Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


poniedziałek, 19 września 2016

Jestem...

Witajcie!


Uffffff... I znowu nastała dość spora pauza  na blogu. Przyznam się bez bicia, że wciągnęło mnie pewne miejsce w sieci, przed którym stałam nieugiętym murem, zarzekałam się i  wręcz rzygałam ogniem - Co?! Ja?!!! 
... nigdy w życiu!
... nie mam czasu!
... a po kiego?!
Ale... Najpierw to była ciekawość. W końcu tyle się słyszy w mediach, że Instagram wspiera karierę i takie tam inne bzdety. Była też ciekawość nad zachwytami zaprzyjaźnionych blogerek, i zaraz myśl - co one tam właściwie robią? Ot, i przed moim pierwszym letnim urlopem założyłam tam eksperymentalne konto, które w ostatni dzień mojego drugiego letniego urlopu miało być usunięte...  No i....?
...i istnieje do tej pory!
Nie tylko, że  tam przepadłam, to jeszcze przez to zaniedbałam bloga!
Ale... Instagram można rzec, że jest uzupełnieniem tego miejsca tutaj, czyli bloga, także spokojnie....
A teraz pokrótce co u mnie.
Pewnym sprawom jestem wierna jak pies Burek. Mimo, że na dworze coraz bardziej jesień się rozpanasza, u mnie w domu trwa nadal letni klimat... Ale to przecież już znacie u mnie, w każdym razie na pewno Ci, co są tutaj stałymi bywalcami... ;)
 


Czas wolny póki co ( i  się jeszcze da) spędzam na dworze, w ogrodzie. Niestety wysokie temperatury i susza sprawiły to, że niewiele jesiennych kwiatów z mojego ogródka znajdzie się w bukietach. Zeby zrobić pierwsze jesienne deko, będę po prostu zmuszona kupić w supermarkecie.


Aaaaaaa! I zmieniłam sobie w altanie firaneczki!
Mam teraz z Ikea te z suwaczkami. Napalałam się na nie już w tamtym roku, jednak cena mnie ostro powaliła na kolana. A teraz po sezonie udało mi się je kupić za.....?. 5 Euro! Założyłam też oryginalne zielone zasłony od altany (tylko z dwóch stron), żeby mieć więcej prywatności i nie być obserwowaną przez obóz wroga czyli sąsiadów -  znowu jestem z nimi na wojennej ścieżce.




...i jeszcze moja begonia albopicta.
Miałam ją wyrzucić, bo nędznie przeżyła zimę w piwnicy, a tutaj taka niespodzianka! Ba! Chyba wyczuła przez liście moje zamiary i oszalała w kwiatach... ;)



Było też malowanie mieszkania (prawie całego). Pokaże dzisiaj tylko parę zdjęć, żeby nie zawalić posta fotami i nie zmęczyć Was zaraz na starcie.... ;)
Zaraz po pokoju dziennym pod pędzel poszedł przedpokój. Jest mały, ciasny nieustawny i przyznam się szczerze, że mimo jego wielkości najwięcej czasu na niego poświęciłam (sporo obklejania drzwi, listw przypodłogowych, odkręcania śrubek, etc.). Moją zdobyczną szafkę na buty i jej metamorfozę pokazywałam już na blogu. Tym razem pod pędzel poszły jeszcze dwa wieszaki, które widzicie na zdjęciu niżej. Były stare jak świat i towarzyszyły nam od początku jak mieszkamy na tym mieszkaniu. Dłuższy wieszak dostał też nowe białe ozdobne gałeczki, ale to tylko bardziej dla ozdoby, bo były tam brzydkie trzy dziury po wkrętach. Za wieszakami była pomarańczowa ściana, dostała jak widać jedyny i właściwy kolor jaki powinien tutaj być... ;)




Sypialnia też została częściowo odmalowana.
Na łóżku przybyła mi nowa narzuta, która wyczaiłam za połowę ceny. 



Oraz półeczki na obrazy.
Wyobraźcie sobie, że pojechałam po dwie białe i już miałam je kupić, a tu w punkcie sprzedaży okazyjnej w Ikea za mniej niż połowę ceny były - jedna czarna, druga biała... Naturalnie że za nie złapałam! Mam wreszcie miejsce na rodzinne pamiątkowe obrazy. Przyznam się szczerze, że trochę się wahałam, czy wszystkie te obrazy powinny być tutaj w sypialni. Pierwotnie planowałam to pomieszczenie bardziej w morskich klimatach. Obecnie zawiało rustykalnością, ale w sumie zdążyłam już się przyzwyczaić...


