Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


poniedziałek, 5 grudnia 2016

Obrączki na serwetki z blaszek po tealightach DIY

Witajcie!


Spokojnie kochani, dzisiaj będzie krótko... ;)
Tak dłubiąc ostatnimi czasy w blaszkach po tealightach (cyferki na świece adwentowe), przyszedł mi do głowy pomysł, może zresztą i banalny i tak szczerze powiem, że  zastanowiłam się, czy w ogóle publikować taki post, ale... Co tam! Może i kogoś to zainspiruje i pobawi się w zrobienie szybkich, tanich i efektownych (myślę!) obrączek na serwetki w stylu iście królewskim... ;)))




Gotowe obrączki wyglądają tak:


Zeby je wykonać potrzebujesz tylko i wyłącznie:

- oczyszczone z wosku małe blaszki  
- małe nożyczki ze szpicą (do paznokci)

Narysuj na spodzie blaszki krzyżyk.
Narysuj następny, tworząc gwiazdkę i dzieląc w ten sposób spód blaszki na osiem równych części.
Wbij ostrożnie nożyczki w środek blaszki i poprzecinaj idąc za liniami.
Według uznania  powyginaj i..... gotowe!



Ruszyłam  wreszcie z wypiekami ciasteczek... Narazie się rozpędzam. Zostały upieczone pierwsze pierniczki i pierwsze napoleońskie kapelusze.


W tym roku jednak zastąpiłam chrzęszczącą w zębach posypkę krokantem orzechowym. Jeżeli ktoś ma ochotę wypróbować ten przepis, znajdzie go u mnie TUTAJ




Zima u nas przebiega dość łagodnie, śniegu nie ma i nie było, tylko przymrozki... Ale do takich zim tutaj w Brühl, zdążyłam już przywyknąć.
Migawka z ogrodu:

I na koniec muszę się oczywiście pochwalić...


Moja choroba nieuleczalna ( i jakże przyjemna) nazywa się skorupy...
W jednych z moich ulubionych sklepów dostałam znów jej ataku i wyszłam z sześcioma takimi oto talerzami... Ciekawe, co teraz będę musiała wyrzucić z moich witryn w pokoju, żeby je tam zmieścić... A to jest ból..... Oj, ból...

Wasza "voncologne"

29 komentarzy:

  1. Jakie pomysłowe :)
    Bardzo fajnie to wygląda, pięknie u Ciebie.
    Uściski serdeczne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny pomysł Dorotko :) i bardzo efektowny. To wielka sztuka zrobić coś z niczego :)

    Ściskam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu masz rację, że coś z niczego nie jest łatwo wymyśleć, tym bardziej z odpadków, gdzie nie trzeba żadnych nakładów finansowych, ot recykling... ;)

      Usuń
  3. Świetny pomysł i bardzo efektywnie to wygląda...a ja ostatnio tyle tego wyrzuciłam, nie wpadłabym na taki świetny pomysł jak spożytkowawszy te "pojemniczki" :)
    Zapraszam-Mój blog
    Odwdzięczam się za każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już byłam i obejrzałam. Ładna z Ciebie dziewucha... :)

      Usuń
  4. Pomysł na obrączki świetny i jak ładnie wyglądają. A twoje słodkości kochana zachwycające. Moc uścisków wysyłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam... To takie tam obrączki na jeden raz... hihi! Dla tych co lubią wszelkie DIY pewnie post dość wartościowy... ;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Moja droga, no nie przesadzaj, bo zaczynam się już rumienić... ;)

      Usuń
  6. Kochana, no normalnie zaskakujesz mnie swoją kreatywnością, obraczki faktycznie królewski, napoleońskie kapelusze....oj bedzie sie działo u Ciebie na święta...jak u dworu co najmniej....ja śturam bańki koronkowe, może też nadadzą świetom jakiś secesyjny kształt :))))Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beaciu, z tymi obrączkami to wczoraj była taka oto sytucja:

      Po pracy spieszyłam się z tą sesją zdjęciową, bo wiadomo, po południu marne mamy światło zimą. Zrobiłam parę fotek, pochowałam ze stołu to i owo, zostały tylko te serwetki z obrączkami na stole.
      Przychodzi mój mąż z pracy - wywalił na to oczy i niepewnie się pyta:
      - To jakiś prezent ma być dla mnie?
      - Nieeeee... Ja tylko zdjęcia robiłam.
      - Uffff, to kamień z serca, bo już myślałem, że to może jakiś prezent dla mnie i będę musiał udawać, że się cieszę....

      Sama widzisz, jaką wartość mają te obrączki, nawet mój niewnętrzarski mąż się na nich poznał... ;))))) To taka tam zabawa dla lubiących majsterkować, obrączki właściwie jednorazówki...
      Uściski!

