Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


wtorek, 31 marca 2015

Przedświątecznie...

Witajcie!


Jak tam dziewczyny Wasze przygotowywania do Wielkanocy?
U mnie zaczyna się powoli klarować lista wypieków, menu i co za tym idzie lista ostatnich zakupów, jakie planuję zrobić w czwartek. Nie będę przesadzać z pieczeniem i gotowaniami, jakoś do świąt Wielkanocnych podchodzę w miarę bezstresowo.

Poniższe zdjęcia nie są moją propozycją na mój stół wielkanocny (będzie inaczej!), to jest taka szybka (przedświąteczna) aranżacja stołu  przed przyjściem moich znajomych na kawę.
Ile razy Wam tak się zdażyło?
Krótki telefon i... ?
 - "wpadamy kochana do Ciebie!"
Znacie to?
Lubię piec, ale nie zawsze jest akurat coś w domu, co przygotowałam sama w piekarniku. I trochę mnie nawet to irytuje, jak oczekuje się ode mnie, że będę witać każdego w progu nie tyle chlebem i solą, co jakimś wytwornym ciachem... W tygodniu pracuję, a na Weekendy też nie zawsze mi się chce coś upiec. Dobrze zatem mieć jakieś rezerwowe gotowce, nawet jeżeli są to tylko paluszki, to też jest coś, "bo nikt nie zna dnia , ani godziny..." ;)
(...a tak na marginesie Teruniu, ten "Rotkäppchen" mi jeszcze szumi w głowie... hihi!)

A więc ciasta na zdjęciach nie są  moimi tworami.




















Chyba nie ma nikogo, kto nie zachwyciłby się tymi kwiatami...
Jaskry.







A w ogrodzie życie się toczy swoimi torami... :)
Zaczynają kwitnąć anemony. Nie znam polskiej nazwy, może ktoś mnie uświadomi? Tak po wyglądzie kojarzą mi się z zawilcami ;)




Kwitną także już hiacynty...





Szafirki także nie próżnują...




Od strony kuchni oraz pokoju Tima,  mamy drzewko magnolii.
Czekamy teraz na słońce, żeby pąki mogły swobodnie się rozwinąć. Obecnie pogoda jednak jest pod psem, pada i pada... Jest wietrznie (wręcz sztormowo), także pozostaje tylko uzbroić się w cierpliwość.




Niewiadomo skąd (?) znalazły się w trawie fiołki... 





Na zdjęciu niżej, to nie piwonia...
Roślina ta co roku zadziwia mnie szybkością z jaką rośnie.Obecnie widać już pierwsze pączki kwiatowe.
Kto wie co to za kwiat?
Pierwsza osoba, która prawidłowo odpowie na zagadkę, dostanie ode mnie małą niespodziankę... ;)
Także kochani...
Kto pierwszy ten lepszy!
Kto wie???





sobota, 21 marca 2015

Sypialnia

Hej!


Tak... Dobrze przeczytaliście. Sypialnia.
Spytacie się GDZIE? Tam gdzie zawsze była!
Ot, wytrzebiłam chłopców z ich pokoju!
Pokój ten pierwotnie był naszą sypialnią od samego początku, z biegiem lat jednak rodzina nam się powiększyła i zapadła decyzja - oddać go młodszym chłopcom. Jak ten pokój wyglądał przy ich bytności , można zobaczyć  TUTAJ. Dla informacji dla tych co jeszcze nie w temacie - mamy małe mieszkanie, bo trzypokojowe i na potrzeby naszej piątki o wiele za ciasne. Zrezygnowaliśmy z sypialni na rzecz chłopaków, ale nie rozwiązało to absolutnie problemu. Bo cóż się okazało? Chłopcy są jak ogień i woda, zbyt różni od siebie, także w głównej mierze przegrywał zawsze ten młodszy. Koniec końców Joshua wyprowadził się ze spaniem z tego pokoju i to na dobre. A Niklas i tak większość czasu spędza w pokoju Tima (który to pokój już za parę miesięcy będzie jego).
Także na tak zwaną "wystawkę" wyleciała nie tylko prastara meblościanka z salonu, ale i łóżko piętrowe.
Zapytacie się pewnie, jak teraz się wszyscy odnajdują w nowej sytuacji?
Odpowiem -  nie jest gorzej niż było.
Lepiej byłoby, jak oczywiście każdy z chłopców miałby swój pokój i swoje łóżko, ale ba! Z racji, że podobno mam wygórowane życzenia na nasze przyszłe czteropokojowe lokum (bo przecież bez ogródka absolutnie żadnego innego mieszkania nie chcę), to trzeba się było na tym naszym starym mieszkanku przeorganizować.