I na zakończenie zajawka tego o czym będzie w następnym poście, bo mimo że w domu nadal u mnie letnio, to w altanie już rozgościły się dynie.... :)





Czyli.....?
Do następnego miłego! ;)

71 komentarzy:

  1. Piękny storczyk, a muszla jeszcze piękniejsza. Świetna kompozycja wyszła.
    Super zdjęcia. Dynie rewelacyjne.
    Uściski serdeczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Storczyk prawdziwy, bo nie preferuję u mnie w domu sztucznych kwiatów. Muszla to mój niedawny nabytek, wpadła mi w oko i mimo zabójczej ceny (Najdroższemu wcisnęłam tylko dwucyfrową pozycję, a byłatrzycyfrowa) musiałam ją mieć!
      O dyniach i jesiennym deko w następnym poście.... :)

      Usuń
  2. Dorotka, uwielbiam Twoje zdjęcia, zawsze oglądam je po kilka razy. Cudne migawki pokazujesz. Na altankę napatrzeć się nie mogę, tak pięknie obrośnięta roślinnością i te zwiewne firanki wprowadzają wspaniały klimat :) Dom pięknie się prezentuje po remoncie :) Storczyk, bujne, ukwiecone cudo :)
    Buziaki serdeczne, Agness :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to nie był remont, tylko najzwyklejsze w świecie malowanie! ;) Bez zmian kolorów ścian (tylko w przedpokoju zamalowałam do końca pomarańcz),pojechałam równo białą farbą wszędzie gdzie trzeba było już dawno odświeżyć ściany. Po malowaniu właściwie wszystko wygląda tak samo, ale jest czyściej, świeżej... Powinnam jeszcze pociągnąć pędzlem łazienkę, ale to już nie w tym roku, w końcu od życia też mi się coś należy i nie będę się zajeżdżać...
      Serdeczności! :)

      Usuń
  3. Twoje zdjęcia są przepiekne, wcale się nie dziwię że instagram Cie wciągnął

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...bo nowe miejsce i nowi ciekawi ludzie! Chociaż dużo znajomych duszyczek tam się także obraca ;)

      Usuń
  4. Kochana, wreszcie sie odezwałas, no jak widzę, potrafisz sie oddac całkowicie jak cos Cie zafascynuje:)) Ale ciesze sie,że to z takiego powodu Cie nie było....czyli pozytywnie. Widze w altance pieknie Ci sie pnie i kwitnie wilec, czy kobea...a u mnie sa tylko liście, kwiatków jak na lekarstwo....w altance mozna sie u Ciebie ukryc na dobre...taki zagajnik:) FAjne nowe kolorki w mieszkaniu... u mnie dopiero na wiosne malowanie....Pozdrówka:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że te pnącze się wilecem nazywa. Ja znam to pod nazwą powoju ogrodowego (po niemiecku - Prunkwinden). W tamtym roku miałam w donicach przy altanie, a przy dwóch innych bokach bezpośrednio z ziemi. Muszę powiedzieć, że to co było bezpośrednio, było bujniejsze, dlatego w tym roku puściłam w taki sposób z czterech stron i to był strzał w dziesiątkę! Roślina ta potrzebuje miejsce, żeby korzenie spokojnie mogły się rozwijać, to i to co nad ziemią czuje się od razu lepiej. Tu na zdjęciu widać głównie w kolorze fioletowym i różowego trochę, ale to tylko z tej strony taka kolorystyka.Z innej kwitnie na biało, jasno różowo ,lila... Powój trzeba też dobrze podlewać, akurat na czas upałów nie żałowałam mu wody.Zdjęcie zrobione przed południem z rana, to i kwiaty otwarte, potem się zamykają. Nie wiem co mogłaś zrobić nie tak, że mało kwiatków u Ciebie, może rośnie w doniczkach? W sumie jest to roślina bardzo łatwa w uprawie. W przyszłym roku zamierzam zrobić prawdziwy gąszcz i....? Jedną całą ścianę z altany zrobię w powoju, ścianę od strony sąsiadów znaczy się... ;)))