      Usuń
    2. chciałabym zobaczyć jak Twoja połowa udaje,że prezent bardzo mu się podoba :) ale się uśmiałam!!!
      Dorotko pomysł na obrączki fajny i wyglądają super,ale czy nie są ostre w miejscu przecięć?
      Bo jak ostre,to tylko dla niezbyt lubionych gości bym je trzymała, hi hi
      pierniki i ciasto wyglądają łał ~!!! o napoleońskich czapkach pierwszy raz słyszę i ciekawa jestem jak smakują :)
      co do zakupionych skorup to gdybyś nie napisała,
      że to talerz
      pomyślałabym,
      że ozdoba Świąteczna do zawieszenia, czadowe!!
      Choineczka śliczniutka, przesłodka po prostu !!( mam na nie jazdę ostatnio)

      Usuń
    3. Wiesz, mój mąż jest bardzo bezpośredni...hihi! Przy nim nauczyłam się i Ja tego. Z ostrością blaszek nie jest tragicznie. Zeby się skaleczyć przy ściąganiu z serwetki, musiałby ktoś mieć wyjątkowego pecha. Nie polecam jednak robić takich obrączek z małymi dziećmi.
      Napoleońskie ciasteczka są nie tylko efektowne w wyglądzie, ale i super smakują! Chociaż jest naprawdę dużo przy nich roboty. A co do talerzy, to trochę faktycznie źle je wyeksponowałam na zdjęciach, w następnym poście pokażę w szerszej perspektywie. Nooooo... W końcu jak się chwalić to na całego!
      Kasiu, takie choineczki z tortowych serwetek robiłam chyba z dwa lata temu. Wtedy jednak nie miałam aż tylu rozmiarów serwetek. Tą co widzisz, jest z czterech różnych wielkościowo. Łatwo jest je wykonać, także do roboty kochana!;)

      Usuń
  7. Obrączki ciekawe - zawsze jak wyrzucam resztki po świeczce, zastanawiam się co z tym można zrobić ;) musiałabym tylko na zakończenia coś wymyślić, żeby moje dzieciaki się nie skaleczyły :)
    a te kapelusze napoleońskie, to można przechowywać? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, myślę że na zakończenia można poprzyklejać klejem na gorąco jakieś perełki. Jednak Ja się z tym już bym nie bawiła. Jedno jest pewne - nie robiłabym tych obrączek z małymi dziećmi.
      Kapelusze napoleońskie przechowywałam w tamtym roku w puszkach, tak samo zresztą jak inne ciastka. Nie powiem Ci jak długo można je tam trzymać, bo u nas znikły w ciągu tygodnia... ;) Jak będziesz chciała je piec, to dobrze dociśnij brzegi do kulki marcepanowej, żeby się nie rozeszły w trakcie pieczenia, to taka moja rada.

      Usuń
    2. Dziękuję ślicznie, jak mi się uda wygospodarować odrobinę czasu, to spróbuje upiec i będę pamiętała o Twoich radach:)

      Usuń
  8. Fajnie to wygląda! Podpytuję jak wyżej czy nie są ostre? Piękne ciasteczka już je u Ciebie widziałam -muszę je zrobić są bardzo efektowne:) Pozdrowionka z Warszawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, właśnie miętolę teraz jedną w łapkach i nie krwawię! Fakt, że to jest ostra blaszka i dzieciom w ręce dawać nie polecam.
      Ciasteczka wypróbuj, ciekawa jestem czy zrobisz z cukrową posypką, czy z krokantem...
      Serdeczności!

      Usuń
    2. Dzięki za info. Ciasteczka jak powstaną będą miały sesję zdjęciową :)

      Usuń
  9. Świetny pomysł na serwetkowe obrączki. Apetycznie ciasteczkowo u Ciebie, mniam;-) Ja jeszcze nic nie piekłam, ale chyba muszę w końcu, bo ślinka mi cieknie jak takie pyszności jak Twoje oglądam;-) Talerze super.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale super pomysł. Podkradam dla siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny pomysł. Talerze przepiękne ;). Ja pieczenie dopiero mam w planach. Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakie pyszności u Ciebie. Ciasteczka napoleońskie bardzo ładnie wyglądają, ale chyba z nimi dużo pracy. Obrączki na serwetki bardzo pomysłowe. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. fajny pomysł z tymi obrączkami :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Buziaki Kochana :D
    Zawsze coś fajnego się u Ciebie znajdzie :)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Misterna robota! Korony i kapelusze...no jestem pod wrażeniem. Uściski posyłam! Asia

    OdpowiedzUsuń
  16. I już cię uwielbiam!!! Też coś tam dłubię😉😄

    OdpowiedzUsuń
  17. Pomysłowe te obrączki :-) Tyle wypieków już za Tobą,a ja jeszcze w lesie...Muszę się brać za słodkości. Na skorupy nie ma lekarstwa. Jedyne co hamuje moje ataki to właśnie brak miejsca w szafkach. Z drugiej strony siedzę na portalach aukcyjnych i wypatruję takiej co by mi się zmieściła w rogu kuchni. Także ten tego, atak jakiś też mi się zbliża ;-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)