Blog o dopatrywaniu się radości w małych rzeczach, bo bez tych małych radości, przecież tych dużych by nie było... ;)


środa, 10 stycznia 2018

O tym co było kiedy mnie nie było i... Mniej znaczy więcej!

 Hej!





Wczoraj zbyt szybko poleciał mi ten post, sorki  musiałam usunąć, bo pisałam przez smartfon i trochę nie tak mi się nacisnęło.

...długa przerwa nastała, i powiem szczerze, że poprzedni post miał być.... Hmmmm...  Już tym ostatnim.
Pisanie bloga zobowiązuje do regularności, dbania o Was wszystkich tutaj, utrzymywanie kontaktów, odpisywanie na komentarze, maile...
Nie jestem w stanie się z tego wywiązywać.
Czy to już koniec?
Sama nie wiem....
Wiele z Was było ze mną tutaj od samego początku, czyli pięć bitych lat, poznałam masę fajnych osób, nawiązały się nawet prywatne rozmowy, spotkania... Z początku blog miał tematykę typowo wnętrzarską, przeplataną kulinariami. Po pewnym czasie jednak wnętrzarstwo zaczęło mnie męczyć, bo zadałam sobie pytanie, po co właściwie założyłam "Weniger ist mehr - Mniej jest więcej"?
 ( ...i w tym punkcie muszę jeszcze coś sprostować co do nazwy bloga. Wiele z Was już wie, albo i zauważyło, że zmienił się jeden wyraz. Mnie w sumie dosłowne przetłumaczenie nazwy z niemieckiego na polski wcale nie przeszkadzało.... Ba! Nawet powiem szczerze, że żyjąc w DE ponad już dwadzieścia pięć lat, nie wyczuwałam złego wydźwięku i że nie  jest to poprawne. Błąd poprawiłam (dziękuję panie Marcinie!), teraz wygląda po ludzku, chociaż czasami się jeszcze sama mylę... Także to okropne  jest odeszło już w niebyt....)
Po co założyłam bloga o takiej nazwie?
Zeby się odgracić z rzeczy niepotrzebnych, nauczyć się żyć na małej przestrzeni, cieszyć się z tego co mam, nie zaprzątając sobie głowy niepotrzebnymi nonsensami.... A tymczasem wzięłam udział w jakimś wyścigu szczurów! Dobrze, że w porę się przebudziłam, bo nie jestem żadną znawczynią stylów, a zakupoholizm najmodniejszych w blogosferze gadżetów doprowadził mnie do tego, że przedmiotów zamiast ubywać, to ciągle w domu przybywało..... I to takich, które żebym nie była bywalczynią na blogach to, nigdy bym pewnie nawet oka nie zawiesiła..
Jaki jest stan obecny?
Nasza piwnica opustoszała i można tam wreszcie normalnie przejść!!! Nie zrobiłam tego z dnia na dzień. To był proces rozciągnięty w czasie, kiedy musiałam do niektórych rzeczy dojrzeć, żeby po prostu je wyrzucić... Wyrzucać nadwyżkowe szkło, porcelanę, tekstylia, ciuchy.... Książki! Rzeczy, na które w domu po prostu nie ma miejsca, a i w piwnicy również.
Jak mi się to udało?
Mnie, która tak roztkliwiała się nad każdym kompletem talerzy na bazarze staroci...
Jeżeli mogę doradzić osobom, które mają problem z brakiem miejsca, zadajcie sobie pytanie, ile tak naprawdę potrzebujecie zastaw obiadowych czy kawowych, kompletów pościeli, poszewek na poduszki, etc....
A ile ich  w szafach poutykane macie, i ile razy w ciągu ostatniego roku te rzeczy były używane.
Odpowiedzi mogą być zaskakujące dla Was samych, bo jeżeli odpowiesz sobie - pościeli nigdy nie za dużo! poszewek również! porcelanę wyrzucać?! Przecież tyle kasy na to wydałam, to nic że tu obszczerbione, tych talerzy do ciasta tylko trzy od kompletu, filiżanek cztery ,a spodków sześć.... Przyda się!
....to znaczy , że jeszcze nie dojrzałaś do tego żeby żyć dla siebie, będziesz żyć nadal dla przedmiotów, tracąc dla nich czas, ciągle dokupując nowe, przecierając z kurzu...
A czas jest rzeczą bardzo cenną.
KOMU chcesz go poświęcić, albo CZEMU?
Jeżeli masz go dzielić, albo ofiarować, to tym co najbardziej kochasz, bo Ci Twoi najbliżsi to odwzajemnią. Dobro powraca. Ba! Każdy ma swój rozum i wolną wolę. Ja piwnicę mam z głowy, odgracam obecnie szuflady w komodach, potem będą moje witryny, chociaż z tym będzie mi najtrudniej...






