Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


piątek, 17 czerwca 2016

Letnie smaki i garść inspiracji w morskich klimatach...

Witajcie!


Ot, i mam  końcówkę mojego drugiego i jakże długo wyczekiwanego w tym roku urlopu!
Tydzień przeleciał.
... a Ja nadal niewierzę, że jak to? To JUZ ?!!! :(
A ile to Ja zbożnych i górnolotnych planów  miałam :
- pomalować przedpokój, kuchnię, łazienkę (kolejność nieprzypadkowa, bo związana z zabrudzeniem) Noooo... I jak starczy farby to sypialnię;
- dokonać  następnego "wietrzenia" szafy i pozbyć się ciuchów, bo.....? ...albo już zeszmaciałe, albo delikatnie powiedziawszy po prostu  z nich "wyrosłam"(i żeby Teruni nie było wstyd za przyjaciółkę, w końcu to jest nasza "Schopping Queen" hihi... , i  na modzie się zna jak nikt inny ;) )
- przesegregować dokumenty, żeby zaprzyjaźniona pani B. grzebiąc w moich stertach papierzysk,w końcu w "dymku" nad tą swoją śliczną główką  nie miała  - "Panie Boże pomóż tej kobiecie, bo Ja już nie mogę, wysiadam...";
- w jakiś cudowny sposób schudnąć z 20 kg, w końcu do PL w lipcu jadę to i trzeba jakoś wyglądać;
I co?
Ogarnęło mnie lenistwo. Żebym nie musiała rano  przygotować Najmłodszego do szkoły, to chyba dzień cały spędziłabym snując się w piżamie i siąpiąc kawkę.
Przedpokoju, kuchni i sypialni nie pomalowałam. Szafa pozostała też nietknięta. Dokumenty? Udaję, że ich wcale nie widzę, a dieta cud raczej nieprędko mi grozi, bo tydzień obfity był w wypieki.
Na pierwszy rzut poszło ciacho, które wypatrzyłam u Ali. Jest to fantastycznie zakręcone ciasto rabarbarowe, które z pewnością będę  robić częściej.


W przepisie dokonałam małych modyfikacji. Tak w ogóle do tej pory Alu nie wiem, czy Ty dałaś rozkruszoną czekoladę, czy rozpuszczoną. Ja dałam startą na tarce. Ciacho bardzo dobrze wyszło, także myślę, że wszystko o.k. hihi... Oraz pocięłam rabarbar wzdłuż każdą łodygę na cztery części. Taki cieńszy łatwiej jest potem układać w spiralę a i cieńsze łodygi lepiej wchłaniają cukier.





Wszędzie na blogach królują teraz truskawki.
Te na zdjęciu niżej są z mojego ogródka. Nie mam zbyt dużo krzaczków, dlatego na ciasta czy koktajle dokupujemy w sklepie.

Odmiana ciemnoróżowo kwitnąca "Fragaria Tristan"


Skusiłam się także na zrobienie Pavlovej. Przepis dla zainteresowanych TUTAJ.
Zabierałam się do niej trzy razy. 
Pierwszy raz -  Najdroższy wyczaił upieczoną już bezę i schrupał bez większych skrupułów i wyrzutów sumienia. Lubi słodkości, i akurat bezy oraz serniki są na pierwszym miejscu jego listy "I must have". Jak tak czasami na niego patrzę, to wygląda jak olbrzymia wiewiórka w poszukiwaniu pożywienia (niech ktoś tylko nie pomyśli, że zagłodzony!)
Drugi raz - myślałam, że będę cwańsza i żeby beza była bezpieczna, zamknęłam ją w piekarniku. Zaglądam tam chcąc pocieszyć zakładniczkę, że zaraz będzie uwolniona i co? 
Odcięty kawał! Już nie muszę pokazywać palcem kto to był (wiewiór!). Zeby unieszkodliwić to co już zbabrane, odkroiłam sobie z rozpaczy także kawalątek... ;)
Efekty trzeciego podejścia na zdjęciu niżej:


 


...i zrobiłam malinową piętrową z advokatem (jak już  dogadzać "czerem literom", to całą gębą!)
Lubię słodkie i owszem, ale zjadając tylko kawałek pavlovej, normalnie poczułam się zgwałcona przez cukier. Deser naprawdę bardzo słodki. Znika szybko bo smaczny, ale i powinien być szybko zjedzony, bo nie postoi. Jest duże ryzyko popękania i rozpadnięcia się bezy.