      Usuń
    2. No racja mój wilec rosnie w doniczkach...spróbuje na przyszły rok inaczej. Obejrzałam Twój instagram, fajne fotki....ale przeciez Ty sobie lubisz popisac troszkę to i tak na bloga wrócisz;)) Pozdrówka ♥

      Usuń
  5. Altana pięknie otulona roślinnością, napatrzeć się nie mogę. A to pole dyń jest fantastyczne. Oj będziesz mogła poszaleć kulinarnie i z dekoracjami :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pole nie moje, no coś Ty! Co Ja bym z taką ilością dyni zrobiła?!!! Cyknęłam tylko foty u jakiegoś Bauera w pobliżu Brühl. Wyczaiłam to pole już w tamtym roku, jednak jak pojechałam z aparatem, to dynie były już wyzbierane... Dlatego cieszę się, że w tym roku upilnowałam dyniowate... ;)

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia! Moja znajoma mawia, że w Niemczech są specyficzni sąsiedzi: i podkablują jak jest głośnawa impreza (choćby raz w życiu) i sympatycznie porozmawiają - nigdy nie wiesz na co trafisz:) Chyba to nie jest stereotyp?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! I tutaj Twoja znajoma jest jak najbardziej w temacie. Właśnie takich sąsiadów mam, którzy z uśmiechem na twarzy i w poczuciu obowiązku obywatelskiego patrzą kogo by tu podchrzanić... Aż mi się w żołądku przewraca jak słyszę o czym oni rozmawiają siedząc na balkonie "wir müssen das melden!" - to typowe zdanie u nich. Wiesz, nie wszyscy Niemcy tacy są, ale większość, tym bardziej właśnie w wieku emerytalnym, może dlatego że za dużo wolnego czasu mają.

      Usuń
  7. Cudownie że wróciłaś:) Zachwycił mnie twój wilec na altanie- no przepiękny. I te pole dyniowe, kilka dyniek bym sobie przywłaszczyła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, już Ja wolę tych parę dyniek kupić w sklepie niż rąbnąć z takiego pola! Znam przypadki, że ktoś skubnął na przykład kapustę rolnikowi. Tutaj ludzie się nie chrzanią i dzwonią po policję, nawet jak nie są bezpośrednimi właścicielami takiego pola... Ot, niemiecki porządek! hehe! ;)))

      Usuń
  8. Oj wiem o co chodzi z Instagramem,oj wiem ;) Cudny storczyk, a ta muszla...cud,miód.Piękna :) Piszesz, że mało kwiatów w Twoim ogrodzie,a tu proszę jak kolorowo.U mnie nawet połowa tego się nie uchowała, pomimo podlewania. Na dyniowy post jestem bardzo ciekawa. A sypialnia i przedpokój świetnie się prezentują. Jesienią szarości w sypialni bardzo przyjemnie relaksują, więc trafiłaś w samo sedno. Buziole :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tą muszlę napalałam się bardzo długo. W sumie to nie jest osłonka, ale za osłonkę u mnie robi. Myślę, że wraz ze storczykiem tworzą parę idealną... :)
      Kasiu, te kwiaty co widzisz nie nadają się do bukietów. Powój od razu zwiędnie i stuli płatki, a chryzamtemek i tej hortensji w doniczce nie będę przecież ciąć, bo to są nowe nabytki.Dalie mi usychają już w pączkach, gladiole też przez suszę nie zakwitły...Mam jeszcze parę jeżówek i marcinków, ale to za mało!

      Usuń
  9. Witaj Dorotko !
    Cudownie magicznie w tej Twojej altance a w mieszkaniu superowo
    pozdrawiam serdecznie Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za miłe słowa Irenko! :)))))

      Usuń
  10. Dorotko, przyznam sie sama, że INSTA wciągnęło mnie na maksa. Lubie ten portal, jest szybki, wrzucasz zdjęcie, krótki opis, a w kontakcie ze swoimi przyjaciólmi jesteś na bieżąco.
    Cudne pole dyniowe... jesień...
    uścisków moc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i właśnie to jest to! Nie trzeba zbytnio się wysilać pisaniem posta, wrzuca się zdjęcie, krótki opis, tagi i finito! hehehe! ;)