Wiele z Was pytało się w komentarzach po ostatnim postem, bądź w mailach, co tam u mnie słychać...
Moi drodzy, jak najlepiej!
Podsumowywując rok 2017, to był dla mnie złoty rok... Ostatnim postem utkwiłam na lecie. Był oczywiście urlop na Mazurach w Polsce, ale i był też urlop nad Morzem Północnym w Belgii (Westende) i ten zrobił na mnie duże wrażenie, bo był to najwspanialszy urlop jaki miałam w życiu! Co prawda przed samym wyjazdem miałam cholernie popsuty humor.
Dlaczego?
Myślę, że powinnam to opisać, może i komuś się z Was przyda i skłoni do przemyśleń.
Taka sytuacja.
W natłoku pakowania się nad morze, postanowiłam jeszcze odkurzyć z pajęczyn moje wirtualne dziecko, czyli bloga... Lukłam kto tam co napisał, zajrzałam w statystyki kogo tam  przywiało, i.......? Zaskoczyła mnie ilość przejść z pewnego miejsca w sieci, na którym Ja nigdy nie byłam wcześniej. Podążyłam za śladem i trafiłam na pewne forum. Czytam, co tam ludzie piszą, jakaś dyskusja na temat urządzenia pokoju dla dziecka.... Czytam i czytam...
... i wpakowałam się na link naprowadzający na pokój mojego syna!
Dyskusja dość ciekawa, jednym pokój się podobał, drugim nie.... Normalka, przecież nie wszystkim musi, każdy urządza jak mu pasuje, i że ktoś tam skrytykował oświetlenie, że wygląda jak kuchenne, a Kallax wiszący na scianie to też nie jego bajka - okey. Nam tak pasuje, bo pokój jest mały, lampy stojącej tuż przy łóżku już dawno w pokoju u Josha nie ma (przeszkadzała), i oświetlenie pod szafkami przejęło jej rolę - ot, mniej znaczy więcej!
Co mnie tam ubodło? Wypowiedź jednej pani. Nie przytoczę jej tutaj słowo w słowo, bo ze statystyk zniknęło mi już przejcie w tamto miejsce w sieci. Zdanie to było skierowane dla osoby, która wstawiła link:
-...Ja bym na twoim miejscu nie obserwowała tej osoby, bo już po tym fotelu widać kto to jest...
Powiem szczerze, ze zrobiło mi się w tym momencie bardzo, ale to bardzo nieprzyjemnie.
Ba! Nie zrobiło mi się nawet lepiej,  jak przeczytałam dalej, kiedy to osoba która wstawiła link, nieco próbowała doprowadzić do pionu panią krytykującą, bo ta wypowiedź wydała się jej też też nie na miejscu. Ja jestem otwarta na krytyki, ale grzeczne i nie poniżej pasa, chyba że już ktoś mnie na tyle wkurzy, że jestem zmuszona pokazać tą swoją drugą, jakże nie czekoladową stronę. Zajrzałam na profil pani krytykującej, owszem, ładnie urządzone cztery kąty, dużo mebli z Ikea, ale.....? Nie widziałam nic takiego żebym mogła nazwać tą osobę znawcą styli czy dobrego dizajnu, że o zawalającym okno fotelu typu Ektorp nie wspomnę...
Dobrze, że Belgia mnie rozluźniła................. hehe!
Bytując w sieci widywałam już gorsze sytuacje. Blogi wnętrzarskie, gdzie każdy post to zdjęcia zaciągnięte z netu, czasami z zaznaczeniem skąd są, czasami nie... Ja i owszem,  mam też takie może z trzy posty, będę miała czas to je usunę. Moi drodzy, obsługiwanie się czyimiś zdjęciami nie jest w porządku, chyba że coś naprawdę ma być inspiracją, chce się coś zrobić podobnego. Nie wystarczy wtedy tylko wpisać lub podlinkować nazwę serwisu, bo zdjęcia nie są własnością wirtualnych serwisów, ktoś realny je  przecież zrobił i tam wstawił. Hołd nie należy się Pinterestowi czy Instagramowi, tylko konkretnej osobie.
Co mnie jeszcze drażni? Ośmieszanie innych na zasadzie - zobaczcie jak ja mam fajnie! (i tu pokazuje się zdjęcie wypasionego powiedzmy salonu) i..........? Dla porównania parę zdjęć( rąbniętych z sieci) ze skromniutkimi pokojami dziennymi. No nie wiem, czy któraś z Was by się ucieszyła widząc swoje zdjęcie jako tą "sodomę i gomorę".... Ja lubię oglądać porównania "przed" i "po", ale tego typu porównania to dla mnie niesmak.