A co z pozostałymi  żółtkami? W końcu do pavlovej używa się tylko białka od jajek.
Wykorzystałam do placków kartoflanych, poprawnie zwanych ziemniaczanymi (żeby ktoś się i nie przyczepił ;)  )


Po  raz pierwszy na blogu pokażę  Wam mój Termomix. Jest stary, bo ma coś około 20-ścia lat. Te obecnej generacji wyglądają nieco inaczej, mają więcej elektroniki, ale działają na taj samej zasadzie. Na paru blogach zetknęłam się już z zachwytami, przemyśleniami o kupnie, itd.
Czy warto go kupić?
Dla wielu jest to bardzo drogie urządzenie. Pamiętam, że dwadzieścia lat temu nie był on też tani...
...i żeby nie "ochy" i "achy" mojego Najdroższego to bym wcale go nie miała. Taaaak... To ON go pragnął i  kupił! Ot, wizja kremowej zupki ze świeżego ogórka przeważyła... hihi! ;)
I co z tą maszynką po tylu latach?
Pewnie podpadnę wszystkim wielbicielom Termomixa, ale rzadko ją używam. Co robię w tym urządzeniu, to tylko tartą bułkę, koktajle truskawkowe i ciasto na placki kartoflane (tfu! ziemniaczane). Mam książkę z przepisami dla Termomixu, ale powiem szczerze, że ciasta według niej zbytnio  mi nie smakują. Opcji na gotowanie wcale nie używamy. Myślę, że jeżeli miałabym obecnie zdecydować się na jakiś wielofunkcyjny robot kuchenny, to na pewno nie byłby to Termomix.
Taki na ten przykład Kitchen Aid by mnie bardziej zadowolił.

***

Na zdjęciu niżej moje przygotowania do malowania i dowód na to, że miałam kiedyś ściany inne niż białe. Po wyrzuceniu jednej z półek w sypialni (nigdy nie pokazywałam, bo szpetna była) ślady przeszłości - łosoś...
Ja nie mam nic przeciwko kolorowym ścianom, po prostu przy moim małym mieszkaniu biel jest bardziej wskazana. Białe ściany mają obecnie wielu  sympatyków, ale i są zagorzali przeciwnicy.
Taka oto sytuacja:
Przychodzi do mnie Basencja, opada błogo na sofie i mówi: "Jenyyyy.... Czuję się u ciebie jak w raju!" 
Przychodzi Beata i rzuca tekst, wzdrygając się przy tym : " ...no gorzej już być nie może, biało jak w szpitalu! Spadam! "

;)


Dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim postem. Zdecydowanie klimaty letnie, to moje klimaty.
Rzadko wrzucam u siebie jakieś inspiracje zaciągnięte z sieci, i w sumie nie lubię blogów, które bazują tylko na zdjęciach zaciągniętych z netu. Dzisiaj jednak wyjątkowo na zakończenie luknijcie jak pięknie można morskimi dodatkami wprowadzić czas niekończących się wakacji... :)

Zdjęcia znalezione na Pinterest.



Strasznie podoba mi się ta pościel ze zdjęcia wyżej, na tyle że nawet przeczesuję net w poszukiwaniu podobnej... ;)






























Zegnam się z wami zapachem lawendy....;)


Do następnego!

Pa!

D.

43 komentarze:

  1. Piękne inspiracje. Mam podobnie jak Ty z szukaniem w necie czegoś co wpadło mi w oko. Planuję remont sypialni znalazłam sobie inspiracje na pinterest i nie mogę ruszyć dalej - bo zbyt się do niej przywiązałam, a nie jestem w stanie kupić identycznych tkanin. Nie ma podpadziochy z thermomix-em wielu moich znajomych wykorzystuje go tylko do mielenia czerstwej bułki. Nie jesteś oryginalna :) Sedecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawa jestem co to za tkaniny... W dzisiejszych czasach jeżeli nie orginał, to coś podobnego raczej idzie dostać. Ja podobną pościel (więcej pasków) znalazłam w sieci na Amazonie.Trochę droga, muszę ten zakup jeszcze dobrze przemyśleć...