      Usuń
  11. Tyle chciałabym napisać, że nie wiem, od czego zacząć. Od storczyka, bo cudownie wygląda w tym naczyniu, w ogrodzie altana doskonała, a sąsiedzi z zazdrości mają na pieńku z Tobą. Dynie, jestem ciekawa co wyczarujesz w tym roku?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z sąsiadami faktycznie, pewien motyw zazdrości na pewno jest, ale nie tylko to... Chodzi też o podporządkowanie się im, za dużo by pisać o tym...
      Co do deko, to daj się zaskoczyć, mam nadzieję pozytywnie.... ;)))

      Usuń
  12. Ja właśnie na takich polach kupuje dynie i kwiaty, w Niemczech częste zjawisko😀 Sąsiedzi chyba nie mają problemów, albo zainteresowań skoro czepiają się sąsiadów. Insta wciąga, bardzo wciąga 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat na tym polu nie ma punktu sprzedaży, a szkoda! Pewnie byłoby o wiele taniej, a tak zmuszona byłam kupić pierwsza dużą dynię w Rewe za 4 euro... A potrzebne jest mi jeszcze parę sztuk. Kilka ozdobnych małych mam ze swojego ogródka, przynajmniej to cieszy...

      Usuń
  13. Dobry sąsiad to skarb - kwiatek podleje, domu upilnuje. Szkoda, że tam ci w kośc dają.
    Ja się przed Insta ciagle obroniłam, ale inne media (taki FB na przykład) pożerają wystarczająco dużo czasu. Nie daj się. Pewnie po jakims czasie ci się znudzi, a blog to jednak blog.
    Bardzo ta altanka urokliwa, a nowe firanki - strzał w dziesiątke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mi się to powoli przejada...;) A Fejs mam, ale nie przesiaduję na nim, zaglądam tylko raz na jakiś czas zrobić przegląd poczcie i tyle. Nooo... I podlinkować nowy wpis na blogu! ;)




      Usuń
  14. Cudowny storczyk pięknie wygląda w tej czarującej donicy.Urocza altana.Pięknie urządzone mieszkanie.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Donica to w sumie nie donica... Objekt, który wykorzystałam jako osłonkę... ;)

      Usuń
  15. Kochana altana cudownie się prezentuje:) Buziaki,Aga

    OdpowiedzUsuń
  16. Kawa wypita w takim ogrodzie to czysta przyjemność, ja myślę! Pięknie u Ciebie!
    Ja też uwielbiam takie udane łowy i zakupy za pół ceny.
    No i sypialnia! Urocza!!!
    Uściski posyłam!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sypialnia jest już stara, bo meble mają ponad dwadzieścia lat. Nie jest też i trendy, bo drewno a nie wszechobecnie panująca teraz biel, ale to jest moja sypialnia i zostanie taka jaka jest, bez przemalowywań, ze starymi rodzinnymi pamiątkami, bez zawalania jej pierdółkami, które są teraz na topie, a dla mnie są "ni w pięć ni dziesięć". Na szczęście na starość człowiek mądrzeje... ;)))
      Serdeczności!

      Usuń
  17. No to czuję się Instagramowo zdradzona :P I czym Ty znowu sąsiadom się naraziłaś? :D Chyba tym, że u Ciebie ładniej niż u nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ty kochana coś powiesz, to już powiesz i to trafiając w sedno! hehehe! ;)
      Spokojnie Aniu, z tym Instagramem to był tylko skok w bok, niewiele znaczące zadurzenie (biję się teraz w pierś! hihi!). Dzisiaj i wczoraj prawie wcale się tam nie udzielałam, czuję się zmęczona tym przeglądaniem setek zdjęć, serduszkowaniem, poza tym na oczy mi to idzie, przez ten Insta wzrok mi się pogorszył i grożą mi okulary.
      Masz może Whats App?

      Usuń
    2. Nie mam, bo ja anty smartfonowa jestem ;) Ostatnio musiałam się przemóc, bo nam net odmówił posłuszeństwa, a przez srjafon jakoś szło w miarę. I do fb teraz używam trochę. Mąż mi cały czas mówi, że muszę się z lodu odkuć, że właśnie Whats App i inne cuda wianki... Pewnie w końcu będę musiała, ale to jeszcze potrwa :D

      Usuń
    3. Ja smartfony dziedziczę po moim Najstarszym, żeby nie on to pewnie dalej w torbie leżałby mój stary przestarzały LG. A Whats App to dobra sprawa, funkcjonuje jak Skype, mogłybyśmy pogawędzić za darmo.