Zadawaliście pytania, jak tam wygląda moje odchudzanie. 
Nadal jestem na właściwej drodze. Co prawda w święta BN trochę dałam sobie na luz, ale już minęły i powoli wszystko wraca do normy. Sałatki zamieniłam na dużo surowego i w ogóle surówki, od jesieni zeszłego roku zaczęłam też chodzić na fitness. Powiem szczerze, że nawet nie myślałam, że da mi to tyle radochy... Wracam  stamtąd jak nowo narodzona. Ostatnio co prawda zaniedbałam regularne chodzenie, bo  muszę zorganizować się z nową sytuacją zawodową, gdyż od początku stycznia pracuję więcej u mnie w starym miejscu zatrudnienia. Dodatkowo mam jeszcze inną pracę. Kwestia tylko zorganizowania się z czasem, żeby wszystko co chcę dobrze zsynchronizować.
Dam radę! :)
 

Minęły święta...
Zbytnio się nie przyłożyłam,  kolorystyka była ta sama co rok wcześniej, ten sam żyrandol z piórami, choinka okropna, ale Ci co mają Instagram to o tym już doskonale wiedzą... ;)
Tak, jestem tam znowu, chociaż się zarzekałam i plułam, że NIGDY więcej! Możecie mnie tam znaleźć. Zmieniłam stół w pokoju dziennym, zmieniłam krzesła....
Ot, spełniam swoje marzenia na tyle na ile mogę.........
...i Wam również życzę spełniania tych Waszych, wszystko jedno czy małych, czy dużych...

Pa!

Wasza "voncologne"

37 komentarzy:

  1. Hihi, dobrze, że jesteś na In, bo przynajmniej wiem co u Ciebie mniej więcej się dzieje ;) A jak ja się zarzekałam, że moja "noga tam nigdy nie postanie" :D Chociaż blogowania to mi akurat brakuje i na ten rok mam nowe siły chyba - zobaczymy jak to się uda.
    Mam nadzieję, że jednak zdasz czasem relację z minimalizowania swoich zasobów, bo ja mam z tym problem i przyda mi się dobra inspiracja.
    A co do historii z linkiem i komentarzem - jaki Ty masz ten fotel i co po nim widać?! :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, na Insta jest łatwiej, każdy może tam istnieć, zatrzymywać krótkie chwile, bo to forma notatek,bez większego wysiłku. Zeby być blogerem, to nie tylko potrzebne są barwne zdjęcia, trzeba już bardziej uderzyć w treść... Nie każdy to potrafi.
      Minimalizacja dla mnie nie jest czymś strasznym i im bardziej się w nią zagłębiam, tym bardziej widzę z niej korzyści, potrzebuję jej do normalnego funkcjonowania, potrzebują ją też moi najbliżsi. Powiem Ci, że teraz po pozbyciu się tylu rzeczy jest mi wstyd za wiele nieprzemyślanych zakupów.
      Co do fotela, to możesz go sobie obejrzeć w poście na temat pokoju Josha, był tylko jeden. Fakt, jest obrzydliwie niepasujący, bo to pozostałość jeszcze po Najstarszym synu. Kupiłam inny, mniejszy, czarny, jednak nie zagrzał zbyt długo tam miejsca, bo nie podobał się mojemu Najmłodszemu. On bardzo przyzwyczaja się do przedmiotów. Zabrałam więc nowy do pokoju dziennego i stoi w kąciku komputerowym, obrzydliwy brązowy wrócił do Josha, kupię mu nowy podobny, bardziej rozłożysty.
      Co po tym fotelu widać?
      Jakie to jestem bezguście kochana i biedę widać! Bynajmniej Ja tak to odebrałam. Wiesz, wszystkie jesteśmy z różnych środowisk, różny jest nasz status społeczny, co nie daje powodu jednak nikomu do ośmieszania i kpienia z innych. W życiu bywa różnie, a kasa to rzecz nabyta. Dzisiaj ją masz, jutro możesz jej nie mieć, a pojutrze może nie będą ci do niczego już potrzebna, bo są rzeczy, które za pieniądze nie kupisz.

      Usuń
    2. O, to ja Twojego Młodszego bardzo dobrze rozumiem. Też się przywiązuję do przedmiotów. I dlatego mam problem, żeby się pozbyć kubków, talerzy. Czekam aż się wytłuką, a one jak na złość nie chcą. A wyrzucić mi żal. I wcale nie chcę kupować nowych, tylko zminimalizować ilość :D
      Co do sprawy fotelowej - myślę dokładnie tak samo jak Ty. Ubawiła mnie tylko płytkość tej osoby komentującej :D :D :D W sumie, to chyba mi jej żal...

