Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


czwartek, 30 kwietnia 2015

...co było w kwietniu

Hej!


Co było? Głównie ogród, zresztą tak patrząc po blogach, to prawie wszystkie z nas chyba ruszyły ostro w kierunku siania, sadzenia i cieszenia się wiosną na dworze...
Także zdjęcia poniżej właśnie nawiązują do tego co się dzieje w naturze, a dzieje się , oj dzieje...

Zakwitają coraz to nowe tulipany...



Anemony niestety już przekwitają, ale takie są prawa natury - jedno odchodzi, drugie przychodzi...







W jednym z ostatnich postów zadałam pytanie, co to za roślina? Prawidłowo odpowiedziała Agnieszka z bloga "Klimaty Agness". To serduszka. Rośnie w tempie mega szybkim. Obecnie wygląda to tak:



Czerwone porzeczki mają już owoce, co prawda jeszcze niedojrzałe, ale tylko patrzeć, jak zaczną się czerwienić. 




Wysadziłam także pomidorki... :)


Kwitną truskawki...


Ogórecznik już w pełnej krasie...




 ...tego krzaczka niestety polskiej nazwy nie znam.



Rozszalały się irysy!




...i inne kwiaty ciesząc przy tym kolorami i zapachami.



Niedawno miasto Brühl  organizowało wymianę kwiatów. To znaczy jak ktoś miał jakieś nadwyżki w ogrodzie i chciał się podzielić, oddawał wykopane roślinki i można było sobie wziąć za darmo. Zainteresowanie było dość spore. Ja sama obłowiłam się tam niesamowicie! Wielu kwiatów nie znam, nie wiem jakie duże urosną, jakie kolory będą miały, czy jednoroczne, czy będą jeszcze na drugi rok... Czyli czeka mnie droga prób i błędów, ale w sumie jest to też dosyć ciekawe, codziennie obserwować, co z tego wyrośnie. Jak roślinki się zaadoptują, nie omieszkam oczywiście się pochwalić. Obłowiłam się także w dobrą ogrodową ziemię. Można było sobie ładować ile kto chciał za darmo, a z racji że Ja bardzo pazerna na gratisy jestem, to namachałam się tą łopatą, oj namachałam... Ale czego to się nie robi dla kochanych roślinek... ;)
A oto już teraz jedna z nich. Nie znam nazwy, coś liliowego tak na oko:



Kwiecień był też miesiącem urodzinowym mojego Najmłodszego:





Bardzo prosta dekoracja z balonów, folii, serwetek i spinaczy. Może dla kogoś będzie inspiracją:


Jakby nie patrzeć, serwetki zawsze jeszcze można wykorzystać na stole, bo są tylko przypięte... hihi! ;)

W domu w sumie niewiele nowego. Kupuję oczywiście to i owo, ale jakoś nie chce mi się pisać już o każdej nowej miseczce, dywaniku, czy kubku... ;) 
Tak czy siak rządzą turkusy i niebieskości! Mogłabym nawet powiedzieć, że wprowadzam z powrotem moje ukochane letnie dekoracje...


Nieco przeobraził się mój kącik komputerowy. Przybyła skrytka na walające się wszędzie papierzyska.



I to by było tyle, tak podsumowywując kwiecień. Jutro już MAJ...
Jak to tutaj mówią?

Nowy miesiąc, nowy dzień, nowe szczęście...

Cudownych majówek Wam życzę! :)

niedziela, 19 kwietnia 2015

Kwiatowo...

Hej!


Co u mnie nowego?
W sumie niewiele, bo większość wolnego czasu spędzam w ogrodzie albo grzebiąc w ziemi, albo też bezczynnie wygrzewając się na słoneczku. Dla mnie dzień bez pobycia w ogrodzie - to zmarnowany dzień...
Dlatego chętnych zabieram dziś tam, gdzie spotkać można mnie najczęściej - ogródek.


Nie mam jeszcze zbyt wielu kwiatów. Czeka mnie jeszcze wyprawa po wiele worków dobrej ziemi ogrodowej, bo niestety to co jest u mnie to ciężko w to szpadel wbić, ziemia bardzo gliniasta i ciężka.
Ale na szczęście nie jest w niektórych miejscach aż tak tragicznie, i rośnie to co widać na poniższych zdjęciach. Zapraszam!
:)


Swoim błękitem cieszą oczy niezapominajki...





Anemony urzekają intensywną paletą barw...












Tulipany cieszą każdym rozwijającym się pączkiem, szczególnie ekscytujące jest zawsze to oczekiwanie, jakie będą te zasadzone na jesieni...


 

Zakwitło małe drzewko słodkiej wiśni.... (Ciekawe ile w tym roku będzie owoców? W zeszłym roku było zaledwie kilka)



Jakimś cudem(?!) przeżył zimę ogórecznik, a przecież to jest roślina jednoroczna . Z nasion które pospadały w ziemię w tamtym roku, powschodziły też świeże siewki...


Po pięknie kwitnących kwiatach magnilii pozostała już tylko namiastka... Ba! Trzeba będzie uprzątnąć cały ten kram spod drzewka, albo? Poczekać na wiatr, może załatwi tą sprawę za mnie..hehe!