      Usuń
  2. ale pyszności :)
    a ja jestem zwolennikiem termomix-u robię w nim bardzo dużo rzeczy i używam kilka razy w tygodniu :) mam też Kitchen Aid robot kuchenny i choć on piękniejszy wizualnie to jednak się umywa do termomix-u :) ale oczywiście każdy ma swoje gusta i swoje zdanie :)))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Ja też znam dwie osoby co sobie tą maszynkę chwalą. Od jednej nawet dostałam zapasowy dzbanek, bo kupiła sobie nowszy model. Na pytanie, co na przykład w nim na codzień gotuje, odpowiedziała, że...? Kartofle (tfu! ziemniaki!)
      Szczerze powiedziawszy akurat ziemniaki wolałabym ugotować tradycyjnie w garnku, bo i czas ten sam, w garnek wejdzie mi więcej i garnek nie jest tak głośny.

      Usuń
  3. Oj dzieje się u Ciebie, dzieje. Ja kradnę przepis na Pavlovą , nigdy nie robiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis tradycyjny i na wielu blogach bardzo podobny. Zanim się na Pavlovą zdecydowałam, poszperałam trochę po blogach kulinarnych. Radzę Ci śmetanę nałożyć i przyozdobić owocami, jak już goście będą siedzieli przy stole, bo beza pod naciskiem śmietany szybko się rozpada. Osobiście nie wiem, czy kiedyś do Pavlovej wrócę. Chciałam wypróbować i wypróbowałam!
      Serdeczności!

      Usuń
  4. Ale pyszności narobiłaś, slinka cieknie na sam widok. Chyba skradnę przepis na ciacho z rabarbarem.
    Twoje morskie inspiracje, wyszukane w sieci, powaliły mnie na kolana, kilka morskich dodatków i stół wygląda przepięknie. Moja dusza śpiewa jak oglądam takie zdjęcia.
    Miłego weekendu, pa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te ciacho z rabarbarem wypróbuj koniecznie! Jest proste w wykonaniu. Zapomniałam napisać w poście, że Ja dodatkowo na górę dałam rodzaj pewnej przejrzystej galaretki (niemieckiej - "torten guss"), żeby rabarbar ładniej się błyszał.

      Usuń
  5. Jak przebrnąć przez Twojego posta, jak sie jest właśnie na diecie??? O matko, wszystko apetyczne, ze ślina leci :) To podziwiam jednym okiem :) A urlop leniwy pewnie był Ci potrzebny i już :)
    Letnie inspiracje fantastyczne :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...a to ciekawa jestem ile schudłaś! hihi! ;)))

      Usuń
  6. Witaj Kochana :)
    Jestem po ostatnim męczącym egzaminie i czuję się błogo... dlatego pozwoliłam sobie przeczytać twój post od dechy do dechy i jest mi jeszcze milej... Ogromnie się cieszę, że wypoczęłaś, że nic nie robiłaś. Wiesz co? Pomalujesz po urlopie w tym zwykłym trybie działania, urlop jest po to aby uruchomić tryb bierny inaczej jest bardzo źle, jak ciągle lecimy w trybie czynnym. Jestem z szanownej koleżanki bardzo dumna, że wygrała piżamka i kawka :D Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że masz rację z tym trybem biernym? Im bardziej jestem starsza, tym bardziej więcej się nie chce i bierność w wypoczynku witana jest wręcz owacjami. Mogę wiedzieć ile liczysz wiosen?

      Usuń
    2. Wiosen to ja mam ponad czterdzieści :) Ale duchowo to mam z trzydzieści? Ciężko powiedzieć. Ja jestem trochę jak dziwadło Matki Natury :D Wiesz, jedni mają pomieszane orientacje seksualne, u mnie namieszane jest coś z tymi wiosnami i odczuciem :D
      A czemu pytasz? :)

      Usuń
    3. A tak z ciekawości...
      Ja mam 43 i czuję się (niestety?)na ten swój wiek, bo ciało a raczej boleści już tu i ówdzie dają coraz więcej o sobie znać (ot, zużycie materiału) oraz lustro moje ubiegające latka mi też uświadamia...