      Usuń
  2. Witaj Dorotko, prawdę napisałaś. Brzydko ta osoba zrobila, oj wygarnelabym jej, nie dziwie sie ze ci sie humor popsul. To Twoja sprawa jak urzadzasz pokoj, kuchnie czy caly dom na święta. Moim zdaniem masz niepowtarzalny styl... To hest właśnie modne... A całość, pokój w ikei-ble dla mnie i masa kasy wurzucona na pocieszyć oko, bo taka dekoracja przecież na chwile, prawda, zachwyt pptem moja.... Co do odchudzania to gratuluje. Ja zacznę ostro jak tylko mqluszek pojawi się na świecie, narazie to sobie rosniemy, jeszcze tyci, tyci na wiosnę :-) a porządki szacun,jak to zrobiłaś, ja nie umiem, chowam przed mężem moje rzeczy takie rozne, pamiatkowe, sentymentalne po tapczanach, a teraz panujemy remonty... Jak ja porzegnam drobiazgi z meblościanki. Ała. Bedzie ciężko. Trzymaj się Dorotko i powodzenia oraz marzeń i panów spelnienia w tym Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim gratulacje, że rodzinka Wam się powiększy! To coś wspaniałego przeżywać, jak nowe życie się rozwija.... Czy te słynne drzewo z ciężarną przypadkiem Wam tego nie wywróżyło? ;)Dbaj o siebie i pogłaszcz się po brzuszku ode mnie...;)))
      Agatko, osoba ta nie spodziewała się, że na to forum mogę trafić, ot przypadek... Niezbyt fortunny zresztą. Napisałam tam komentarz, grzeczny ale myślę że dobitny, jeżeli ktokolwiek go tam przeczytał. Nie wiem czy był jakiś odzew, bo tak jak napisałam - znikł mi ten link ze statystyk.
      Kochana, zmniejszanie swoich zasobów rób powoli... Sortuj te tapczany po kolei, skończysz jeden, zacznij drugi. Skończysz ten drugi, zacznij znowu od pierwszego.... Brzmi to może jak niekończąca się historia, ale tak to własnie wygląda. W pewnym momencie stwierdzisz, że rzeczy poutykanych w obydwóch starczy tylko na jeden - ot, i masz drugi pusty tylko na pościel - czyli to do czego pierwotnie skrzynia w tapczanie służy, i tu już zacznie się Twój osobisty sukces!
      Wy też trzymajcie się! Usciski!

      Usuń
  3. Krytykować trzeba umieć, a nie bezmyślnie wyrzucać z siebie złośliwe uwagi. Nie martw się Kochana, przez takich ludzi przemawia głównie zazdrość, bo często brak im wyobraźni i własnego stylu. Każdy urządza swój dom tak, aby sie w nim dobrze czuć i żeby funkcjonowanie w nim nie było utrudnione. Ja kiedyś dostałam przykre komentarze na deccorii, takie, że w sumie nie wiedziałam jak sie do nich odnieść. Nie każdemu musi się podobać to co pokazuje, ale trochę zabolało. Bardzo się cieszę, ze pojawiałaś się nawet z tym jednym postem. Zawsze zachwycam się Twoim domem, ale i umiejętnościami kulinarnymi i fantastycznym dystansem do siebie i świata. Brakowało mi nowinek od Ciebie. Życzę Ci, aby Nowy Rok nie ustąpił w niczym poprzedniemu I obfitował w wiele pięknych chwil. Ściskam 😗😗.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to nie zazdrość tylko zadufanie w sobie, widzenie tylko własnego czubka nosa bo reszta to przecież niedorasta do pięt, a respekt do innych mierzony jest tylko zawartością portfela...
      Moniu, Ja zarabiam na moje zachcianki sama i to własnymi łapkami. Spełniam moje marzenia w miarę możliwości, czasami marzenia muszę odsunąć na plan boczny, bo nie na wszystko naraz nas stać.... Mam rodzinę na utrzymaniu i więcej raczej nie muszę do tego tematu dodawać.
      Fajnie, że jesteś też na Insta, bo czy będę prowadzić nadal bloga to nie wiem. Trochę się zarumieniłam od tych Twoich pochwał, miło jest usłyszeć jakieś życzliwe słowa... Dziękuję Ci kochana, muszę nadrobić zaległosci u Ciebie na blogu, bo patrząc przez Insta wydawałam same zachwyty.... Bardzo pod mój gust wasze gniazdko! Uściski!

      Usuń
  4. Cieszę się,że wróciłaś. Zazwyczaj krytykują ludzie zakompleksieni i nie powinno się nimi przejmować. Zazdroszczę,że udało Ci sìę "odgręcić" piwnicę z nadmiaru rzeczy, ja jeszcze nie jestem gotowa na to, chociaż tyle dobrego, że staram się już nie kupować pięknych rzeczy.
    Cieszę się,że ubiegły rok był dla Ciebie dobry i ,że nadal trzymasz dietkę.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nie mogę powiedzieć że wróciłam... Mam teraz urlop, to i się zmobilizowałam. Od poniedziałku wraca jednak codzienność, a z nią trzymanie się mojego grafiku, gdzie wszystko ma swoje miejsce i czas, a następny urlop dopiero w czerwcu... Już nie mam tej swobody co kiedyś.
      Ja nie wyrzekam się kupywania pięknych rzeczy pod warunkiem, że te piękne rzeczy są wyjątkowe i będą cieszyć oko na lata, bo czy trzeba kupywać ciągle coś nowego? To sugerowanie się wiodącymi blogami przewraca czasami we łbie. Naucz się wybierać... Mogę to powiedzieć na przykładzie osłonek do doniczek. Czy lepiej mieć dziesięć przeciętnych na parapecie, gdzie wszystkie konkurują ze sobą, czy może jedną wyjątkową z efektem "wow"? Akurat zasugerowałam się tutaj moją muszlą...hihi! ;)
      Kochana, Ja jem normalnie, moja dieta, to dieta bez diety..... ;))) Ruch najważniejszy!
      Serdeczności!