Tą szafę już pokazywałam u mnie na blogu. Jest drewniana i chociaż to tylko świerk, bardzo masywna. Ma swoje lata, bo jest z nami już? 
...około 20-stu lat!
Nie będę  t r e n d y, bo nie myślę jej przemalowywać na biało, tak  samo zresztą jek i resztę mebli w tym pomieszczeniu (chociaż białe meble także lubię). Wszystko podoba mi się takie jakie jest i już! ;)





Tą pościelą także zdążyłam się już pochwalić na blogu.
To moja ulubiona. Mam "hopla" na punkcie motyli, tak jak i odcieni niebieskiego. Trudno nie zgadnąć, że turkus  jest bardzo wysoko na mojej liście kolorów...
To kolor pachnący latem, morzem, urlopem i co za tym idzie - sielanką...




Tak właśnie wygląda nasza sypialnia - letnio, wakacyjnie, w skandynawskiej prostocie... :)
Łóżko, szafki nocne i półki na ścianie, nie są kompletem od szafy, chociaż są z tego samego drewna.






 Z racji, że łóżko wiele lat spędziłow piwnicy rozłożone na części pierwsze, nic w sumie do sypialni się z tamtego okresu nie zachowało. Trzeba było kupić nowe materace, dywaniki, lampy...
Wybrałam prostą Ikeowską lampę KVART do przymocowania do ściany. Przymocowałam jednak do półki, bo jest to bardziej wygodne. Myślałam z początku o czymś innym, stojącym na szafce nocnej, jednak doświadczenie życiowe z moimi dzieciakami wzięło górę (niejedna stojąca już wylądowała na podłodze).

źródło: Ikea







Nad łóżkiem została mi jeszcze pusta przestrzeń do zagospodarowania.
Z początku chciałam tam zawiesić pewien obraz (200 cm na 140 cm...hihi!) i nawet już chciałam go kupić, jednak zmierzywszy odległość od półki do sufitu, ręce mi opadły. Oczywiście, że wszedłby mi! (czego to Dorotka nie potrafi..hehe!), ale...
Byłby od półki pod sam sufit!



Zeby nie ta komoda z nakładką-regałem co widać na zdjęciu niżej, to nawet może i by to jakoś wyglądało. Bo byłoby więcej białego tła , które optycznie powiększa pokój. Niestety komoda z regałem musi zostać, także sen o zaj........ym obrazie pękł jak guma w majtkach.
Nie mam narazie żadnego pomysłu co tam zawiśnie. Przeglądając blogi najczęściej widzę obrazy, galerie rodzinnych zdjęć, lustra (?), jelenie rogi(?!).
Jedno jest pewne - galerii rodzinnej nad łóżkiem nie chcę, bo jakoś nie uśmiecha mi się łazić po becie, żeby to czyścić. Lustro? Hmmmm... Raczej przeglądać bym się w nim nie mogła, chyba, że by było w pozycji bardziej od ściany, ale takie coś to zostawię dla "fantastów" i pasjonatów co niektórych spraw  (hihi!).
Rogi?!
Hmmmmmm... 
Nie wiem, czy Najdroższy by się z tego ucieszył, jakby coś takiego mu na głowę spadło, (dosłownie i w przenośni... hahahahaha!). Z drugiej strony n i e b e z p i e c z n y gadżet, bo jest ryzyko, że może krzywdę przy spadnięciu zrobić.

Ba! Narazie jest pusto i też dobrze!




Kupiłam trzy dywaniki  ADUM z Ikea.
Wybrałam kolor kości słoniowej.Są przyjemne, mięciutkie, miło się po nich stąpa...
źródło: Ikea





 Wybaczcie jakość zdjęć, ale aura dzisiaj na dworze jak na marzec przystało - "w marcu, jak w garncu"...








Dziękuję tym co dotrwali do końca... :)

Miłej niedzieli Wam życzę!
Pa!
:)))


czwartek, 12 marca 2015

Żółty Wielkanocny wianek...

Witajcie!


Mimo, że kolory przewodnie na Wielkanoc u mnie to : biel, turkus, mięta i zieleń,  to tak dla odmiany, na przekór temu co jest obecnie w domu, zrobiłam sobie żółty wianek wielkanocny...
Żółty to przecież taki wesoły kolor!
Zresztą, co tu ukrywać, podobny wianek wypatrzyłam gdzieś w sieci i gęba mi się do niego zaśmiała. Trudno się nie uśmiechnąć, patrząc na takie malutkie stworzonko, jakim jest żółciutki, puszysty kurczak...


A jak jest ich cała armia???

...to wygląda to tak! :)






 Niklas, jak zobaczył te kurczaki, oczy się mu zaświeciły i aż zapiszczał - "Massentierzucht!" (w przetłumaczeniu ("Masowa hodowla!").