      Usuń
    4. Acha... U mnie też różnie ze zdrowiem, ale ogólnie ok. Buziaki

      Usuń
  7. Dorotko, planami się nic a nic nie przejmuj! Żebyś Ty wiedziała ile ja bym chciała w wolnym czasie zrobić, a tu zawsze jakiś klops. No nie da się wszystkiego i już. ;) Chyba chcemy za dużo i za ambitnie. ;)A trzeba właśnie ciasto zrobić i się nim spokojnie nacieszyć. :)
    Pamiętaj, robota nie zając...
    Całusy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Ja podchodzę do wielu rzeczy już w taki sposób, że zadaję sobie pytanie - czy aby na pewno warto się po coś tam zażynać... Coraz bardziej nęci mnie spokojne życie bez wytycznych i jakiś ambitnych tam celów. Wiele z nas tak napawdę ma już dawno wszystko co najważniejsze, tylko sobie z tego sprawy niezdaje...
      Uściski zasyłam... :)))

      Usuń
  8. Jeju jakie ciacha upieklas! Nie szukam przepisow bo bym upiekla a tez jakims cudem chce schudnąć nawet jak z Polski wlasnie wrocilam...
    Ja lubie biale sciany do ktorych pasuja dodatki w mocnych kolorach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty schudnąć?!
      Byłam na blogu, widziałam, laska z Ciebie, że ho, hooooo! ;) No nie przesadzaj dobra kobieto... ;)

      Usuń
    2. oj ale mi pojechalas :D :D :D :D dzieki ❤ ale pamietaj im czlek "okraglejszy" tym lepiej potrafi sie do zdjecia ustawic ;) :D :D :D zdjecia to tylko polowa prawdy ;) :D

      Usuń
  9. Za każdym razem podziwiam Twoje wypieki. Wyglądają przepysznie!!! I oczywiście ślicznie!
    Morskie inspiracje po prostu bajka...
    ściskam Cię

    OdpowiedzUsuń
  10. Pyszności u Ciebie, uwielbiam hamptona - pięknie.
    Pozdrawiam słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Rabarbar...uwielbiam! I Twoje inspiracje morskie...cudne!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam tyle do napisania , zebym tylko o czymś nie zapomniała.
    Piękne inspiracje i tabiel z odcieniami niebieskiego błogo cudna, raj !!!!
    Co do planów , to ja ciągle mam tysiące, i drugie tyle do zrobienia na bieżąco. Z jednej strony robie , to juz zdrugiej trzeba poprawiać a plany leżą, masakra, czy ja się postarzałam i wolniejsza jestem , czy organizowac czasu nie potrafię , czy leniwa sie zrobiłam, nie wiem.
    Co do thermomixa to ja jestem z tych , które kochaja ten sprzet i nie zamiłabym na żaden inny. Czekaj ja Ci zrobie serniczek albo szarlotkę, mówię Ci pychotka. Prawie wszystkie ciasta mieszam , nawet te nie termomixowe, to z rabarbarem też. Zupy gotuję w nim oprócz rosołu/chociaz kilka razy zdażyło mi się/ i fasolowej. Zupy pyszne szybko ugotowane w nie za wysokiej temperaturze więc i zdrowsze od garnkowych. U mnie obiad musi być codziennie, maszyna ułatwia mi życie. Mniej robię za to drugich dań ale mam kilka ulubionych. Lody dzieciakom, budyń własny nie z torebki, kostka rosołowa własna , no mnóstwo wykorzystuję. Czasami kilka razy w ciągu dnia, i mnie bałaganiarza kuchennego, bo w czasie gotowania robię starszny bałagan, mnóstwp garnków, patelni, misek, ułatwia mi , bo jak musze za chwilkę coś zrobić , to i musze natychmiast umuć garnek a nie brać szybko następny. Myślę, że jest to kwestia przyzwyczajenia. Nie wyobrażam sobie gotowania codziennego bez thermomiksu a mam chyba ponad trzy lata więc nie jest to chwilowa fascynacja.
    Och ta beza chodzi mi juz któryś dzień za mną. W tym tygodniu koniecznie zrobię, moja córcia uwielbia bezę, ja zreszta tez ,...niestety, no to chyba tyle, aha , zapomniałabym napisać, czekoladę rozkruszyłam , drobne pokroiłam, więc i stakowanie tez może być. No to smacznego , buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogubiłam starsznie literki ale chyba zrozumiesz moją pisaninę, pa