      Usuń
  5. Nie miałam jeszcze takich zdarzeń związanych z blogiem, miałam inne i wiem co to znaczy wredna osoba. To na co sobie pozwalają ludzie w necie bo są anonimowi czy czują moc pozowania na celebrytów, to jest dla mnie szokiem i porażką współczesnego społeczeństwa, A najgorsze jest to, że oni nic w takim zachowaniu złego nie widzą. Osobiście cieszę się, że mam z Tobą kontakt jeszcze poza blogowy bo bym uschła z tęsknoty. Mam nadzieję, że jeszcze odrodzisz się na swoim blogu z jakąś inną stroną codzienności. Bardzo bym chciała :)
    Ściskam Cię bardzo serdecznie i pozdrawiam całą twoją rodzinę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato, ludzie robią błędy, czasami ich załują, czasami nie... Ja też nie jestem bez skazy. Trzeba być jednak człowiekiem i umieć żyć z ludźmi.
      Usciski przesyłam kochana....

      Usuń
  6. Fajnie ,że jesteś Dorotko:) Uwielbiam do Ciebie "wpadać " ,sporadycznie komentuję ale czytam "od deski do deski" :)
    A jesli chodzi o krytykę ,złosliwe komentarze to wiem cos na ten temat ...podobnie jak Monie spotkało mnie to na deccorii i wiesz ,ze nawet na "pchlim targu "pewin anonim się mnie czepił :/.Może kupowałam za często :)))A własnie jak tam "szmatki" od Gosi ?
    Zostawiam pozdrówka :) Lidka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałaś mi to samo na maila, czy to mój komputer wariuje?
      Lidko, napisałam ten post, bo mnie wyrzuty sumienia dręczyły, że znikłam, a tu ludzie się dopytują. Nie każdy ma mnie na Fejsie, czy Instagramie, ale myślę, że uspokoiłam tych martwiących się o mnie, bo nie ma powodu do obaw.
      Krytyka nie jest czymś złym, bo w sumie może skłonić do przemyśleń, czy rzeczywiście może osoba krytykująca ma rację. Jednak jeżeli celem jest ośmieszenie kogoś, to już nie ten kierunek. Nieważne co się napisze, tylko jak się napisze.
      "Szmatki" od Gosi? Przepraszam, ale nie wiem o co chodzi?

      Usuń
    2. Wysłałam maila z wyjaśnieniem :)))

      Usuń
  7. A ja zastanawiałam się, gdzie zniknęłaś i co sprawiło ten stan rzeczy. Dobrze,że jesteś. Inspirujesz. A wszystkim się i tak nie dogodzi. Z hejtem, jak mówi moja córka nie ma co dyskutować, to nie ten poziom. Przykro się jednak robi na sercu. Niektórzy już tak mają, że próbują coś sobie ugrać na innych. A styl czy gust to indywidualna sprawa. Jednemu podoba się to a drugiemu tamto, i tyle w temacie.
    Swoje mieszkanie też systematycznie odgruzowuję i twierdzę podobnie jak Ty, że do szczęścia nie potrzeba nam tylu przedmiotów, w związku z czym moje dekoracje bardzo często są ręcznie wykonane.
    I co to znaczy, że do wystroju świątecznego zbytnio się nie przyłożyłaś...? Jest ślicznie. Mniej znaczy więcej zgodnie z Twoim mottem.
    Pozdrawiam i życzę wielu życzliwych wokół siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na temat tej sprawy już napisałam tyle w komentarzach wyżej, że więcej już nie mam co dodać.
      I wiesz co? Lżej mi... Naprawdę mi lżej... ;)
      Na wystrój swiąteczny nie miałam czasu, dlatego było tak jak rok wcześniej. Zaczęłam co prawda tradycyjnie z pierwszą niedzielą adwentową, ale i tak nie piekłam tyle ciastek co zawsze, miała być w dodatkach jeszcze czerwień, ale jakoś mi się odechciało. Choinkę miałam małą, brzydką i nieforemną, wykopałam od nas z ogródka, (bo i tak musiała z tamtąd zniknąć)bo jak sobie przeliczyłam wydatki, to stwierdziłam, że na te parę dni kasy wydawać nie będę, choinka taka też może być. Ot, oszczędnie... Nie kupiłam też ani jednej nowej ozdoby, ani jednej bąbki... W co zainwestowałam, to tylko w nową podstawę do wianka adwentowego, bo robię go co roku sama. Reczne ozdoby mają tą korzysć, że nie kosztują nas kupę pieniędzy, a jeżeli jeszcze ktoś ma zdolności, to potrafi zrobić coś z niczego...
      Uściski zasyłam...

