoje zdjęcia (bo Ty masz, kurcze dobry aparat ;-), sposób patrzenia na proste rzeczy, które ktoś inny by pominął , no i jak czytam Twój tekst to troche siebie w nim czytam, zgadzam sie z tym o blogowaniu. Nie zaglądałam, bo jestem po prostu, chyba, źle zorganizowana i czasu znaleśc dla siebie nie umiem, ale myślałam o Tobie nie raz :-)
    Ten uśmiechnięty Blondynek na zdjęciu to Twój synio ?
    Uściski, dobrej niedzieli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktem jest, że ten aparat jest lepszy, chociaż mój stary kompaktowy mały Canon, robił także dość dobre zdjęcia. Wiesz, każda z nas musi sama wiedzieć, co daje jej blogowanie, ale też co może zabrać. Wybór zależyod nas samych i ilość czasu który na sieć poświęcamy. Nie każdy potrafi z tym dobrze dojść do ładu. Lepiej, że życie realne jest dla Ciebie na pierwszym miejscu, niestety wiele blogerek przegina nie w tą stronę i chyba wiesz co mam na myśli.
      Tak, ten blondynek to moje dziecię... :)
      Chętnie bym z Tobą pogawędziła, jednak ten Twój operator komórkowy zbyt dla mnie drogi, także pomyśl o tym skype, to jest przecież darmowe.
      Serdeczności! :)

      Usuń
  40. Aha, na gwiazdkę z nieba :-) się zapisuję

    OdpowiedzUsuń
  41. No i przegapiłam posta. Ale jak piszesz, kiedyś sama pisałam po 3-4 posty w tygodniu /jak ja to robiłam?/ I mnóstwo czytałam wertowałam, teraz czytam ulubione, nie komentuję na siłe, tak jak w pierwszym komentarzu, można to porównać do miłości, na początku wielkie łał a potem to stygnie i urealnia się. Są rzeczy ważne i ważniejsze ale powiem Ci , że mnie to wciągnęło i lubię to kliknięcie "opublikuj" i potem emocje, podoba się czy nie. To taki mój cukiereczek dnia codziennego.
    Staję w kolejce, w tym roku dokupiłam kilka szkiełek wiszących, bo mój sklep ulubiony w mieście likwidują i koniec z fajnymi rzeczami , zostanie masówka, pepco i Kik i jysk. Ściskam KOchana.
    No i dobre w tym blogowaniu jest to , że można chociaż wirtualnie /może nie tylko/ poznać fajne Babeczki :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy Ja Ci coś zarzucam z tym pisaniem postów kochana?
      Napisałam bardzo ogólnie, a już się poczułaś... Oj, oj, ojjjjjjj.... Są posty w sieci i... pościki. Tak samo jak gwiazdy na estradzie i... gwiazdeczki. Ale jak to kiedyś jeden muzyk śpiewał? "...śpiewać każdy może, trochę lepiej, trochę gorzej".
      Ot, co!
      ;)))))))

      Usuń
  42. A dzień dobry:) Właściwie dobry wieczór już...
    Oj ten niedoczas. Wieczny. I ten stan, którego nie cierpię - gdy myślę, że coś zrobiłam, ale na tym "pomyśleniu" się kończy. Świadomość zapisuje "zrobione", a podświadomość nie protestuje:) Na tyle blogów miałam powrócić, tyle postów skomentować, zapamiętać...
    Widzę, że mamy bardzo podobne podejście do blogowania. Ja cały czas staram się po prostu pisać. Raz wyjdzie lepiej, raz gorzej. Odwiedzin mam sporo, coraz więcej. Komentarzy jak na lekarstwo, ale przecież nie o to chodzi, żeby pisać pod nie. Wiadomo, co trzeba by zrobić, żeby było ich więcej. Ale czy wtedy nadal byłby to MÓJ blog?
    Serdecznie Cię pozdrawiam i czytam dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Biore udział
    obserwuje jako Beatrice
    mail przypudrujmynosek@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  44. Najważniejsze żyć w zgodzie z samym sobą. Reszta, to tylko dodatek :).

    A wredotę mamy w naturze więc nic się nie da z tym zrobić hihi :).

    Te lodowe śnieżynki są fajniutkie. Chętnie się przyłączę do zabawy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)