      Usuń
  18. Begonia przecudna,kolor ech,przedpokój bardzo mi się podoba,Dorotes ty nas nie zamęczasz fotami tylko relaksujesz,czym wiecej tym lepiej.A tych łowów to ja Ci tak zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Begonia za jakiś czas znowu wyląduje w piwnicy, jeszcze cieszy oczy na dworze, bo ciepełka słoneczka już będzie coraz mniej. Zebyś mieszkała bliżej, dałabym Ci zaszczepki. Rośnie bardzo szybko i kwitnie właściwie cały czas...

      Usuń
  19. Hihi ta twoja altana to jakaś taka przestrzenna bardzo :)))
    Jak słyszę o malowaniu to mi ciarki przechodzą bo u mnie ściany już... aż się prosi o malowanie - nie ma kiedy, nie ma komu nie ma, nie ma... :P Ściany bru... wysłużone :P
    Życzę zmienności nastroju sąsiadów i poprawy kontaktów. A poza tym ogromnie się cieszę że znów mogłam CIę poczytać, nie znam tego czegoś w co weszłaś, ale widzę, że miałaś rację, że to zjadacz czasu, nie wybeiram się tam. Mnie nawet na FB nie ma z tych samych powodów. Na bloga mam coraz mniej czasu :)
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ....i właśnie to samo uświadamiam sobie co i Ty, to co napisałaś w przedostatnim zdaniu.Tak oglądam zdjęcia z tego samego okresu co teraz, ale z przed paru lat i stwierdziłam, że właściwie pokazuję to samo. Jakoś niewiele mi się już nowego chce wymyślać, robić... Wypalenie? Starość? Czy rozsądek?

      Usuń
    2. Nie strasz mnie, że porzucisz albo zwiesisz taki świetny blog. Może i tematyka się powtarza ale ja tego nie zauważyłam, zawsze coś ciekawego znajdę dla siebie. Z drugiej strony ja też ciągle piszę o tym samym- kury, kaczki, koza i jakieś kwiatki :P
      Buziaki

      Usuń
  20. Fantastyczne zdjęcia :)
    Ale to pole pełne dyni - jejku... <3 <3 <3 zakochałam sie i rozmarzyłam :D
    Ja jeszcze na etap Intagramu nie weszłam, ale pewnie nie minie to i mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pole i mnie oczarowało (niestety nie jest moje).Co do Instagramu, to moja przygoda z nim właśnie się skończyła. Gwałtowny był to romans, ale ogień już wygasł i wcale nie jest mi z tego powodu smutno...

      Usuń
  21. Witaj. Od dawna śledzę Twojego bloga i bardzo lubię. Wczoraj polubiłaś moje zdjęcia na instagramie i tak się dowiedziałam, ze tam tez jesteś. Miałam przerwę w czytaniu blogów, bo urodziłam synka. Dziś Ciebie juz tam nie ma? Bo nie mogę nagle znaleźć :-( serdeczności !

