Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


niedziela, 24 stycznia 2016

Zima

Witajcie!


Znowu długa przerwa nastąpiła na blogu, powody jak zwykle te same - ot brak weny, czasu, problemy... I... Niestety zmęczenie fizyczne i te psychiczne (?)
Czas między świętami a Nowym Rokiem nie sprzyjał bynajmniej sielance, a nowiuteńki kalendarz na Nowy Rok 2016 jeszcze przed pierwszym stycznia tonął  już w terminach (czasami nawet dwóch dziennie) na sprawy które MUSZĘ załatwić, (bez możliwości zamiennika na MOGĘ). Mój tygodniowy urlop zaraz na początku roku pożarły wyjazdy, rozjazdy, załatwiania spraw, że nawet się nie spostrzegłam i było po nim. Ot, pękł znowu następny jak gumka w majtkach!
Patrząc w lustro zaczęłam się nawet zastanawiać, czy to Ja czy może jakiś robot, bo często ostatnio słyszę - kurcze, jak Ty dajesz sobie radę? Ja bym nie dała.
Nie, robotem zdecydowanie nie jestem, bo robota nie boli kręgosłup, że nie wspomnę o innych dolegliwościach. Chociaż czasami sobie myślę, że nie byłoby źle móc wyresetować z pamięci to co złe, to czego pamiętać się nie chce. Albo może i kiedyś wymyślą taką pastylkę, po której umysł będzie jasny i to mózg będzie wybierał  najlepszą opcję z możliwych, jak trzeba postąpić w danej chwili (zaraz mi się nasuwa film "Jestem Bogiem" z Bradleyem Cooperem. Dla tych co nie oglądali, osobiście polecam).
Depresja? Ot, sugestia pewnej bardzo mądrej pani. Tak, tak... Ona to widzi, przecież wykształcona pod tym względem jest jak cholera, leczy w końcu moje dziecko. Zdecydowanie powinnam zrobić TERMIN z odpowiednim terapeutą i to najlepiej jeszcze kimś od nich.
TERMIN?! Znowu k...a  TERMIN!
Pękłam. Podobno pokorne cielę dwie matki ssie, ale czy Ja mam ochotę być całe życie cielakiem? Ile tak jeszcze, jak długo? Mój muzg i bez cudownej tabletki zasygnalizował mi - STOP, jeżeli myślisz NIE, to powiedz do cholery wreszcie NIE!
Powiedziałam.
Bardzo mądra pani poprawiła okulary. Jakto? Dlaczego? Bo ona by na moim miejscu.......
Przerywam jej. Nie cierpię, jak ktoś używa tego zwrotu "Ja na twoim miejscu..." Bo czy ktoś jest na moim miejscu?! NIE! To niech nie daje lepiej takich "dobrych" rad. Co mi potrzeba? Na pewno nie spotkań z następną psychociotką na które muszę jeździć do Kolonii tracić czas oraz pieniądze,i  która to może na moim przypadku sobie jeszcze pracę doktorską napisze.
Dziękuję bardzo, ale nie wchodzę w to.
"....z wiekiem maleje zapotrzebowanie na zysk, a zwiększa się na spokój " powiedział tak mniej więcej Duńczyk w filmie "Vabank" i mogłabym go za te słowa uściskać. I to jest właśnie to czego mi brakuje - SPOKOJU, wyciszenia...
Ot, i ponarzekałam sobie. W końcu to mój blog, pisać mogę co chcę, a i dobre w tym wszystkim jest  to, że nie każdy czytać przecież musi.

A teraz przyjemniej.
Niestety nie mam wielu zdjęć ze śniegiem w roli głównej i nie są tak spektakularne jak na wielu zaprzyjaźnionych blogach, które odwiedzam. Bieli było w Brühl tyle, że ledwo ją zdążyłam aparatem uchwycić. Najniższa temperatura, jaką zarejestrował mój termometr, to -7°C



















Śnieg szybko stopniał i  nastąpiło znowu "przedwiośnie"...
Chyba na równi z jesienią nienawidzę takiego stanu pogodowego!
Jest tak nijako, beznadziejnie. Takiej zimy to Ja nie kocham, dlatego bliższe mi jest już wypatrywanie wiosny niż białego puchu.

Zdjęcia z połowy stycznia:



Chyba nawet trawkę mogłabym skosić... ;)


Na osłodzenie moich gorzkich żalów wypiek, który już kiedyś prezentowałam u mnie na blogu TUTAJ
Ciasto bardzo smaczne, kolorowe, wprowadzające w dobry humor nie tylko dzieci....
 


I tym słodkim akcentem kończę...

Do następnego!

Wasza D.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)