      Usuń
  8. rób swoje innymi się nie przejmuj , zawsze się znajdzie ktoś wredny i zawistny ,lepiej skierować swoje mysli w pozytywną stronę , szkoda zyvia
    wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj nie takiego powrotu się spodziewałam, przykro coś takiego się czyta. Myślałam że będzie dużo wspomnień ze świąt i piękne dekoracje no i jakiś wspaniały przepis do wypróbowania, a tutaj.. Proszę się nie martwić tymi wrednymi słowami, ja uważam że masz wspaniały dom i rękę do kreowania wnętrz, a fotel fajny i najważniejsze że synowi się podoba. Co do minimalizmu to prawda że na początku blogowania Justyny to ja też się naparzyłam na różne nowości u blogerek i też je chciałam mieć i kupowałam jak szalona, potem nadszedł czas pakowania i przeprowadzki i co: sama często zadaję sobie pytanie po co to kupiłam?, a teraz leżą te rzeczy w kartonach i wcale mi do nich nie tęskno i rozpakowując pozbywam się części, bo tak jak powiedziałaś "Mniej znaczy więcej" Pozdrawiam cieplutko Iwona J.

    OdpowiedzUsuń
  10. Fotel nie jest fajny, to fakt. Nawet obecnie wygląda jeszcze gorzej niż na tych zdjęciach sprzed trzech lat. Kostropaty, poprzecierany...Ba! Ma też już swój wiek, ale stelaż ma solidny, nie rozpada się. Fotel jest jednak nadal do wymiany. W domu posiadam listę najpotrzebniejszych sprzętów i mebli, które muszę jeszcze wymienić. Lista nie jest długa. Ograniczyłam ją do minimum. Nowy fotel do pokoju syna jest tam jednak na...? Ostatniej pozycji. Na pierwszej jest coś o czym marzę już od trzech lat... I już się cieszę, bo marzenie to wkrótce się spełni!
    Wiesz, Ja nie jestem minimalistką co ma tylko dwie sztuki pościelowego (jedno ubrane na łóżku, drugie w praniu) na głowę domownika. Mam cztery!
    I starczy!
    Czy potrzeba więcej? Absolutnie nie, chociaż ktoś czytający komentarz może się teraz oburzyć. Wiesz, kiedyś zaczęłam o tym czytać w internecie. Byłam zdumiona tym co tam znalazłam, proste rady, ale jakże ułatwiające życie.
    Ty wyciągasz z kartonów i wyrzucasz, Ja znowu dopakowywuję do boksów, które mam zesztaplowane w piwnicy, ale tylko te rzeczy które na 100% z nami zostaną. Nawet nie pytaj się mnie ile mam pojemników z ozdobami na BN! Wszystko posortowane koloramu. Stwierdziłam, że powinnam kupić sobie młotek i się nim porządnie puknąć jak zobaczyłam te wszystkie dobra poukładane od sufitu do podłogi.Także ostrożnie kochana z kupnem dekoracji! To one zabierają nam duuuzżo przestrzeni
    Co to za Justyna?

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze, że jesteś!
    Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo podobne do Twoich są moje przemyślenia ( i to w tym samym momencie). Musimy się kiedyś spotkać w realu :)
    Ja już od dawna uważam, że najpierw trzeba zrobić miejsce dla czegoś nowego. Zawsze gdy planuję coś kupić to oglądam czego by tu się pozbyć. Czasem naprawdę potrzeba silnej woli i kłótni ze samym sobą ;)Ostatnio oddawałam swój komplet weselny, który dostałam od siostry - było ciężko. Na szczęście pomogło to, że ludzie którym go oddawałam nie mieli żadnego (spłonął im dom). Takie sytuacje wyprostowują ścieżkę w głowie.
    Jeśli chodzi o taką bezsensowną krytykę to nie napiszę, żebyś się nie przejmowała bo to nie działa. Na pewno jest przykro... Ja tego zupełnie nie rozumiem. Jeśli mi się coś nie podoba to w ogóle o tym nie piszę. Staram się znaleźć coś pozytywnego i szczerze to pochwalić. Ludzie za często czują się autorytetami...
    Buziaki Dorotko i Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki, że dopiero teraz odpisuję, chociaż komentarz czytałam już dość dawno...
      Moja droga, jak bedziesz w okolicach, to daj znak, chętnie Cię poznam osobiście. Możesz mnie znaleźćna Fejsie, bądź pisz na maila.
      Zrobiłaś bardzo szlachetnie oddając nieużywane dobre rzeczy potrzebującym. Kiedyś też wysyłałam do PL dużo rzeczy, obecnie jednak nie widzę sensu, bo po pierwsze koszta wysyłkowe, po drugie nie zawsze się każdy może ucieszyć z tego co dostanie (przeżyłam!), to i po co ja mam na tym tracić?
      Uściski kochana!
      P.S. Może pogadamy na priv?