    OdpowiedzUsuń
  22. Juz doczytałam. Szkoda. Pędzę nadrabiać Twoje posty i podziwiać piękne zdjęcia! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj!
      Wiem kim jesteś, poznałam po zdjęciach, szczególnie po tej tęczy! ;)
      To prawda, dzisiaj usunęłam konto na Instagramie, a to za sprawą wydarzenia z wczorajszego dnia, które dało mi do myślenia. Na Instagramie wrzuciłam wczoraj jeszcze ostatnie zdjęcia z tutejszego parku rozrywki, bo akurat bawiliśmy się tam z moim Najmłodszym, dzięki oczywiście darmowym wejściówkom. Na blogu ten park pokazywałam już kiedyś na starszych fotach.
      Nooooooooo.... Ale na Instagramie nie!
      Zaopatrzyłam się więc w mój sprzęt fotograficzny, który dodam - sporych gabarytów jest, oraz plecak z piciem, żeby nie wyrzucać tam pieniędzy na napoje. Bawiliśmy się dość fajnie, tylko ten aparat mi ciągle przeszkadzał, bo i to trzeba było go wyjąć z torby, potem włożyć do torby i ciągle mieć na oku, w końcu to przecież lustrzanka i nóg by mogła dostać... Po powrocie do domu przejrzałam z grubsza zdjęcia, parę wrzuciłam na Insta. Zaczęłam oglądać inne...
      I szok!
      Zobaczyłam jedno zdjęcie, które przeważyło i postawiło na szali bytność Instagramową - moje smutne dziecko, które chowa się za krzaczek i które nie chce żebym robiła zdjęcia...
      ... tylko się z nim pobawiła w "Leśnym Labiryncie"!
      I zaraz nasunęło mi się pytanie - ile takich sytuacji już było?
      A ile jeszcze będzie? Ze będę zajmować sobie głowę rzeczami NIEPOTRZEBNYMI, a inni będą przez to cierpieć. Będę uchwycać jakieś tam chwile na zdjęciach a ile przez to mi tych prawdziwie najpiękniejszych umknie!
      Mam bloga, od czterech lat. Instagram pochłonął mi tylko(?!) trzy miesiące. Jest to kawał czasu z życia, który spędziłam w sieci. Niepowiem, fajnych ludzi tam poznałam, ale... ze szkodą dla tych co są dla mnie Najważniejsi na świecie.
      Więc decyzja była jasna...
      Miło mi, że mnie tutaj odnalazłaś, już byłam na Twoim blogu i dodałam do obserwowanych.... ;)

      Usuń
    2. Ja zawsze sie dziwilam, w jaki sposob te kobiety potrafia ogarnac role matki, zony, prace i te wszystkie media spolecznosciowe, jak widac nie wszystko zloto co sie swieci. Mysle, ze wiele osob nie zdaje sobie sprawy z takich sytuacji. Druga sprawa, to pokazywanie swojej osoby i twarzy. Osobiscie mam z tym problem i podziwiam tych ktorzy to potrafia ;)))

      Usuń
    3. Magda, wiele kobiet prowadzi własne firmy, zarabia na bytności w sieci i tu jestem w stanie zrozumieć ich obecność we wielu mediach społecznościowych. Ale... Jest wiele takich, które nie mają żadnych korzyści finansowych, nic nie sprzedają, ale są WSZEDZIE! Matki, żony i jeszcze z pracą czasami na cały etat. Masz świętą rację z tym niezdawaniem sobie sprawy jakie konsekwencje to niesie dla rodziny, dla siebie samej. Weź tylko powiedzmy ten Instagram. Miałam tam ok. 250 ludzi których obserwowałam. Jesteś tam od jakiegoś czasui wiesz jak tam to leci. Wystarczy, że tylko każda z tych osób dodaje jedno zdjęcie dziennie (nierealne, bo dają więcej!), to jest już sporo do przejrzenia. Ale kto tam daje tylko jedno zdjęcie? Sama dawałam po parę, a są tacy, co i po kilkanaście dziennie. Tak dla średniego rachunku niech każdy z tych co ich obserwowałam dałby przeciętnie dziennie 5 zdjęć, to.......? Razy 250 równa się........1250 (!!!) zdjęć do przeglądnięcia, polubienia, ewentualnie skomentowania.I teraz sama sobie zadałam pytanie - czy Ja byłam normalna? ;) A przecież Ja byłam tam na początku mojej że tak powiem - kariery, z niewielką jeszcze rzeszą moich wielbicieli i trochę większą rzeszą tych co Ja uwielbiałam. Przyjrzyj się profilom tych co są dłużej.I nie piszę teraz tego z zazdrości, mnie kubeł zimnej wody na łeb wystarczył.
      Co zaś się tyczy pokazywania swojej osoby i twarzy, to każdy (myślę!) sam o tym decyduje. Ja nie mam zbyt dużo zdjęć siebie, tak jak i dzieci w necie. Na blogu są tam jakieś stare zdjęcia i chyba nawet nie byłabym przez nie rozpoznawalna. Nowych swoich zdjęć nie wstawiam i zabraniam komukolwiek z moją osobą. Może jak schudnę xx kilo, to będę się obfacać i prezentować, jedno jest pewne - miss Germany i tak już niezostanę... ;)))

