Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


sobota, 14 maja 2016

Mein Königreich, mein Palast czyli - moje królestwo, mój pałac...

Witajcie!


I znowu nastąpiła dłuższa przerwa w blogowaniu.
Nie będę przepraszać, ani nie będę przyrzekać poprawy. Kochani, jest tak pięknie na dworze, że praktycznie cały czas wolny spędzam w moim królestwie, i w moim pałacu... ;)
Mam tu na myśli mój ogród i moją altanę... hihi! ;))) Nie znaczy to, że nie zaglądam do moich blogowych ulubieńców, o co to nie! Laptopek towarzyszy mi także i  na świeżym powietrzu... ;)

Temperatury sprzyjają grillowaniu i kawkowaniu, także korzystamy z tego z przyjemnością.





W tym roku wymieniłam sobie lampiony-solarki z kolorowych na białe.
Te lampeczki są naprawdę super! Podobnie jak poprzedniczki nie są z papieru tylko z tworzywa sztucznego, dlatego są odporne na deszcz. Mogę tylko polecić!



 W nocy stwarzają bardzo miły nastrój....


Kolorowe powiesiłam w innym zakątku mojej oazy...
Posiałam też bezpośrednio do gruntu (zaraz przy bokach altany) powój.W poprzednim roku był w donicach i zbytnio mu to nie służyło. Ciekawa jestem jak tym razem będzie jak dam mu pełne pole do popisu.... ;)








Łażąc po zaprzyjaźnionych blogach natknęłam się na serniczek Oreo. Dostałam ślinotoku i nie pozostawało mi nic więcej, tylko receptę wypróbować...
... jest naprawdę smaczny! 
Przepis znajdziecie u Natalii TUTAJ. Dziękuję kochana, ciasto pyszne! :)
Chyba muszę otworzyć jakiś nowy cykl sałatkowy, bo przez te wszelkie wypieki to ubranka z tamtego roku tak jakby znowu jakieś przykrótkie się zrobiły... ;)





Moje tulipany....

Cebulki tych żółtych były kupione w 2 kg siatce w Lidlu, niestety nie ma na niej nazwy (coś takiego!). Miały być tradycyjnie żółte, po rozwinęciu pączków była miła niespodzianka, że miały postrzępione krawędzie, absolutnie czyli inaczej wyglądały niż na zdjęciu zamieszczonym na opakowaniu. Mnie się takie postrzępione super podobają! ;)

Zdjęcia są niestety już tylko przeszłością, tulipany przekwitły. Obecnie czekam na moment kiedy będę mogła wykopać cebulki. Niektórzy pozostawiają cebulki w ziemi, jednak jest ryzyko, że rośliny w przyszłym roku będą słabsze a cebulki mogą być narażone na podjadanie przez szkodniki. Dlatego lepiej jest jednak włożyć trochę trudu i je wykopywać.
Co robić po przekwitnięciu?
Należy  oberwać przekwitnięte torebki kwiatów z nasionami, żeby nadmiernie nie osłabiały rośliny. Nie wolno też obrywać liści.Tulipany podlewamy dopóki rośliny nie zaczną obsychać. Jest to bardzo ważne ze względu na zregenerowanie się  cebulek i nabranie sił na następne kwitnienie. Kiedy liście uschną, wykopujemy cebulki, oczyszczamy i pozostawiamy do przeschnięcia. Na jesieni zaczynamy wszystko od początku - czyli wysadzamy do ziemi a na wiosnę znowu cieszymy się urokiem każdego pączka...:)


Brzoskwiniowe tulipany "Apricot Parrot" i urocze białoróżowe "Playgirl"

Z lewej ciemnoróżowe tulipany "Attila" i białe z postrzępionymi płatkami "Crispa Smirnoff"
                                      








Miłego Weekendu! U nas będzie dłuższy! :)))
Uściski!

D.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)