      Usuń
    2. Spoko... Mnie też zdarzają się literówki... ;)
      Kochana, Ja podziwiam Cię w tych Twoich planach a szczególnie w ich realizacjach. Ja z wielu rzeczy już rezygnuję, przemyślam, czy potrzebne, czy nie, czy warto sobie zawracać czymś głowę i poświęcać swój czas. Jak wiesz pracuję zawodowo i co za tym idzie fizycznie. Po przyjściu z pracy nie chce mi się ruszyć już ani ręką ani nogą. A przy takim tygodniowym urlopie zamim uwierzyłam że go mam, to się już skończył! I z tym przyznam Ci rację - im jest człowiek starszy tym mniej się chce, wolniejsza też jestem. Mogłabym tłumaczyć nadwagą, ale jak rozmawiam z dziewczynami w moim wieku (chudymi), to mają podobnie... Ot, wiek średni... ;)))
      No patrz, tyle pochwał Termomixu?
      Aluś, to jak już tak mogę sobie zażyczyć, to poproszę i serniczek i szarlotkę! hahahahaha! ;) Za serniczek będziesz miała pochwały pod niebiosa od mojego Najdroższego, tylko musi być ze skórką cytrynową. Bez tego sernik dla niego to nie sernik... ;)
      Wczoraj przed snem studiowałam książkę kucharską od tego mechanicznego cudaka. W przyszły Weekend będę chciała coś zaserwować Familii z Termomixu. Wiesz, tak sobie myślę, że może robię w nim rzadko cokolwiek, bo stoi w najbardziej ciemnym kącie kuchni. Niestety, żeby go mieć na widoku i pod ręką, to nie mam miejsca, bo inne urządzenia które stoją na wierzchu, są mi również bardzo potrzebne.
      A widzisz! To dobrze z tą czekoladą utrafiłam. Niedługo postaram się napisać Ci prywatnego maila, bo czas pędzi, i nie chcę zwalić Ci się na głowę, jak może planujesz jakiś wyjazd czy coś innego. Zwalić - mam na myśli tylko wypad na kawkę do Ciebie, także spokojnie... ;))))

      Usuń
  13. Przepiękna zastawa - ach... tylko oczy cieszyć :)
    Ciasta wyglądają kusząco - ja też ostatnio szalałam z truskawkami i bezą :)
    Z kolei jeśli chodzi o thermomix, mam prawie od roku (kupiłam przedostatnią wersję jaka jest na rynku) Mam model używany - na nowy chyba nie wydusiłabym tyle kasy ;) Po tym jak rok temu spaliłam swój mikser trafiła się okazja i tu jak u Ciebie - mój mąż bym bardziej przychylny do zakupu :)
    Jeśli chodzi o używanie to tak średnio co drugi dzień jest w ruchu :) Pewnie dlatego, że zwykłego miksera nie posiadam ;) Nauczyłam się przekładać swoje przepisy do niego - dlatego nie zawsze muszę korzystać z książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz! Sami zagorzali zwolennicy tego urządzenia! Kurcze, chyba naprawdę jakiś skarb mam i nawet o tym niewiem... ;)))
      Zaraz lecę do Ciebie luknąć na te Twoje wyczyny... ;)

      Usuń
    2. Znam kilka osób, które nie wyobrażają sobie bez niego życia ;) Ja bym dała radę, ale jak już mam to staram się korzystać ;) Źle bym się czuła, gdyby stał nieruszany ;) Ty pewnie też, dlatego od czasu do czasu z niego korzystasz :) Na blogu nie mam dużej ilości przepisów z TM w roli głównej, bo ostatnio inne rzeczy były na pierwszym miejscu, ale może niedługo się to zmieni :)