      Usuń
    4. Bardzo mądre przemyślenia.Ja jeszcze czasami szybciej działam niż myślę.Ostatnio wnuczka w żartach zapytała czy dała mi zgodę na wklejanie jej zdjęć , wklejałam ich niewiele dumna z panienki.To mi dało do myślenia.I jednak lepeiej najpierw pomyśleć a potem działać.
      Pięknie u Ciebie

      Usuń
    5. Olu, parę miesięcy temu zostałam zmuszona do usunięcia zdjęć, które wstawiłam na Fejsie (dodam, że w albumie prywatnym, widzieli tylko znajomi), zdjęć z komunii mojego Najmłodszego - czyli rodzinna uroczystość. Zdjęć było niewiele, wybrałam te najfajniejsze. Zaraz po pojawieniu - się pierwszy telefon i....? Kuzyn nie chce na Fejsie swojej twarzy. Powiedziałam "Okeeeej", zdjęcie usunęłam. Potem znowu wiadomość na skrzynce - tata od małego berbecia też nie chce, żeby jego synek był u mnie w albumie. Hmmmmmmm... Trochę mnie to zdziwiło, bo sami wstawiają kupę zdjęć w sieci z tym maluchem,i mogę powiedzieć, że to zrobione przeze mnie było wyjątkowo udanym ujęciem. No coż... Usunęłam. I muszę szanować takie decyzje, bo każdy ma prawo chronić swój wizerunek, czy swoich dzieci. Wstawiłam bez zastanowienia i teraz wiem, że takie coś się już nie powtórzy i tego lepiej nie robić. Może Twoja wnuczka dała Ci sygnał "niby-żartem", że lepiej by jednak było, żeby zdjęcia z jej osobą pozostały w prywatnych albumach w domu, bądź wiszące w ramkach na ścianie, niż zawieszone gdzieś tam w sieci na serwerach...

      Usuń
  23. Ale tam u Ciebie wspaniale! W takiej altance można się zadomowić na dłużej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety postoi tylko do końca pańdziernika, a potem będę musiała czekać na nowe otwarcie sezonu aż do kwietnia... ;)

      Usuń
  24. Pięknie u Ciebie w ogródku, nadrabiam starsze posty i cieszę oko. Co do Mazur, ja w tym roku zakochałam się w Warmii - równie pięknie, a Warmia jest mniej oblegana. Zgadzam się co do Instagramu - już po jednej blogerce widzę, że wsiąkła i dziennie zamieszcza kilka - kilkanaście (!) zdjęć- ja wolę rzadsze wpisy, ale te z serca i duszy, a nie masówkę. I wolałam bloga tamtej osoby, jak jeszcze nie była tak znana. Teraz zdjęcie ma po 600 polubień, ale czy to w tym wszystkim chodzi ....? Instagram trzeba dozować, a co za dużo o niezdrowo - nic kosztem Bliskich. Blogowanie też ma być przede wszystkim przyjemnością, pasją, radością, a nie wyścigiem o czytelnikow i obserwatorów. Piękne dynie, piękne Twoje kadry, poczytam sobie teraz przy kawce, bo mój pięciomiesięczniaczek śpi :-) serdeczności i nadrabiam, a mam trochę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, u mojej Mamy zaraz za stodołą, przebiegała granica między Mazurami a Warmią, także do Warmii miałam tylko parę kroków... ;)
      Jeżeli chodzi o 600-krotne polubienia na IG, to chyba domyślam się o jaki blog Ci chodzi, bynajmniej obstawiam, że to ten... hehe! ;) Ba!Przypuszczam też, że wiele z tych sławnych blogerek, które są w wielu miejscach w sieci - autentycznie tych miejsc nie prowadzi samodzielnie. Czy to dobrze, czy to źle, to już zostawiam tym, co obserwują. Na szczęście każdy ma wybór i możliwość "przestań obserwować", albo dawać komentarze... Powiem, że Ja też lubiłam pewien blog w sieci, ale od kiedy zmieniła się tam szata graficzna (wyskakują wściekłe informacje) i treści (treści typowo komercyjne), przestał być dla mnie ciekawy. Zresztą stwierdziłam, że osoba(osoby)prowadząca, nie stąpa po ziemi tylko fruwa nad nią, bo to co napisała na temat przygotowywania do świąt BN w tamtym roku(wynajęcie party servisu) to dla mnie osobiście absurd do kwadratu. Tak jakby wszystkie prowadzące blogi, były kobietami sukcesu, zarabijającymi grube pieniądze.
      Uściski dla maluszka... :)