      Usuń
  12. (...)Czwarte pytanie: Jakie grzechy z kategorii savoir-vivre’u mają na swoich sumieniach polscy internauci?

    Przede wszystkim uważają, że skoro mają prawo i możliwość wypowiedzi, to koniecznie muszą z niej skorzystać. Czyli na przykład muszą (bo inaczej nie wytrzymają) napisać, że koleżanka ma brzydką spódnicę, mieszkanie urządzone tandetnie i kiepską fryzurę. Często okraszają to zwrotem „nie chcę obrazić, ale…” Warto się zastanowić, czemu to w ogóle ma służyć i czy warto sprawić komuś przykrość. Nagminne też jest protekcjonalne traktowanie innych uczestników dyskusji, obraźliwe komentarze na temat wyglądu, życia seksualnego, orientacji czy narodowości. Zadziwia mnie, jak ludzie nie wstydzą się publikować takich wpisów pod własnym nazwiskiem. Na zdjęciu profilowym widzę szczęśliwą żonę i mamę, a w komentarzach rynsztok.(...) cytat pochodzi z tej strony http://maciejwojtas.pl/jak-zostac-xxi-wiecznym-chamem/

    no właśnie... bezkarność internetowych opinii wywołuje w ludziach , którzy na co dzień z pozoru wydają się być "normalni" jakieś niekontrolowane instynkty, nie wiadomo czemu to ma służyć, ale z prostego rozumowania wynika, że jednie podłechtaniu swojego ego :) także moja miła - dobrze, ze napisałaś, wiadomo, ze to nie było przyjemne, ale wiadomo również, że nikt ale to absolutnie nikt - żaden internetowy cham i troll nie jest w stanie umniejszyć Twojej wartości i talentów poprzez takie bzdurne pisanie, a Twoi wierni czytelnicy i przyjaciele są z Tobą zawsze i to z wielu powodów, nie przejmuj się bo my Ciebie kochamy taka jaka jesteś, a dla nas jesteś wspaniała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula, bardzo trafnie napisałaś!
      A cytat Macieja to strzał w dziesiątkę!
      Jestem dopisana do paru grup na Facebooku, jest miedzy innymi do jednej o urządzaniu wnętrz... Co Ja tam czasami Ja widzę.... O matko! Jacy ludzie potrafią być bezlitośnie wredni. Ostatnio pewna dziewczyna wrzciła tam zdjęcie podwieszanego koszyka na owoce z zapytaniem, co w tym trzymacie? Dostała takie komentarze, że mogę jej tylko współczuć... I to nie tylko od pewnej "znawczyni stylów", nawet jakiś facet nie szczędził jej tam przykrych słów, a wystarczyło tylko napisać "zdejmij!", albo "nie pasuje tutaj", bądź "ten koszyk jest raczej tylko do owoców". Po co było pisać "ochyda", "bezguście", "wiocha.pl"? Jeżeli na ten przykład nie lubię jakiegoś typu muzyki, to jej nie słucham, nie idę też na taki koncert, bo i po co... Dlatego zaskakuje mnie aktywność pewnych pań w dochrzanianiu innym, na grupach, forach, blogach tylko po to żeby... Hmmmm? Zabłysnąć? Kopiąc słabszego, biedniejszego.
      Dziękuję Ci za ciepłe słowa.... O tamtej sytuacji już nie myślę, a co nas Ulciu nie zabije to nas przecież wzmocni!
      Uściski!:)

      Usuń
  13. Wspaniałe zdjęcia, jak zawsze, tylko tak mi smutno, ze spotkała Cię przykrość. Nie można brać do serca złych słów, bo pochodzą od złych ludzi, a o nich staramy się zapomnieć. Mam nadzieję, ze tak jak wóciłaś na Instagram tak będziesz się pojawiać z postami u nas.
    Serdecznie pozdrawiam. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Celu....
      Nie wiem czy tutaj coś jeszcze upublikuję.... Napisałaś ten komentarz w połowie stycznia, a Ja odpisuję pod koniec lutego. Już nie mam tej swobody czasowej co kiedyś. Na Insta też zdarzają się przykrości, to trochę inna społeczność, dobrze jednak,że mam tam kontakt z wieloma blogerkami. Wiem, że jeżeli tam znowu usunę konto, nie wrócę ponownie i to jest akurat pewne.
      Serdeczności!

      Usuń
  14. Supr,że napisałaś co u Ciebie;) Zawsze się zastanawiałam co muszą mieć w głowie ludzie żeby pisać obraźliwe rzeczy w internecie - to po pierwsze. Jak łatwo szufladkują - to po drugie...Jestem ciekawa czy ktoś powiedziałby takie coś prosto w oczy w rozmowie- pewnie nie. Internet daje spore możliwośi mówienia o wszystkim i wyrażania opinii na każdy temat. Niektórzy cierpią chyba na ból pewnej części ciała;))Pozdrawiam w Nowym Roku i wszystkiego dobrego życzę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę Cię zaskoczyć, ale są ludzie którzy potrafią kpić prosto w twarz... Możliwe, że czerpią w tym momencie radość, swoją przewagę... Zdarzyło mi się już wyprosić pewną osobę ode mnie z domu, która zachowała się według innej po prostu po chamsku. Nie sądzę, żeby ta lekcja dla tego osobnika coś dała. Ot, są ludzie i taborety...