Mam nadzieję, że wywołałam u Was tym wiankiem  pozytywne odczucia i uśmiech na twarzy... hihi! ;)

niedziela, 8 marca 2015

Pierwsze Wielkanocne dekoracje i przepis na drożdżową owieczkę...

Hej!


Witajcie w ten piękny słoneczny dzień! Jest tak piękna pogoda, że dzisiaj jest gwarantowany spacer i wypad na lody... :)
U mnie już nie tylko wiosna zawitała w domu (i na dworze), ale i poczyniłam pierwsze kroki dekoracyjne w kierunku Wielkanocy... U nas w DE to już zresztą chyba tradycja, że wszystko szybciej rusza... hihi! ;)
Jak zwykle świecznik wiszący nad stołem dostał wiosenne wdzianko. Nieco inaczej niż w tamtym roku, ciekawskich odsyłam TUTAJ.



Miało być tylko w turkusach i mięcie, ale koniec końców przemyciłam przynajmniej na świeczniku trochę różu...



Moje witryny pokazuję chyba aż do obrzydzenia ostatnio, ale cieszę się z nich bardzo. Kiedyś tą ścianę unikałam na zdjęciach, także teraz tak dla równowagi jest jej pełno w postach... ( a co!) ;)



Odgapiłam od Kamilii ciekawą inspirację (tak w ogóle to możecie u niej wziąźć udział w Candy, jeszcze jest czas). Ot, ramka, trochę waty, nożyczki, klej stara gazeta. Całość do wykonania zajmie Wam około 5 minut, a efekt cieszący oczy... :)



Bytując w sieci, wypatrzyłam też ostatnio przepis na drożdżową owieczkę. Nie potrzebna jest do niej żadna foremka. Ot, tylko trochę umiejętności manualnych...
Przepis znalazłam na niemieckim blogu "Petras Brotkasten" , wypatrzyłam także na rosyjskojęzycznym  "Na tej samej orbicie z Iden" (w przetłumaczeniu).
Przepis przetestowałam, robi się wszystko bardzo łatwo.W pomaganiu mogą dlatego uczestniczyć dzieci, bo to jest akurat coś dla nich.
Z moich uwag co do przepisu, to ciasto jest nieco (jak dla mnie) za mało słodkie, ale za to nadaje się świetnie jako dodatek do wielkanocnego śniadania, gdzie można posmarować cięte kawałki marmoladą, czy nutellą...
 Pozostawiłabym także ciasto nieco do wyrośnięcia (po uformowaniu w owcę), jak każde drożdżowe zresztą, czego w orginalnym przepisie nie ma.







Drożdżowa owieczka (przepis na płaski wypiek)

500g mąki
1 paczuszka suszonych drożdży
75g cukru
1 paczka cukru waniliowego
starta skórka z cytryny
szczypta soli
jajko
100g masła
200 ml letniego mleka

Dodatkowo:
rozdzielone jajko ( żółtko i białko)
migdał
odrobinka mleka
cukier puder

Z odrobiny mąki (2-3 łyżki), cukru (ok.1 łyżka) odrobiny mleka i drożdży przygotować rozczyn drożdżowy. Pozostawić go do wyrośnięcia, powinien podwoić swoją objętość.
 Następnie dodać i wymieszać z resztą składników (masło przed dodaniem rozpuścić).

1. Przygotować szablon owieczki.Wyrysować na kartce papieru, bądź kartonie. Wielkość zwierzaka to około 25x20 cm.
2. Rozwałkować ciasto na grubość ok.1 cm. Przyłożyć szablon, wycinać ostrym nożem owieczkę. Odłożyć pozostałe ciasto, potrzebne będzie do wykonania owczych loków.
3. Przełożyć owieczkę na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia.
Posmarować roztrzepanym białkiem oprócz twarzy owieczki i nóg.
4.Z pozostałego ciasta robić kulki i nakładać na miejsca, gdzie powinno być owcze futerko.
5. Zrobić oczko z migdała.
 Całość posmarować roztrzepanym żółtkiem odrobinką mleka.
Piec w rozgrzanym wcześniej piekarniku w temperaturze 175°C przez ok 30 min (piekarniki z termoobiegiem - zmniejszyć temperaturę i skrócić czas pieczenia ).Po wystudzeniu posypać cukrem pudrem.
Smacznego! :)



Z racji, że dzisiaj Dzień Kobiet, to wszystkim babom, babeczkom i dziewuchom, życzę superanckiego dnia! :))))
Te kwiaty dla Was kochane! :)



Wykorzystałam moją klateczkę z motylkami. Muszę powiedzieć, że z efektu jestem bardzo zadowolona. Kwiaty bardzo dobrze się w tym układają.










Trzymajcie się baby kochane!
Piękna pogoda na dworze, więc zaraz tam pomykam....
Pa!
:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)