Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


sobota, 14 lutego 2015

"Hemnes" czy "Paris"? (część 2)

Hej!


Mało mnie ostatnio w blogosferze, bo nawet nie przypuszczałam ile to wysiłku i czasu zabierze mi przeróbka tylko jednej ze ścian w pokoju dumnie zwanym salonem...
"Hemnes" czy "Paris"?
HEMNES!
Ale absolutnie nie ta witryna o której pisałam w pierwszej części tego posta  TUTAJ .
Ale...
W tamtym poście były też zdjęcia, które mocno zadecydowały o zakupie.
Dziękuję jeszcze raz za wiele komentarzy i uwag, były dla mnie bardzo cenne. No cóż, wiem że obydwie serie tych mebli nie są nadzyczajnej jakości, ale zakup tego co bym chciała wyniósłby mnie o jedno zero więcej, a na to nie mogę sobie pozwolić. Zresztą na tym mieszkaniu co mamy teraz, są to meble naprawdę optymalne. Może kiedyś jak się dochrapiemy innego lokum, coś innego sobie zafunduję. Plusami jest to, że pokój optycznie się powiększył. I z racji koloru i z racji szerokości nowych mebli. A to bardzo nam odpowiada.
Wysiłkiem w pierwszej linii było pozbycie się z pokoju starej meblościanki. Potem ulokowanie wszelkiego tego dobra co było w środku (książki, porcelana, dokumenty etc.) w innych pomieszczeniach mieszkania. Było to (jest jeszcze, nie zdążyłam uprzątnąć) dość uciążliwe, bo wszędzie wszystkiego pełno. I tutaj wywaliłam oczy, ile to człowiek miał poupychanych gratów. Fakt, meblościanka była baaaardzo pojemna... hehe! Wiele moich zbiorów wyleciało z brzdękiem do kontenera na śmieci, część powędruje do piwnicy...
...a tylko cząstka będzie prezentować się w witrynkach (?)
Tak... Kupiłam dwie!
Następny etap, to było składanie nowych mebli. Teoretycznie powinno to pójść dość szybko, bo nowych mebli jest o wiele mniej w porównaniu z tym co było dotychczas...
Ale...
Problemy zaczęły się właśnie przy składaniu. Jedna z witryn została zamówiona przez Ebay (90 Euro taniej niż w Ikea!) od prywatnego sprzedawcy. Kupił kiedyś, nie złożył nawet, wszystko zapakowane jeszcze w oryginalne kartony. Przy składaniu okazało się, że brakuje dwóch elementów (drewienek) do zamontowania szuflad!
O matko i córko! (Pomyślałam sobie znacznie gorzej, ale byłoby niecenzuralnie).
Cóż było począć. Dorabiać brakujące części nie miałam ochoty (bo i jak?).Wpadłam na pomysł, że przecież mam drugą witrynę Hemnes kupioną w Ikea, więc pognałam tam z rachunkiem i wcisnęłam kit w serwisie, że witryna kupiona u nich jest niekompletna  i...
...bez żadnych praktycznie ceregieli dostałam upragnione drewienka! Ufffff... Niby kamień z serca, ale to nie było jeszcze wszystko. Przy okupionym parogodzinnym składaniem witryn zostało tylko zamocować drzwiczki, wyregulować je i zamocować szuflady....
I z szufladami też był problem!
Dwie pierwsze (mała i średnia )weszły bez problemu. Za to ta największa zarówno w pierwszej, jak i w drugiej witrynie, za Chiny Ludowe nie chciała wejść!
Moja brygada pomocnicza w postaci Arniego i Terunii dała z siebie wszystko! (dziękuję Wam jeszcze raz! :)  ) Pchali, próbowali...Echhhh.... Aż w końcu Ja zaczęłam studiować instruktaż.
I co Ja tam zobaczyłam?
Na rysunku wyraźnie było pokazane - tył szuflady największej niczym się nie różnił od szuflad nr.1 i nr.2 
W praktyce jednak tył ten nie miał dwóch bardzo istotnych wycięć po bokach (!!!)
I tu było znowu "o matko i córko!" 
...i jak oni to robią w tym "made in Russia", bo tak pisało na kartonach.
Nie wiem czy ktoś z mających już witrynę Hemnes miał takie przeboje, czy tylko to mi się takie przypadki trafiają. Jednak dla chcących ten mebel nabyć - przygotujcie się na niespodzianki...
Ot i co? Na następną wyprawę do Ikea nie miałam już ochoty. Zresztą pewnie cała seria tych witryn jest z tego samego źródła, także co by mi mogli tam zamienić?
Na szczęście Arni chwycił za piłę i dociął brakujące wrąbki (jesteś wielki i chwała Ci za to! hihi!)  ;)

I wspólnymi siłami tak się to wszystko prezentuje:




Od razu przy montażu zamieniłam gałeczki w szufladach na muszelki. Zastanawiałam się nad kolorem, ale najwłaściwszy wydawał mi się czarny, bo w drzwiczkach są w tym kolorze..
źródło: Ikea

źródło: Ikea

źródło: Ikea



Na zdjęciach widać jeszcze narzędzia, ale zostało jeszcze sporo spraw kosmetycznych do wykończenia. 




 Zastanawiałam się między dwoma szafkami Hemnes pod telewizor (tą większą i tą mniejszą), ale koniec końców wybrałam stoliczek absolutnie o innej przydatności, ale mnie się podoba!
Nasz ogromniasty i ciężki jak grzech pierworodny telewizor, także wyleciał razem ze starymi meblami. Nie dorobiłam się jeszcze nowego, także ściana zostanie pusta póki co. Może zawieszę, może ustawię - okaże się jak będzie już tak daleko.












 ..i trochę wiosny w domu.







...i już na dworze! :)
Aż niemożliwe, że to środek lutego.




Krokusiki z mojego ogródka... :)





Zima chyba już nie przyjdzie...
No i dobrze! Obraziłam się na nią i nie będę już na nią czekać.
Miłej niedzieli Wam życzę....................
Pa!
:)


Klatka z motylkami - Kik
Turkusowe szydełkowe podkładki na stole - Aldi 
Biały ceramiczny zając - Kodi
Białe metalowe półki wstawiane - Ikea
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)