Coraz więcej przemyśleń jest też w kierunku pawilonu na ogrodzie. Ale z tym będę musiała poczekać aż do powrotu Tima z Norwegii. Wiadomo - co dwie głowy, to nie jedna, ale i liczę na męską pomoc  jego kolegów. Także projekt PAWILON musi poczekać. I tyleby było na temat obecnego stanu ogródka.

W komentarzach pod jednym z ostatnich postów, wiele z Was zachwycało się moimi storczykami...
Moje drogie, mylicie się, jeżeli sądzicie, że jest  ciężko je hodować. Jeżeli przestrzega się pewnych podstawowych reguł, jest to nawet bardzo proste. Mnie nie od razu storczyki się trzymały. W zasadzie tak bywa, że te p i e r w s z e się przeważnie zmarnuje.I to z przyczyn prostych - nie znajomości ich potrzeb.W sieci jest wiele informacji na temat ich uprawy, także Ameryki nie odkryję jeżeli napiszę, że ważne jest przede wszystkim podlewanie. Storczyki nie lubią stać w wodzie! Dlatego nadwyżki wody należy odlewać z osłonki.Ważne jest też regularne nawożenie odpowiednimi preparatami, bo rośliny tak jak i my ludzie, także potrzebują swoich witamin do właściwego rozwoju i wzrostu.
Raz na dwa, trzy lata należy roślinę przesadzić. Do tego celu potrzebny jest specjalny substrat (ziemia) dla storczyków. Z reguły przesadza się w tą samą doniczkę, w której storczyk rósł. Należy ją dobrze umyć, roślinę także (oczywiście najpierw delikatnie usunąć starą ziemię z korzeni). Część korzeni należy obciąć, następnie wsadzić roślinę do nowej ziemi (część powietrznych korzeni również), lekko dogniatając substrat, żeby storczyk trzymał się stabilnie. Podlać wodą i z następnym podlewaniem (po przesadzeniu!) powstrzymać się ok. 2 tygodni. Oczywiście jeżeli chcemy przesadzić storczyka powinien on nie być w fazie kwitnienia. 
Orchidei mam jak na dzień dzisiejszy osiem sztuk. Część dostałam, część kupiłam, i część rozmnożyłam... Są to kwiaty naprawdę niezwykłe. Przy właściwej pielęgnacji kwitną bardzo długo, ale potrzebują także okres wypoczynku, wtedy nie kwitną nawet parę miesięcy. Obecnie mam chyba te najbardziej popularne w kwiaciarniach - Phalaenopsis.

Te co kwitną teraz:




Tą miniaturkę storczyka dostałam od Sonji... :)




A tu już zdjęcia ze spaceru znad Renu (z tamtego tygodnia).




Zyczę wszystkim słońca w nadchodzącym tygodniu!

Bye, bye!
:)

sobota, 4 kwietnia 2015

Turkusowa Wielkanoc

Hej!


Jestem  praktycznie  gotowa ze wszystkim, zostało mi tylko dokończyć gotować żurek  i mogłabym już właściwie zacząć świętować... ;)



W domu pojawiły świeże gałązki wierzby i magnolii... Są odemnie z ogrodu. Biedne te pączki magnolii, takie skulone nadal na dworze, i już z bagażem doświadczeń atmosferycznych, bo i złapały przymrozków, a i grad i wichura też je zaznaczyła ( gdzieniegdzie widać brunatne plamki...)
Ba!
U mnie w domu przynajmniej zaczęły się otwierać... :)




Nie szalałam zbytnio z wypiekami. Upiekłam babkę, drożdżową owieczkę, koszyczek oraz dwa ciasta biszkoptowe z galaretką i owocami ( i tak pewnie będziemy to męczyć cały tydzień).











Do wianków wiszących na witrynkach dołożyłam nieco żywej zieleni...




...no i moje turkusowe talerze wreszcie są!!! :)))))))))



Tak będzie wyglądał nasz świąteczny stół w tym roku:



Pierwotnie zakładałam, że dodatki, które pokazałam na stole w poprzednim poście, znajdą się na Wielkanoc, ale...
Niestety, bieżnik który tam był, po prostu zalałam wodą, a że był z papieru (jednorazówka!), to wiadomo jak to nieefektownie potem wyglądało. Kupywać inny obrus jakoś nie miałam ochoty i nie byłoby łatwo dostać akurat w turkusie.
I tu dostałam olśnienia!
Obrusik na środku który tu widzicie to nic innego tylko ???
..lekki wiosenny szaliczek! hihi!
Ot, i mam 2 w 1-nym! Jakby co, to zawsze można jeszcze na szyi ponosić... ;)))))

Na stole brakuje jeszcze szklaneczek do picia. Kurcze, jak to się stało?!






***
I na zakończenie migawki z wczorajszego dnia...
Była taka piękna pogoda! (czego o dzisiejszym dniu nie mogę powiedzieć).











I już na koniec........
  

Zdrowych i radosnych świąt Wielkanocnych
Suto zastawionych stołów, dużo wody w poniedziałek
bogatego zająca i miłych spotkań w gronie przyjaciół i rodziny... :)



Zyczenia są dla tych wszystkich, którym jeszcze nic nie życzyłam i którzy tutaj chętnie zaglądają...
Miło mi czytać Wasze każde ciepłe słowo... :)))


Zmykam  dalej do żurka!
Pa!
:)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)