      Usuń
  15. Bardzo mi się podoba to, co napisałaś. Właśnie takie treści przyciągają moją uwagę najbardziej, bo są autentyczne. Rozumiem Twoje wzburzenie po przeczytaniu komentarza - swoją drogą, co to za pomysł, żeby oceniać człowieka po fotelu? Życzę Ci powodzenia w gospodarowaniu czasem, tak aby starczyło go na to, co dla Ciebie najważniejsze. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Własnie teraz znalazłam trochę tego wolnego czasu, żeby siąsć przed kompem....
      Ciepłe słowa zawsze cieszą... :)

      Usuń
  16. Piękny post. Przykro mi , że spotkało Cię coś takiego. Ludzie już tacy są, lubią krytykować...czysta zazdrość. Ja życzę Ci, by ten rok był dla Ciebie i Twoich bliskich naprawdę udany. Zdjęcia robisz nieziemskie, podziwiam. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Ja już nie wnikam, czy zazdrość, czy wzgarda.... O gustach się nie dyskutuje, jest taka zasada, widać nie kazdy ją zna. A z ludźmi trzeba umieć żyć.
      Pozdrawiam...

      Usuń
  17. Witam) odkryłam Panią wczoraj na inst,zatem myśle sobie,ze zrobie mała kawkę i przed pracą sobie zajrzę na Pani blog.
    Ostatni wpis jest b.mądry,wręcz psychologiczny,Twoje przemyślenia,rady są niekiedy bardzo potrzebne niejednej osobie.
    Nie znoszę chamstwa,złośliwości jakimi żywią się niektórzy.przykre,ze i Ty je doświadczyłas.uwielbiam Twoj blog,blog jeszcze 3.osób.Poszą je osoby,takie normalne",tzw.do tanca i różańca.
    Nieraz myślałam i ja o założeniu bloga,ale z racji mej wrażliwosci,właśnie na opinie innych,jestem z dala od tych mysli.Zauważułam,ze my,Polacy na obczyźnie jestesmy na celowniku"szczególnym.czemu tak jest? Nie mam pojęcia.Wiem jedno, ludzie gadali i będą gadać.trzeba być silnym!
    A Ty jestes!!! Jeszcze raz brawo za super Dom! Za smak,przytulnosc,styl jaki mi pasuje,jaki łechcze moje oczy.
    Zdrówka Ci życze i dużo usmiechu.z lodowatej Norwegii tuli Marlena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj?
      Coś takiego... Dzisiaj sporo moich obserwacji na Insta zredukowałam, chciałam więcej, ale się zmęczyłam... ;) Mam nadzieję, że nie usunęłam i Ciebie? Jak tak, to mi tam napisz, bo nie chcę mieć zbyt dużej listy osób które obserwuję i ich wcale nie kojarzę...
      Dziękuję za miłe słowai mam nadzieję, że się do mnie odezwiesz... :)

      Usuń
  18. Dałam znak życia na inst.)
    Podziwiam Pani blog,sledze teraz inst) pozdrawiam serdecznie. marlena

    OdpowiedzUsuń
  19. Dorotko kochana!
    Bardzo to przykre, że doswiadczylaś takiej sytuacji. Osoby, które prowadzą blogi niestety narażone są na takie złośliwości. Czasami się zastanawiam co ta osoba chce w ten sposób osiągnąć. Przeważnie komentuje jako anonim, bo odważna jest do napisania krytyki, ale żeby się jeszcze pod tym podpisać, to już mniej. Sama się czasami zastanawiam czy na swoim blogu nie napisać do czytelnika, że jak się coś nie podoba to niech nie wchodzi i nie krytykuje. Każdy ma swój gust i urządza sobie życie i mieszkanie tak, aby mu się dobrze w nim żyło i mu się podobało. A, że przy okazji dzieli się tym na blogu to jest nasza decyzja.
    Chociaż ostatnio też okrutnie zaniedbalam bloga, to od czasu do czasu zaglądam tu i tam, bo tak jak napisałaś, tu jest mnóstwo świetnych ludzi i zawiązały się przyjaźnie. Ja zawsze miło do Ciebie wracam. Twoje zdjęcia domu, ogrodu są przepiękne. Świetne aranżacje i smakowite ciasta nie pozwalają o Tobie zapomnieć. Jak dobrze, że jesteś na instagramie.
    Ściskam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Będzie mi miło jak zostawisz po sobie widoczny ślad w postaci komentarza... :)