      Usuń
  25. Przepiękne zdjęcia! U nas niestety od kilku dni szaro, buro, mokro i zimno:( chciałoby się rzec: lato wracaj!
    zapraszam do mnie:) http://sylwiaidzieci2.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba! Jesień ma to do siebie, że i takie dni muszą być... Ale będą jeszcze i te sympatyczne, kiedy to miło będzie szurać nogami po kupach kolorowych liści, w słoneczku, co prawda już bledszym :)

      Usuń
  26. Rozbawiły mnie zdjęcia pola minowego...dyniowego:) Nie dawaj się jesiennej szarówce ale co ja gadam! Masz tyle radości w sercu, że dasz radę:) Śliczny ogródek, bardzo zadbany:)

    OdpowiedzUsuń
  27. muszla mnie urzekla a dyniowe pole..ech, czy to sa Twoje dynie???.Zdjecia jak zawsze u Ciebie , sliczne.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszla to mój skarb! Co prawda wystrojowo już nie na czasie, bo teraz dynie są na topie, ale u mnie w domu nadal króluje lato, a jesień niech pozostanie na dworze, w ogrodzie...
      Alu , to nie moje pole dyniowe! Uwieczniłam w obiektywie, ale mieszkam w pobliżu... ;)

      Usuń
  28. Ojej Ty też....ufffff ułożyło mi, bo myślałam, że to tylko ja jestem uzależniona od IG ;))) Na bloga wróciłam wczoraj po 2 mc!!upsss ..zatem koleżanko zajadamy rękawy i nadrabiamy;)
    Pozdrawiam serdecznie!
    martaimama.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Jejku, ależ bajeczne zdjęcia wrzucilaś :D
    Wspaniałe <3
    Cieszę się, że wrócilaś :)
    Co do Instagramu - ja nadal jeszcze się temu opieram...ale kto wie, pewnie kiedyś i ja w to wejdę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już z tego wyszłam i panie Boże broń, żebym znowu tam wdepła! Wciąga jak cholera! ;)

      Usuń
  30. I love your blog!
    Do you want to support each other's blog by following each other?:) Please let me know if you do so I can follow you right back x

    xoxo, Nastya

    MY BLOG NASTYA DEUTSCH
    INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
  31. Witam, trafiłam tu pierwszy raz, od Maszki... Bardzo tu klimatycznie; altana jest urocza. A te dynie to... na własnym poletku? Jest ich naprawdę duuużo :-)
    Co do Instagrama - u mnie w tym roku była bardzo podobna sytuacja :-)
    Pozdrawiam i będę zaglądać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dynie nie moje, uchwyciłam tylko w moim aparatem... :)
      Ucieczki z Insta nie żałuję. Zabierał mi za dużo czasu ze szkodą dla najbliższych i dla mnie samej. Co do bloga, mam też pewne przemyślenia, ale nie znaczy to, że będzie kategoryczny koniec, chociaż... Hmmmm... Kiedyś pewnie to się stanie.
      Zaglądaj tutaj kiedy masz ochotę! :) Każdy gość mile widziany... :)

      Usuń
  32. Pięknie! Wszystko tonie w kwiatach, co bardzo mi odpowiada :) Jeśli pozwolisz, będę częstszym gościem w Twoich progach :D
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ależ proszę, nie krępuj się! Zapraszam częściej... :)

      Usuń
  33. Wszyscy mówią o instagramie więc człowieka kusi żeby wleź :)
    Dopiero zapoznaję się z FB - myślę że duuużo czasu minie zanim pomyślę kolejnym koncie :)
    Prześliczne zdjęcia Dorotko :):)

    OdpowiedzUsuń
  34. Urokliwie u Ciebie :) Bardzo fajnie piszesz, czuc taką miła atmosferę. Lubie takie miejsca i zostaję u Ciebie. Pozwól się rozgoszczę :)Stroczyk w doniczce z muszli skradł moje serce! Przepiękny!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)