      Usuń
  14. Ale smakołyki nam tutaj serwujesz,sumienia nie masz!
    Oj tam ,oj tam ja też mam dzień wolny i planów od groma a zamiast wziąć się do roboty,siedzę i stukam w klawiaturę i dobrze mi z tym,choć lekki wyrzut sumienia co jakiś czas się pojawia :)
    Turkusowe inspiracje prześliczne, ze oczu nacieszyć nie sposób!
    Pozdrawia leniwa dziś Kaśka :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak u ciebie smakowicie... ciasto z rabarbarem muszę wypróbować, koniecznie. Inspiracje cudne.. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak zwykle piękne zdjęcia, a najlepsze tych ciast :-) nie lubię rabarbaru, ale to ciasto jest takie ładne, że chyba w końcu zrobię :-) pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. urlop spędziłaś jak potrzebowałaś i to najważniejsze. Bardzo mnie już te morskie klimaty nęcą
    Chyba poprzestawiam w domu co nieco ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tyle napisałaś, a mi w głowie się ostało tylko "zgwałcona przez cukier" :D Jak zaczęłam rechotać, to nie mogłam przestać ;)
    A ja jestem tak daleko w tyle, że dopiero niedawno usłyszałam o Thermomixie ;) A na oczy jeszcze nie wiedziałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, Termomix to absolutny MUS! ;) A Ja ciemnota do tej pory myślałam, że kuchnia bez Kitchen Aid to nie prawdziwa kuchnia... No patrz, ile to oświecenia człowiek dostanie wędrując po blogach i czytając komentarze.... ;)

      Usuń
  19. Kombajn kuchenny posiadam i dziękuję bogu ze jestem jego szczęśliwą posiadaczką. Robota w kuchni aż się pali w rękach.
    ,,Pavłowa,, wygląda jak z cukierni, mi taka ładna nie wychodzi ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś takiego... To w Polsce chyba co druga blogerka jest posiadaczką tej maszynki...
      Szok!

      Usuń
  20. Kiedy mam urlop to takźe mam ambitne plany związane z remontami, generalnym porządki itp,.z których nic nie wychodzi.Twoje ciasta są cudne. Biorę przepisik na Pawłowi . pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Śmiałam się czytając twojego posta, bo przypomniało mi się jak to było ze mną, też przed urlopem zawsze planowałam za dużo rzeczy, a gdy przychodziło co do czego, to ZAWSZE zabrakło mi czasu na zrealizowanie moich planów, albo zwyczajnie mi się NIE CHCIAŁO. Bo jakże cudnie jest w czasie urlopu poleniuchować i zwolnić tempo. Popijać kawę w ogrodzie i patrzeć w niebo:) Każdemu się czasem należy:) Wypieki u Ciebie wyśmienite i w ogóle fajny blog. Na pewno będę tu zaglądać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że z tym wolnym czasem od pracy jest tak jak napisała tutaj jedna z blogerek w komentarzach - urlop jest do wyluzowania i TRZEBA uruchomić tryb bierny!Jesteśmy w końcu tylko ludźmi, a nie maszynami...
      Miło mi, że pozostawiłaś tutaj po sobie swój ślad... :)

      Usuń
  22. Wow Lovely summer picktures! And so delicious Pawlova!Nice post Dorota!

    OdpowiedzUsuń
  23. Jej ale mam u ciebie zaległości. Tyle tu się dzieje:-) pichcisz, tu remont planujesz. Kochana masz urlop, a urlop jest po to by wypoczywać :-) "ale rozumiem, tak to jest w dzisiejszych czasach, cały czas czlowiek goni jak szalony:-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Te dekoracje muszelkowe są cudne. Jestem właśnie nad morzem... oglądam stoiska z różnymi pamiątkami i rzeczami morskimi i... :/ Ciągle grymaszę, kapryszę i nie umiem trafić tego czegoś co ma to ,,coś" :P
    Podziwiam Cię, słowo daję podziwiam. Ty byś poszła, rozejrzała się i wybrała trafiając w 10 :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)